Kod nieśmiertelności 7.3

Kapitan Colter Stevens (Jake Gyllenhaal) budzi się w jadącym z dużą prędkością pociągu. Nie poznaje siedzącej obok niego dziewczyny, nie wie, gdzie jest. Po 8 minutach od jego przebudzenia pociąg eksploduje. Wtedy mężczyzna przekonuje się, że bierze udział w rządowym eksperymencie o nazwie: "Kod nieśmiertelności", który pozwala na wejście w ciało innego człowieka na ostatnich 8 minut jego życia. Zadaniem Stevensa jest rozpoznanie i powstrzymanie zagrażającego całemu Chicago terrorysty podkładającego bomby. "Kod nieśmiertelności" pozwala wracać na miejsce zdarzeń wielokrotnie i żołnierz z każdym powrotem na ostatnich 8 minut życia pasażerów pociągu będzie wiedział coraz więcej. Czy uda mu się znaleźć i powstrzymać atak bombowy… który już się wydarzył?

Recenzje

To świetny film do obejrzenia po ciężkim dniu i dobrze się na nim bawiłem. 7

Coller Stevens (w tej roli Jake Gyllenhaal) wciela się w ciało innego człowieka na ostatnie 8 minut jego życia, by zapobiec zamachowi bombowemu. Takiego pomysłu chyba jeszcze nie było, choć można przywoływać podobne (Deja Vu).

Jest to film, gdzie na pewno uświadczymy więcej akcji, niż w poprzednim dziele Duncana, poza tym nie jest to już produkcja niezależna, tylko wysokobudżetowa. Reżyser pokazał, że potrafi tworzyć nie tylko statyczne obrazy (jak w Moon reżysera), ale także dynamiczne ujęcia akcji. Do pracy kamery i efektów specjalnych nie można się przyczepić. Są więc zalety, ale niestety także wady. Duncan Jones pokazał w swoim poprzednim filmie, że jest reżyserem nieszablonowym, a niestety Kod Nieśmiertelności taki nie jest.

Nie mam także najmniejszych zastrzeżeń do gry aktorów. Jake Gyllenhaal z resztą nie musiał nic tym filmem udowadniać. Nieco mniej znana Michelle Monaghan również zaprezentowała się w tym filmie bardzo dobrze, można rzec nawet uroczo.

Mimo pasjonującej i trzymającej w napięciu fabuły, to kolejny dość szablonowy film akcji z domieszką sci-fi. Na mój negatywny osąd mogą co prawda wpływać moje wysokie oczekiwania po obejrzeniu zwiastuna. Jednakże brak jest głębi, jakichś pytań, które nawet mogą się narzucać widzowi, ale reżyser je zbagatelizował, chcąc zapewnić po prostu czystą rozrywkę.

Nie uświadczymy tu po prostu nic nadzwyczajnego, nic ponad przeciętnego. To świetny film do obejrzenia po ciężkim dniu i dobrze się na nim bawiłem. Jednak od tego reżysera oczekiwałem czegoś więcej, jakiejś głębi.

1 z 3 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie