filmoznawczyni- w chwilach wolnych od chodzenia do kina studiuje w szkole filmowej 🎬

Produkcja potrafi przykuć naszą uwagę i obiektywnym, trzeźwym okiem przygląda się problemom dzisiejszego świata, rzucając światło na ciemne strony telewizyjnej branży. (odcinki 1-4) 8

Programy śniadaniowe zdobywają coraz większą popularność na całym świecie, lecz to w Stanach Zjednoczonych zyskały one pierwotną sławę. Ciężkie poranki spędzane przed telewizorem umilają tam największe dziennikarskie sławy, które od świtu do godzin południowych pomagają przejść dużej części społeczeństwa przez codzienne rytuały. Tematy poruszane na antenie skierowane są wprost do rozbudzonych umysłów obywateli, chłonących bodźce wyjątkowo intensywnie, żonglując całą gamą przeróżnych informacji - począwszy od wyboru sylwestrowej sukienki, informacji ze świata, do największych afer i kontrowersji.

W rozważaniach nad "The Morning Show" warto zacząć od tego, że Apple TV+ zainwestowało w ten serial aż 300 milionów dolarów. Kwota ta, choć horrendalna, umożliwiła wykreowanie jednej z flagowych produkcji najnowszej platformy, na której sukces oprócz faktycznego budżetu, widocznego w realizacji, wpływ mają wielkie nazwiska i aktualna tematyka, wzbudzająca nieustannie ogromne emocje. Serial jest swoistą mieszanką świetnych pomysłów, pierwszoligowego aktorstwa i zgrabnie napisanego, choć może nie do końca wyważonego scenariusza. To feministyczna opowieść snuta w ścianach telewizyjnej siedziby, poruszająca tematykę zasad funkcjonowania mediów, ukazująca co kryje się za szklanym obiektywem kamery i obnażająca specyfikę pracy dziennikarskiej w kontekście moralnym i etycznym.

Punktem wyjściowym dla "The Morning Show" jest skandal, który ma miejsce za kulisami ukochanego przez Amerykanów programu o tytułowej nazwie. Jednemu z prowadzących, Mitchowi Kesslerowi (Steve Carell), zostają postawione zarzuty molestowania seksualnego kilku kobiet. Z dnia na dzień traci pracę "osieracając" swoją telewizyjną partnerkę, Alex Levy (Jennifer Aniston), z którą tworzył profesjonalny duet, pełen chemii. Incydent burzy pozornie harmonijny fundament firmy, a zmiany będą musiały okazać się nieuniknione. Plotki i dyskusje odbijające się echem wzdłuż korytarzy, tajemnice skrywane w zamkniętych pokojach oraz wygłodniali dziennikarze upatrujący sobie w obecnej sytuacji odpowiedni moment na awans, kształtować będą panujący tam klimat. Jeden z foteli wciąż pozostaje pusty, a włodarze firmy, z przebiegłym Cory'm Ellisonem (Billy Crudup) na czele, nie spieszą się z ujawnianiem swoich zamiarów. Tymczasem równolegle do wydarzeń z Nowego Jorku poznajemy historię reporterki z dalekiego Południa. Charyzmatyczna Bradley Jackson (Reese Witherspoon), pomimo swojego stażu i predyspozycji, nie osiągnęła w branży większych sukcesów, jednak na wskutek ciągu przypadkowych wydarzeń, wynikających z jej porywistego charakteru, kobieta przyciągnie na siebie uwagę całego kraju.

Fabuła, skomplikowana tylko na pozór, opiera się na mocno zakorzenionych w scenariuszu ruchach #MeToo i silnych postaciach kobiecych portretowanych w opozycji do patriarchatu. Trudna tematyka- niestety wciąż aktualna- nie będzie dawkowana nam partiami w subtelnej formie. Dialogi niekiedy mogą sprawiać wrażenie dość nadętych i przesyconych patosem, jednak nie odwracają uwagi widza od najważniejszych idei. Zmierzymy się z problemami seksizmu, mobbingu, molestowania, a nawet aborcji, nie zostając przy tym zmiażdżeni ciężarem tych zagadnień, ale i nie odczuwając, że zostały one potraktowane zbyt powierzchownie. Reżyser pozwala nam błądzić wśród wątków i gromadzić poszczególne informację na temat psychologii bohaterów, co przypomina chwilami prawdziwą dziennikarską robotę.

Serial czerpie swoją siłę przede wszystkim z świetnie napisanych i równie dobrze odegranych postaci, które nie popadają w przerysowanie i zostawiają wszelkie schematy daleko w tyle. Jennifer Aniston i jej wielki powrót na mały ekran, pozwolił jej kolejny raz święcić aktorskie triumfy, udowadniając, że nie wyszła z formy, by w konfrontacji z resztą ekipy, zalśnić najjaśniej. Reese Witherspoon, zarówno dosłownie, jak i w przenośni, depcze jej po piętach i sprawia wrażenie nieustannie tykającej bomby. To na ramionach tych dwóch kobiet, a właściwie iskrzących między nimi relacji, opierać się będzie pełen zwrotów akcji plot. Wzajemne niesnaski, ale i tworzącą się nić porozumienia, zaogni szef działu wiadomości, poszukiwacz sensacji Cory Ellison, który już dawno z chęcią oddałby starą formę porannego programu do lamusa.

"The Morning Show" to serial pełnokrwisty, o czym można przekonać się już po 4 pierwszych jego odcinkach i być może wystarczająco dobry powód, aby przedłużyć okres próbny platformy Apple TV+. Historia z pewnością nabierze rumieńców i wartkiego tempa, ze względu na temperament drzemiący w głównych postaciach i skrupulatnie budowane napięcie między nimi. Pomimo braku autorskich, charakterystycznych tonów, produkcja potrafi przykuć naszą uwagę i obiektywnym, trzeźwym okiem przygląda się problemom dzisiejszego świata, rzucając światło na ciemne strony telewizyjnej branży. Jest pomysł. Jest historia. Są emocje. Jest potencjał na kawał rzetelnej produkcji.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…