Kim są? Dzielnymi, twardymi wojownikami. Ile mają lat? Kilkanaście. Kto nimi dowodzi? Tajemnicza Organizacja, która wydaje im komendy przez radio. Gdzie się znajdują? Na odciętej od świata, porośniętej gęstym lasem górze. Jaki jest cel ich misji? Mają trenować, opiekować się krową Shakirą i pewną Amerykanką. A o co tak naprawdę chodzi? To się dopiero okaże…
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Im dalej w las tym więcej niepewności. Drapiące przeżycie deficytu niewinności. Karabin może być bardzo lekki. 7

Utwór wytrącający ze strefy komfortu, tętniący, wchodzący w widza krwiobieg, nie można go zapamiętać tylko „trochę”. Taki intrygujący i bardzo hipnotyzujący jest dramat, kino mystery, wyślizgujące się etykietowaniu dzikie Monos - odział małp. Zachwyca pod względem wizualnym i zadaje pytania o naturę ludzkich atawizmów wśród natury i o społeczeństwie przemocy wpisanej w codzienność, które nie dziedziczy rozumienia wartości istnienia drugiego człowieka. Niewygodny, chłodny, niepozostawiający obojętnym o świecie, gdzie niewinność wyginęła.

Monos – oddział małp (2019) - Moises Arias (I)

Spotykamy się z młodymi członkami jakiejś nienazwanej, tajemniczej, trudnej do odszyfrowania organizacji zatopionej w labiryncie lasów Ameryki Południowej. Dostają oni ekscentryczne zadania do wykonania, a po nich oglądamy rytualne, skąpane w nieskrępowaniu krzyki i zabawy grupy przy ogniu. Karabiny mają dla nich wagę tylko fizycznie. Cięższe od niejednego z nich nie powodują jakiegoś zakłopotania, niezrozumienia, jak gdyby nie znali innego świata, niż uzbrojonego i potencjalnie niebezpiecznego, z wystającymi zębami na każdym kroku. Dochodzi do tragicznego wypadku i wtedy młoda grupa rebeliantów musi sama się zorganizować i dalej prowadzić pewien porządek ich "irracjonalnego" obozu przetrwania pełnego zagadek i niedopowiedzeń. Muszą pilnować kobiety, która prawdopodobnie jest ich jeńcem – Amerykanki. Wydawałoby się, że młode umysły pozostawione bez kontroli wyjdą z poza narzuconych im ról i nakazów. Nie, te młode umysły są nimi przesiąknięte, niczym najwięksi wierzący przykazaniami świętymi. Nie poddają pod wątpliwość, nie kwestionują, tylko z zaciśniętymi szczękami będą kontynuować swoją bliżej nieokreśloną misję.

Monos - oddział małp to film bez początku i końca, ale z wypchanym różnymi nastrojami środkiem, wciągającym nas w swoje bagno całkowicie. Jego bezczelność bezpośredniości pokazania ogołoconej grupy dzieci z moralności silnie na nas oddziałuje i rezonuje z nieprzewidywalnością utworu. To film bojkotujący jakiejkolwiek podpowiedzi, niemówiący prosto w oczy do widza, nie podrzucający odpowiedzi. To może irytować albo czarować. Natural born killers w wersji stadnej schowani w dżungli, jak gdyby pojednani z przyrodą, ale dziurawiący liście jej mieszkańców kulami od broni. Można odczytywać Monos - oddział małp jako pełna żywiołu świeżość w kinie, impresja z magnetyzującą muzyką i zdjęciami, pełne oporu wobec obecnych narracji doświadczenie immanentne lub jako thriller społeczny odnoszący się do odbierania młodości ludziom i zniewalania ich umysłów oraz wychowywania w języku agresji.

Monos – oddział małp (2019) - Julianne Nicholson, Moises Arias (I)

W tym filmie jest więcej pytań, niż odpowiedzi. Dzieło przykleja się do widza i namawia, by drążyć. Czy chodzi o śmierć wpisaną tak grubymi literami w życie rebeliantów Ameryki Południowej, ich nieprzewidywalność, czy portret ludzi właśnie wyzwolonych, którym nie ma co współczuć, będącymi zagrożeniem dla życia innych? Czy walka jest jedyną metodą? Czy glob to jedno wielkie pole bitewne, gdzie zmieniają się tylko uniformy i języki, a ewolucji nie zawędrowaliśmy, tak daleko, jak sobie wymyśliliśmy?

Wiercące, drapiące kino. Podążamy za emocjami ludzi zamkniętych w sobie, widząc tylko ich działania i wcale nie sympatyzując z nimi. Odział małp na planecie małp?

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…