Rok 1944. Podczas operacji na wyspach Salomona, oddział amerykańskich żołnierzy natyka się na japońskiego żołnierza i zmasakrowane zwłoki jego pobratymców. Próbując dowiedzieć się co ich spotkało, zostają zaatakowani przez polującego na trofea Predatora.

Miłej zabawy z Predatorem, choć niestety trwa ona tylko 9 minut. 7

Choć uniwersum kosmicznych łowców zwanych Predatorami, od lat się rozrasta to z wysokobudżetowymi filmami jest w nim raczej skąpo. Nie dziwi więc fakt, że za kamerę siadają kolejni fani, tworząc własne produkcje. Czymś taki jest właśnie "Untitled Predator Fan Film". Tu niestety od razu wytyk za brak pomysłu na tytuł i pozostawienie nazwy wskazującej raczej na niedokończony projekt. Wracając jednak do tematu. Jak oświadczyli jego twórcy ich projekt miał być jedynie zabawą w świecie który kochają i został nakręcony w ciągu trzech dni z budżetem 500 dolarów.

Akcja filmu rozgrywa się na Wyspach Salomona w 1944 roku. Grupa amerykańskich żołnierzy, w trakcie patrolu trafia na oskórowane ciała, zawieszone na drzewach i samotnego Japończyka pośród nich. Początkowo o makabryczną zbrodnię oskarżają japońskiego żołnierza ale wkrótce staje się jasne, że sprawca nie pochodzi z krainy wschodzącego słońca.

Porównując ten film z innymi fanowskimi projektami, a nawet z kinowymi produkcjami nie wypada wcale źle. Wręcz przeciwnie te 9 minut naprawdę przykuwa widza do ekranu. W dużej mierze jest to zasługa zgrabnego scenariusza, gdzie niczego nie jest zbyt dużo czy za mało. Oczywiście brakuje tu nieco nakreślenia bohaterów, a i samego Predatora mogło być nieco więcej, ale nic nie ma za darmo więc przymknąłem na to oko i cieszyłem się widowiskiem.

Kolejnym plusem jest na pewno dżungla i tło jakie stworzyła bohaterom. Brak komputera i całkowicie realne otoczenie po prostu widać, a zieleń i błoto biją z ekranu. Dodajmy do tego proste ale rzetelnie skompletowane mundury i rekwizyty oraz solidną grę aktorską (po części amatorów).

Oczywiście "Untitled Predator Fan Film" posiada również sporo błędów i zapożyczeń, co wykryć może każdy fan gatunku. Ewidentnie największym minusem jest tu tragiczna praca kamerzysty i montażu, przez co w scenach walki mamy wrażenie jakby operator nie nadążał za aktorami. W oczy rzuca się również muzyka, ściągnięta z oryginalnego Predator jak również kilka scen, ale co tam. Można powielić co dobre.

Oczywiście jak by tu nie słodzić film ma braki budżetowe, ale jest dopracowany na tyle, że warto go zobaczyć. Jako fan serii, mogę śmiało polecić tę produkcję każdemu.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

  • Plakaty
  • Zwiastuny
  • Zdjęcia

Pozostałe

Proszę czekać…