Pettson i Findus – Najlepsza Gwiazdka

Stary Pettson i Findus – kot o duszy krnąbrnego dziecka, przygotowują się do gwiazdki. Jest tyle do zrobienia! Trzeba znaleźć choinkę, wysprzątać, przygotować świąteczne potrawy i zrobić wiele innych poważnych rzeczy! Przygotowania nie należą do najłatwiejszych. Za oknem szaleje śnieżyca, a Pettson upiera się, że nie potrzebuje pomocy sąsiadów. Findusowi marzą się święta z przyjaciółmi, ale Pettson wstydzi się zaprosić innych na wigilijną kolację. Rezolutny kot bierze sprawy w swoje łapki. Aktorska ekranizacja przygód bohaterów doskonale znanych ze szwedzkiej serii książek ilustrowanych autorstwa Svena Nordqvista.

Recenzje

Piękna i krzepiąca bajka, a przede wszystkim mądrze i nieckliwe prawiąca o odwadze do powiedzenia: Potrzebuję! Przyodziana w cudowny, świąteczny nastrój. 7

Bajka świąteczna powinna być, jak łaskotki. Gdzie zawiewa śniegiem, ale przede wszystkim magią. Petsson i Findus łącząc ze sobą animację i prawdziwie nakręcone postaci, tworzy przeuroczą i krzepiącą przypowieść o potrzebie kogoś bliskiego. Nie ma jednego przepisu na udane święta, a jest uniwersalna potrzeba.

Mamy duet Pettsona i Findusa, którzy nie potrzebują za wiele do szczęścia. Ale nadchodzi gwiazdka i nasz staruszek otoczony zwierzętami spotyka sąsiadów, którzy opowiadają o planowanych wielkich ucztach i stole zapełnionym nie tylko jedzeniem, ale i rodziną. Findus zdecydowanie pragnie całej tej magii świąt. Jest przekonany, że bez piernika, choinki, puddingu czekoladowego świętowanie nie ma sensu. Niestety naszym bohaterom zdarzają się po drodze przeróżne kiksy, które tylko utrudnią im przygotowania do świąt.

To krzepiąca bajka zajmująca się pod postacią niewinnej, ale bardzo dziarskiej i dynamicznej animacji wieloma tematami. Kontempluje o presji świątecznej uśmiercającej ich istotę, o problemie akceptacji cudzego sposobu na życie, mylenia wyjątkowości z dziwactwem. Też dotyka problemu umiejętności wypowiadania na głos swoich potrzeb. Pettson i Findus nie radzą sobie sami w tym momencie, ale Pettson nie potrafi poprosić o pomoc. Nie wierzy, że do radości są potrzebni inni ludzi. A są.

Do tego pojawia się przepiękna refleksja o relacji zwierzęcia z człowiekiem. Magicznym, niezobowiązanym wobec zasad realizmu metodami, ale bardzo celnie pokazuje, że człowiek i zwierzę to duet. Nie ma potrzeby wartościowania miejsc w relacji. Jedno potrzebuje drugiego, jedno uczy drugiego. Kot nie poradziłby sobie bez swojego przyjaciela (umyślnie nie używam słowo właściciel), ale Findus dostaje również wiele nie do podrobienia uczuć, ciepła i miłości.

Jeżeli nie chcecie poczuć świątecznej atmosfery wytartym Last Christmas i promocjami atakującymi was w sklepie, bo bez tego i tego produktu wasze święta będą nieudane, to wejdźcie w świat pełen osobliwości i karuzeli Pettsona i Findusa. To rozgrzewający wywar filmowy, który przypomina o czymś, o czym niezależnie ile razy usłyszymy, to nigdy nie będzie za wiele. Love is in the air.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie