Księżniczka i żaba 7.0

Tiana mieszka w rozbrzmiewającym wspaniałą muzyką Nowym Orleanie. Pewnego dnia do jej domu trafia żaba, która nie dość, że umie mówić, to jeszcze twierdzi, że jest księciem zaklętym przez złego czarownika. Magiczny pocałunek nie kończy tej przygody, lecz dopiero rozpoczyna opowieść o księżniczce, zuchwałej żabie, śpiewających aligatorach i wielu innych baśniowych postaciach.

Recenzje

Warto dać żabie buziaka 8

Siedem wspaniałych piosenek, tradycyjna animacja ręczna i przepiękna historia o tym, że marzenia się spełniają. Teoretycznie zwyczajne, niemalże codziennie disnejowskie danie, ale jak się długo nie jadło dobrego posiłku, to zaczyna się za nim tęsknić.

Moja młodość to premiery filmów takich, jak Pocahontas, Król Lew, czy Aladyn. Mnóstwo muzyki w konwencji musicalowej, ciekawe fabuły, niesamowici bohaterowie. To Disney lat ’80 i początku ’90. Potem nadeszła rewolucja, pojawiło się Toy Story (w tym roku trzecia część i odtworzenie pierwszej i drugiej w trójwymiarze), które dla animacji było czymś, czym obecnie jest Avatar dla filmu fabularnego. Filmy Disneya nadal miały tę magię, ale mniej było muzyki i mniej w tym wszystkim duszy, a więcej komputera. John Lasseter, słynny współtwórca sukcesów Pixara postanowił powrócić do wielkiej tradycji. Ostatni film nakręcony techniką ręcznej animacji to słabe z resztą Rogate Ranczo z roku 2004.

W filmie, na co zwrócił uwagę Lasseter i z którym trudno się nie zgodzić, mamy powrót do tego, co zawsze wyróżniało produkcje Disneya: „przygoda, komedia, muzyka i rodzaj gorącej uczuciowości”. Również do tradycji sięgnięto kreując postacie . Na przykład czarny charakter – Dr Facilier jest nieco podobny do Hadesa z Herkulesa, a z kolei Tatko La Buff, tak samo bogaty, jak opasły jest niemalże kopią Gubernatora Ratcliffe’a z Pocahontas. Już z samego wyglądu są niesamowicie wymowni, a wspomagani kwestiami bardzo dobrego, polskiego dubbingu stają się pełnowymiarowymi i ciekawymi postaciami, które albo budzą sympatię albo jednoznacznie odrzucają.

Nowy Orlean, który jest tłem historii Księżniczki i Żaby to miasto wręcz idealne dla zbudowania klimatu. Jest niezmiernie ciekawe zarówno pod względem historycznym, kulturowym, czy co najważniejsze muzycznym. Dodatkowo przenosimy się w erę jazzu. Co chwila gdzieś pojawia się band jazzowy, a aligator cierpi z prozaicznego powodu - nie może nikomu pokazać jak gra na trąbce, bo wszyscy się go boją.

W całej tej kolorowej przygodzie, widowiskowych, musicalowych sekwencjach, co chwila przechodziły mnie ciarki. To przyjemne uczucie wkręcenia się w film i przeżywania go, mając równocześnie z tego wielką frajdę. Nie opiszę wszystkich postaci, bo niektóre są wspaniałą niespodzianką, czekającą na widza w kinie. Chcecie poczuć magię starego Disneya? Idźcie na Księżniczkę i żabę.

4 z 5 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie