Gdy światowa ekonomia staje w obliczu katastrofalnego kryzysu, młody makler z Wall Street pozyskuje do współpracy skompromitowanego Gekko, prosząc go o pomoc w podwójnej misji: chce zapobiec nadciągającemu kryzysowi i odnaleźć tych, którzy doprowadzili do śmierci jego mentora. opis dystrybutora
Średni! – Nie jest to co prawda żadna rewelacja ale można pooglądać …
Zdecydowanie zbyt długi i praktycznie film o byle gównie. To, że banda kretynów mających się za największe mózgi oszukuje siebie na wzajem i wszystkich w około to żadna nowość. Może maklerzy giełdowi będą się na widok tego filmu ślinić i spuszczać ale w Polsce takowych nie mamy. Tandeta, słaba muzyka, słabe zdjęcia – nie polecam. Ocena 2/10
Mogło być zdecydowanie lepiej, a wyszło jak zawsze :) – Byłem na premierze, bo dość mocno się na ten film napaliłem, i po świetnej części pierwszej i całkiem obiecujących zwiastunach dostałem film, który dobrze się ogląda, czas się na pewno mi nie dłużył, ale najlepsze określenie jakie mi przychodzi, to że sama produkcja dla Olivera Stone’a była podróżą sentymentalną. O ile zdjęcia była całkiem fajne, te panoramy NY na wstępie prezentowały ładny klimat, to już dalej brakowało polotu i tego rosnącego napięcia jak w pierwszej części, gdzie akcja gnała cały czas do przodu. Brak też jakiegoś punktu zwrotnego filmu czy solidnego zakończenia. Ocena na Rotten Tomatoes (56%) dobrze oddaje poziom filmu. Liczyłem nawet, że Michael Douglas może być pierwszym aktorem, który zdobędzie Oscara drugi raz za tę samą rolę, ale się przeliczyłem, bo zagrał dobrze, ale na tle reszty produkcji średnio-dobrej nie zostanie raczej zauważony. Na sam koniec miałem wrażenie, że od świata finansów ważniejszy jest wątek obyczajowy i relacji ojciec-córka, ojciec-zięć, w pierwszej części takie wątki schodziły na dalszy plan, a twardy był nacisk na to czym jest Wall Street. Było PG-13 ale na pewno z dwa "fuck you" było, choć pewien nie jestem, aczkolwiek cycków już zabrakło i nie było czym ratować męskiej części widowni :) Jestem pewien, że kobietom powinien się ten film bardziej spodobać. No po prostu scenariusz nie wyszedł lub po prostu brakowało mu porządnej korekty, a jak on kiepski, a filmem nie są Transformersy (choć Shia jest :) ), to jak nie ma jakiś wybuchów, a nawet cycków, to jedynie jak wspomniał strona techniczna może trochę przyciągnąć oko. Jednakże gdzieś przeczytałem, że te zakończenie jest specjalnie nie jakieś takei konkretne, aby być wejściem do trzeciej części i jeżeli to prawda, to może ten film miał jakiś większy sens niż mi się wydaje i zobaczymy trzecią część z poziomem bliskim jedynki?
Żeby zobrazować poziom tych filmów, to mogę powiedzieć, że po pierwszej części ma się ochotę być takim Gordonem Greko lub Budem Foxem, zakręcić się trochę w świat finansów na Wall Street i grać na giełdzie. Po obejrzeniu drugiej części bardziej chce się szukać teorii spiskowych na temat kryzysu niż grać na giełdzie.
6+/10 (jedynka ma u mnie 9/10)
Cóż po części muszę się zgodzić z autorem tej wypowiedzi. O ile Wall Street było filmem świetnym o tyle Wall Street 2 bardziej mi pasował na film obyczajowy a nie opowieść o świecie wielkich pieniędzy. Żałuje bardzo, że akcja dużo bardziej toczyła się pomiędzy wątkiem ojciec- córka co niestety psuło cały efekt.
Musze jednak obronić Shię, według mnie to jeden z ciekawszych aktorów młodego pokolenia. Mimo, że zagrał w superprzeboju (Transformers) radzi sobie także całkiem nieźle w innych produkcjach. Mam nadzieje, że uda mu się powtórzyć sukces DiCaprio, który także początkowo był uznawany za "lalusiowatego chłopca".
Moja ocena: 6/10.
Pozostałe
Stare dobre Wall Street z 1987 roku to już niestety nie jest. Oliver Stone chciał chyba pokazać inne podejście do tematu, ale czegoś tu zabrakło. Nie mówię, że film jest zły, ogląda się całkiem dobrze, ale to nie to.