Wzrost temperatury sprawia, że dotąd zahibernowane prehistoryczne Graboidy wracają do życia, polując na ekipę naukowców, z odizolowanej stacji badawczej. Na ratunek przybywa jednak Burt Gummer i jego syn, Travis. Tym razem walka będzie o tyle trudniejsza, że Burt zaczyna odczuwać skutki trucizny potworów, a w okolicy panoszą się rządowi agenci.

Kolejna kontynuacja, po której obejrzeniu ciśnie się na usta: „Po co to nakręcili?”. 4

„Wstrząsy: Zimny dzień w piekle” to już piąta i – jak się okazuje – wcale nie ostatnia kontynuacja udanych Wstrząsy z 1990 roku. Jak widać, tytuł osiągnął na tyle duże grono fanów, że pozwoliło to na kolejne kontynuacje, które okiem fana, były lepsze lub gorsze, ale nigdy nie dorównały pierwowzorowi.

Fabuła niestety po raz kolejny jest oklepana i wtórna, a całość skupia się na ataku Graboidów na naukowców odizolowanej stacji badawczej. Jak zwykle na ratunek przybywa Burt Gummer (choć tym razem z problemami zdrowotnymi), by ocalić wszystkich przed potworami.

Bądźmy szczerzy, ten film nie jest nawet bliski, by nazwać go dobrym. Jak już wspomniałem, jedyne, co zmienia się w fabule, to miejsce akcji, ale czego można oczekiwać po scenarzyście (John Whelpley), którego dorobek ogranicza się do odcinków seriali i pełnometrażowego filmu Wstrząsy 3: Powrót do Perfekcji. O wiele lepiej byłoby w końcu stworzyć coś świeżego, a nie odgrzewać kotlety z kolejnymi wyczynami Michael Gross.

Wizualnie nie jest najgorzej. Oczywiście filmy przeznaczone typowo na nośniki i platformy streamingowe mają ograniczone budżety, a komputer jednak kosztuje, wiec potworów za wiele się tu nie naoglądamy. Wolałbym nieco więcej Graboidów, ale te, które się pojawiają, wyglądają znośnie. Gorzej to wygląda, gdy oglądamy tło filmu i jego ograniczone lokacje, nie wspominając, że śnieg już na pierwszy rzut oka przypomina pustynię.

Film jest więc tylko kolejnym dodatkiem, który w żaden sposób nie wnosi nic nowego do całości. Irytująca obsada wcale nie pomaga, a bezsensowne dialogi całkowicie psują klimat. Co gorsza – nie jest to produkcja ani krwawa, ani śmieszna, ale zupełnie nijaka. Oczywiście nie przeszkadza to, by nakręcić kolejną część, ale czy naprawdę watro tworzyć marne filmy o sporym potencjale?

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…