Klaudia, osaczona przez krytyczną matkę, obsesyjnie niesie pomoc innym. Przemek wielbi Polskę i nienawidzi głupich ludzi. Czyli wszystkich. Donatello kocha żółwie błotne, Aktor - tylko siebie. Maja żyje i chilluje jak Netflix przykazał. Wszyscy biorą udział w terapeutycznym turnusie pod troskliwym okiem Remka. I tworzą najsmutniejszą komedię roku.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Krótki film o zagubieniu. To definicja zrozumienia i wrażliwości napisana bez nuty fałszu. W pewnych kwestiach wszyscy jesteśmy debiutantami. 8

Krótki film o zagubieniu. Nic nie ginie to skromny film o wielkiej sile zbiorowej terapii i trudzie spojrzenia z czułością na drugiego człowieka, ale też nauki referowania na głos uzyskania potrzeby takiego spojrzenia od kogoś innego. Nic nie ginie z naszej przeszłości determinując nasze ruchy później, ale też nic nie ginie pouczającego i budującego nawet po najkrótszym doświadczeniu spotkania z drugim człowiekiem. Zdezorientowani w kształcie swojej tożsamości, emocjonalnie raczkujący wspólnie uczą się chodzić. Czujemy się uczestnikami tych spotkań, tak realistyczne i impulsywne jest to kino. Mikro dramat o makro oddziaływaniu, bez korków i spóźnień dojeżdża błyskawicznie do serca i umysłu. Czujemy ciężar każdego słowa. Nauczyliśmy się mówić w dzieciństwie, ale nie to co chcemy. W pewnych kwestiach wszyscy jesteśmy debiutantami.

Siadamy wśród grona zróżnicowanej charakterami grupy, w której terapeuta stosuje metodę bezpośredniego kontaktu, podążając za instynktami, słuchając i mówiąc bez oratorskiego tonu. Mamy wśród kółeczka niewzajemnej adoracji, a powolnej akceptacji Klaudię, która uważa, że tylko pomagając innym, nie skupiając się nigdy na sobie, może uzyskać sympatię ludzi. Nigdy o nic nie prosi i w oparciu o wiecznie zaniżającą jej poczucie własnej wartości matki, jest przekonana, że musi być doskonała, a z drugiej strony tkwi w świadomości iż jest to termin nieosiągalny. Nie odcięła krzywdzącej i duszącej jej niezależność oraz samoakceptacje pępowiny. Przemek jest sprytny, wygadany i wszystkie jego szczere emocje umykają w przekładzie z sarkastycznego i ironicznego języka. Należy do organizacji delikatnie mówiąc nacjonalistycznej i od zawsze słyszał, że inni są głupi, więc tak też innych traktuje i jest z tego powodu osamotniony. Mamy aktora, który jest uzależniony od atencji i nie umie ani nie wierzy w akceptacje przez innych kiedy nie ma charakteryzacji i nie jest jakąś postacią, kiedy nie może uciec od siebie. Donatello kocha żółwie, ale nie relacje z innymi i czmycha, by uniknąć porażki, ale tak również odbiera sobie szansę na szczęście. Każda z tych i jeszcze kilku innych osobowości pokazuje, jak nieoczywisty, niejednoznaczny i trudny jest proces komunikacji z samym sobą, swoimi potrzebami oraz jakie korzyści niesie skonfrontowanie tego z innymi.

Nic nie ginie jest filmem pełnym piekielnej uczciwości, pokory i dojrzałości. Umie w krótkim czasie, w jednym miejscu, bez naddatku dramaturgicznego, rozwijania historii bohaterów, pokazując urywki, nie rozbierając ich, poznawać. Widzimy ich uwikłanie w przeszłość, rozregulowany kompas siły i wiedzy o sobie samych. To film, który wchodzi pod skórę i zbliża nas emocjonalnie swoją prostodusznością, ale nie prostactwem, otwartością opowiadania o ich skrępowaniu w kulturze, gdzie tak wielu z nas dźwiga na sobie ciężkie kamizelki kuloodporne. Tutaj mamy film nie nawiązujący tylko kontaktu wzrokowego, ale i emocjonalny, sugerujący byśmy wszyscy zrzucili te zbroje z siebie, póki same nie ulegną korozji, a więzi erozji.

Nie ma tutaj żadnego na chłodno wykalkulowanego kierunku ani kropki w narracji. To pokazuje złożoność problemów oraz naturalność niepewności, jaka cechuje człowieka. Nic nie ginie to definicja zrozumienia i wrażliwości napisana bez nuty fałszu. Nikt tutaj nie czołga nas cudzym cierpieniem, ale umie bez umniejszania, deprecjonowania, ze zrozumieniem jego różnych wymiarów, stadiów pokazać próby pogodzenia się ze sobą w wersji „na surowo”. Być wobec swoich uczuć „no filter”, mieć świadomość nauki tego alfabetu oraz, że odwaga u każdego może oznaczać coś innego. Być sauté. Być jako wartość i wyzwanie samo w sobie. Chce się usiąść na tym krześle i zakrzyknąć bez wstydu: Chodzę na terapię. To nie słabość, a siła skonfrontować się ze swoimi słabościami.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…