Akcja nowego filmu czołowego kanadyjskiego reżysera Denisa Côté rozgrywa się w niewielkim Irénée-les-Neiges, którego populacja liczy ledwie 215 osób. Kiedy w wypadku samochodowym śmierć ponosi Simon Dubé, wyizolowane miasteczko stopniowo ogarnia psychoza. Oszołomieni mieszkańcy nie chcą rozmawiać o okolicznościach tragedii. Zamiast odpowiedzi pojawiają się kolejne pytania, związane z nakładającymi się na siebie historiami, jak na antologię przystało. Dla pogrążonej w żałobie rodziny, podobnie jak dla innych mieszkańców, kolejne dni zaczynają się ciągnąć bez końca, a czas przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Mikrospołeczność zaczyna pogrążać się w marazmie, podsycanym dodatkowo przez niepokojącą i tajemniczą obecność czegoś, co trudno racjonalnie wytłumaczyć.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Ożywające trupy, umierające miasta i społeczności. Uwierz w ducha, kiedy tracisz pogodę ducha. 8

Utwór świetnie skrojony, pozorujący thriller, a tak naprawdę będący surową rozprawą o duchowości w pewnej wspólnocie. Antologia duchów miasta nie ma zamiaru prostacko straszyć, a raczej w bardzo intrygującej i niecodziennej formie opowiedzieć o różnych spojrzeniach na wierzenia. Jednocześnie jest zaklęta w tej onirycznej opowieści symboliczna refleksja o wymieraniu pewnych miejsc. Miasta widma odnoszące się do masowej emigracji ludzi do wielkich metropolii i oddalania się od pasee wierzeń i tradycji.

Antologia duchów miasta (2019) -

Życie w Quebec toczy się niespiesznie. Wśród zimowych zasp jednak podnosi się temperatura po wypadku samochodowym młodego chłopaka. W minimalistycznej formie, bez używania megafonu pokazuje się życie po tragedii jego rodziny. Jednak nie jest to tylko sprawa kilku osób, a całego miasteczka, gdyż jest to trochę zamknięta, będąca ze sobą blisko społeczność. Pojawia się osoba z zewnątrz, która chce prowadzić dochodzenie, gdyż po tym zdarzeniu nastąpi ciąg niecodziennych sytuacji.

Antologia duchów miasta bez prostych chwytów i gatunkowych klisz prezentuje nam historię o duchach na kilku poziomach. Pozornie zdaje się, że będzie to niepokojący utwór, który będzie poruszał się pomiędzy iluzją, a rzeczywistością. Film nie konstruuje pojawiających się w świecie żyjących nieżyjących jako upiorne zjawy, fantastyczne postaci, tylko mocno osadzone w realizmie ukazujące się ludziom istoty. Nie są niebezpieczni, to żadne zombie wstające z grobów. Dlatego fascynujące jest opowiadanie o innym spojrzeniu, reakcji na pojawiających się umarłych. W żyjących jest chęć ponownego spotkania, ta wewnętrzna potrzeba zaprzeczania nieodwracalności i wiecznej nieobecności jaką niesie ze sobą śmierć. Obecność duchów nie jest tutaj konotowana ze strachem, a niekwestionowanym zrozumieniem. Przewrotnie jedyną osobą, która czuje obawy i irracjonalizm owej sytuacji jest ekscentryczna dziewczyna, lokalnie postrzegana jako „dziwaczka”. To intymna refleksja, jak żywi potrzebują martwych, by jakaś nadzieja pozostała przy życiu.

Antologia duchów miasta (2019) -

Z drugiej strony to symboliczna, gorzka przypowieść o wymierającym mieście. Mglista, mało atrakcyjna, opustoszała przestrzeń zaczyna być przepełniona, kiedy pojawiają się zmarli. Mrok tego opowiadania nie opiera się na obecności nieprzewidywalnych zmartwychwstałych, tylko na zanikaniu miejsca i to wyznającego model wspólnotowości, zażyłości, a nie wielkiej, przepełnionej ludźmi, ale nie silnymi relacjami metropolii.

Antologia duchów miasta to wycofany, oszczędny, ale bardzo celny i inteligentny utwór o uchodzenia życia… z miejsca.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…