Redaktor na FDB.pl oraz innych portalach filmowych. Pisze, czyta, ogląda i śpi. Przyłapany, gdy w urzędzie w rubryczce "imię ojca" próbował wpisać Petera Greenawaya.

Nowy Terminator jest wart uwagi tylko ze względu na efektowne sceny walk. 4

Terminator: Mroczne przeznaczenie miał dać nowe życie klasycznej serii kina SF. Powrócili aktorzy z dwóch pierwszych części, cała historia skupiła się z kolei na nowej bohaterce, która teraz stała się zwierzyną dla śmiertelnie niebezpiecznych robotów z przyszłości. Co mogło pójść nie tak? Jak widać, całkiem sporo...

Terminator: Mroczne przeznaczenie (2019) - Arnold Schwarzenegger

Uważam, że Terminator 2: Dzień Sądu jest jednym z najważniejszych tytułów kina głównego nurtu. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego każda kolejna część serii próbowała wpędzić widzów w intensywne stany frustracji, furii i rozpaczy. Czy twórcy Mrocznego przeznaczenia wynieśli jakąś lekcję z niepowodzenia poprzednich odsłon? Skądże. Zauważę nawet, że z najnowszą odsłoną jest jeszcze gorzej, niż np. z Buntem maszyn albo Genisys. Twórcy wzbudzili nadzieję wśród fanów. Obiecywali, że nowy film będzie pełnoprawną kontynuacją pierwszego Terminatora oraz Dnia Sądu, odsuwającą w niepamięć pozostałe odsłony franczyzy.

Niestety, Mroczne przeznaczenie jest dziełem tak przeciętnym, tak bardzo pozbawionym oryginalnej wizji, a nawet interesującej fabuły, że z miejsca spisało Terminatora na wieloletnią banicję z dużych ekranów. W dodatku zakpiło z fanów serii, a tego już nie da się tak łatwo wybaczyć twórcom.

Terminator: Mroczne przeznaczenie (2019) - Natalia Reyes (I)

Mroczne przeznaczenie miało napisać zupełnie nowy rozdział w uniwersum Terminatora. Bunt maszyn, Ocalenie oraz Genisys stały się alternatywną linią czasową wobec wydarzeń z najnowszej części. Z podobnego założenia wyszło wielu twórców długich serii z dużego ekranu, które z biegiem lat skręciły w bardzo złym kierunku. Przy czym omawiana tendencja najczęściej dotyczyła kina grozy. Przypadek? Nie, jeśli weźmie się pod uwagę, że pierwszy Terminator spełniał wszystkie gatunkowe schematy klasycznych slasherów. Tak więc seria Halloween liczyła aż trzy restarty (w tym jeden remake spod ręki Roba Zombie). W kontekście przywołanej marki horrorów, nowy film z alternatywnej linii czasu zawsze spotykał się z ciepłym przyjęciem ze strony fanów (czego nie można powiedzieć o debiutujących później kontynuacjach). Tym większe nadzieje wiązałem z Mrocznym przeznaczeniem.

W projekcie udział wzięła Linda Hamilton – ikoniczna Sarah Connor z Terminatora 2. Nawet we współczesnych realiach jej kreację zaliczam do grona najsilniejszych heroin dużego ekranu. A warto przecież wspomnieć, że Dzień Sądu powstał w czasach, kiedy wszelkie wzmianki o feminizmie w kinie głównego nurtu wywoływały co najwyżej drwiący uśmieszek na twarzach męskiej widowni.

Terminator: Mroczne przeznaczenie (2019) - Diego Boneta

Czy bohaterka spełnia się w ramach fabuły Mrocznego przeznaczenia? Definitywnie: nie. Znów przywołam przykład Halloween, tym razem koncentrując się na zeszłorocznym reboocie serii. W nim również powróciła kultowa dla swojej serii aktorka, Jamie Lee Curtis jako Laurie Strode. Skądinąd, emerytowana Sarah Connor ma z nią wiele wspólnego. Pomimo wieku, obie kobiety doskonale radzą sobie z bronią palną i białą, obie też wpadają w poważną paranoję przez prześladowców z przeszłości. Co jednak wyróżniało nową-starą Laurie Strode, to olbrzymia czułość twórców względem postaci, którą Curtis wykreowała w ikonicznych filmach Carpentera.

Hamilton wpada w autoparodię. Starzejąca się Sarah Connor jest przerysowana i drażniąca swoją ciągłą złością na zabójcę syna. Dokładnie: syna, a mówiąc jeszcze ściślej - Johna Connora. Twórcy reaktywowali bowiem Terminatora w zasadzie tylko po to, aby uśmiercić chłopca w ciągu pierwszych minut filmu. W dodatku w tak błahy i nieprzemyślany sposób, że cała intryga kultowego Dnia Sądu z miejsca trafiła do kosza na śmieci.

Terminator: Mroczne przeznaczenie (2019) - Linda Hamilton (I)

Rozumiem, że takie posunięcie było zmotywowane późniejszym zwrotem fabularnym. Ten wygląda naprawdę interesująco, w kontekście kluczowych motywów serii. Twórcy odcinają się od szowinistycznego wizerunku Sarah Connor jako swoistej Maryi tego uniwersum - kobiecego ciała, które z biegiem lat ma urodzić światu zbawiciela ludzkości. Tym razem to “nowa Sarah Connor”, Dani Ramos, sama z siebie jest Mesjaszem. Zastąpienie Connora nowym wybawicielem było ryzykowne. Sam nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby tylko grająca Ramos aktorka wykazała się charyzmą choć w minimalnym stopniu. Postać napisana jest fatalnie. Widzę w niej bardziej “damulkę w opałach” niż wzrastającego przywódcę ludzkości na skraju eksterminacji. Przezroczysta Natalia Reyes tym bardziej nie dodaje jej wojowniczego charakteru.

Kiepsko wypada nawet Arnold Schwarzenegger, który w pewnym momencie swojej twórczości postanowił nabijać się ze swoich najbardziej ikonicznych ról. Przyznam jednak, że poza kilkoma merytorycznym wpadkami, świetnie ogląda się emerytowanego robota jako najsilniejszego obrońcę ludzkości. Chodzi mi jednak o sceny akcji, ponieważ jeśli miałbym się doszukać jakichś superlatywów Mrocznego przeznaczenia, to wskazałbym właśnie na soczyste manto, toczone między robotami a ludźmi.

Terminator: Mroczne przeznaczenie (2019) - Gabriel Luna (I)

Na stanowisku reżysera nowego Terminatora zasiadł Tim Miller - twórca odpowiedzialny za pierwszego Deadpoola. Dzięki niemu sceny pojedynków w Mrocznym przeznaczeniu wyglądają imponująco. Bohaterowie uprawiają soczyste mordobicie na ziemi, w powietrzu i pod wodą. Każda postać odgrywa ważną rolę w rozbudowanej choreografii starć, a do tego wyróżnia się własnym stylem walki. Miller doskonale zdaje sobie sprawę, że w ekranowych bójkach ważnym czynnikiem pozostaje przestrzeń, w której bohaterowie postanowili stanąć ze sobą w szranki. Wykorzystuje zatem otoczenie, aby każdy kolejny pojedynek różnił się od poprzedniego.

Niestety, kiedy tylko bohaterowie wracają do narożników, aby odpocząć po prowadzonej walce, dramaturgia wymyka się twórcom spod kontroli. Wbrew pozorom Mroczne przeznaczenie porusza wiele kontekstów społecznych, humanistycznych oraz politycznych. Nieprzypadkowo przyszła zbawicielka ludzkości pochodzi z Meksyku (dokładnie: nie jest Amerykanką!), bohaterowie z kolei muszą w pewnym momencie nielegalnie przekroczyć amerykańską granicę. Sekwencja pokazuje fatalną sytuację meksykańskich uchodźców oraz paskudne ich traktowanie w przygranicznych aresztach.

Terminator: Mroczne przeznaczenie (2019) - Mackenzie Davis (II)

Z drugiej strony scenarzyści zdecydowali się na humanistyczne i filozoficzne kwestie w stylu: "czy androidy śnią o elektrycznych owcach"? Pojawia się pół-robot, pół-kobieta, zaś nasz olbrzymi Terminator przyznaje, że w pewnym momencie swojego bytu na Ziemi zaczął czuć ludzkie emocje. Cyberpunkowy wątek znika jednak tak szybko, jak się tylko pojawił. Ciekawe wydawało się również przyjrzenie się wojnie ze sztuczną inteligencją w dobie Internetu oraz najnowszych mediów, kiedy sieć wypełnia każde pomieszczenie, każde miejsce na Ziemi. Niestety, nawet ten wątek zostaje porzucony gdzieś w połowie filmu.

Generalnie cała fabuła Terminatora: Mroczne przeznaczenie wygląda, jakby była wielokrotnie przepisywana – w tym ostatni raz na kolanie. Kolejne konteksty pojawiają się i znikają. Bohaterowie błąkają się po Teksasie i prowadzą pretensjonalne dialogi, jakby nagle scenarzyści postanowili zrobić Terminatora w estetyce francuskiej nowej fali. Tylko ze żwawszym montażem i komputerowymi efektami specjalnymi.

Terminator: Mroczne przeznaczenie (2019) - Natalia Reyes (I), Mackenzie Davis (II), Linda Hamilton (I)

Bardzo długo czekałem na Terminatora, który chociaż w drobnym stopniu dorówna Dniowi Sądu. Moje oczekiwania trwają nadal, jednak straciłem w tej kwestii śladowe ilości optymizmu. Co gorsza, wynik box office Mrocznego przeznaczenia świadczy, że nieprędko doczekam się kolejnego kinowego widowiska ze świata Sarah Connor, Skynetu oraz T-800. Szkoda, ponieważ potencjał nowego filmu był olbrzymi. Scenarzyści zmarnowali każdy superlatyw, a swoją cegiełkę do sterty gruzu dołożył pomysłodawca historii – David S. Goyer (Ghost Rider 2, Blade: Wieczna Trójca, Człowiek ze stali, Batman v Superman). Zamiast reboota na miarę nowego Halloween, otrzymałem widowisko równie po macoszemu obchodzące się z widzami, niczym najnowsze widowisko o Johnie Rambo. Zabolało. Nowy Terminator jest wart uwagi tylko ze względu na efektowne sceny walk. Tak nisko upadła już ta seria.

3 z 5 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 11

the_foe

IMO 3. część była OK. A potem nieustający #facepalm

scot 7

Film fajny, ale ten aktor Gabriel Luna psuł cały klimat, jego facjata i postura nie pasowała do terminatora. Gdzie on do słynnego T-1000.

pajki_filmaniak 9

jestem fanem serii więc musiałem iść do kina nie zawiodłem się dużo akcji

MARTIN007

Wczoraj oglądałem T2 żeby nakręcić się na nowego Terminatora, potem obejrzałem Genisys w tv i ochota na kino minęła.

Bercik022

W jaki sposób twierdzisz, że tworcy zakpili z fanów? Chodziłes i rozmawiałeś z fanami ? bo z tego co zauważyłem na RT i metacritic to fani dostali wreszcie to co chcieli dostać. Dla mnie nawet film podszedł, fakt totalnie nie tego chciałem i gryzlo mnie to przez cały seans ale podchodząc do tego jako film akcji to naprawdę bawiłem się dobrze. Nawet motyw z legionem był fajny.
Film zgarnia najlepsze recenzję po dniu sądu więc jednak nikt tu nie pokpił sprawy, jedynie Cameron i wytwórnia wrzucając w ten film wszystkie pieniądze świata i myśląc, że się zwróci kiedy już niedawny Genesis zajechał markę.

Corn1408 Bercik022

@Bercik022 Recenzja dokładnie wykazuje, w których momentach filmu twórcy zawiedli oczekiwania fanów. Aby wyjść z takiego założenia, należało po prostu:

a) być fanem dwóch pierwszych części;
b) pójść do kina na seans nowego Terminatora z kimś, komu Dzień Sądu na serduchu leży;
c) po prostu zobaczyć Mroczne przeznaczenie.

Wystarczy spełniać tylko jeden z powyższych podpunktów ;)

Bercik022 Corn1408

@Corn1408 nie, ty wypowiadasz się w imieniu fanów i jako fan, ja też jestem fanem i jakoś film mi podszedł. W recenzji nie powinno się wypowiadać w imieniu innych osób jak to robią politycy, daj jakieś poparcie dlaczego "fanom" się to nie spodobało a nie tobie jako "fanowi" nie wiem zrób reaserch ankietę czy coś, bo sprawdzając inne recenzje na Internecie czy Youtube to nie masz w ogóle racji. Łatwo jest wrzucać wszystkich do jednego wora jak to, że tylko patologia głosuje na PiS a A geje na PO a nowe gwiezdne wojny zawiodły "wszystkich" fanów, no cholera mówcie za siebie. A potem recenzent płacze, że jego recenzja komuś się nie spodobała bo jak to tak.
Ps. Pewnie dla Ciebie te negatywne glosy na Metacritic i RT to glosy fanów A reszta się nie zna

Corn1408 Bercik022

@Bercik022 Wow, wow, wow. Oddzielmy politykę od eskapizmu, bo nam wyjdzie "Ucho prezesa" z tego… Stale powołujesz się na dwa źródła, które są dość mało wiarygodne, jeśli spojrzymy na wcześniejsze afery (m.in. przytoczone przez Cb "Gwiezdne Wojny" oraz negatywne głosy trolli). Rozmawiałem z fanami serii na temat filmu, w dodatku nie z anonimowym tłumem, na który Ty się stale powołujesz, tylko ludźmi z krwi i kości. W mojej opinii – a przecież recenzja jest właśnie dzieleniem się swoją opinią z Tobą, mój Drogi Czytelniku – żaden wierny fan serii, który w latach 90. chciał być Johnem Connorem i po nocach czekał na swojego T-800, nie będzie dobrze bawił się na filmie. Ot, tyle.

Bercik022 Corn1408

@Corn1408 ja rozumiem o co ci chodzi ale chce zwrócić uwagę (fakt trochę za mocno polecialem z tą polityką) na to, że recenzenci czyli również ty (nie czepiam się całej twórczości twojej bo lubię ja czytać A tylko tej powyżej), powinni pisać o tym jak po prostu im pasował film i podkreślić np, że osoby z którymi był to też się coś nie spodobało a nie wrzucać wszystkich pisząc, że film zawiódł fanów bo jest to nie prawda, zawiódł twoje oczekiwania i twoich znajomych i szanuje to ale dla mnie pisząc o fanach to masz namysli dużo większą grupę. Bardziej by nie biło to tak jak byś napisał, że film mógł zawieść oczekiwania fanów np.
A i nie bierz mojej opinii do siebie co do recenzji bo co jak co lubię je czytać po prostu tutaj tak mnie to uwiera :p

Proszę czekać…