Grupa naukowców przeprowadza eksperymenty na Yeti w odizolowanej bazie, gdzieś w Himalajach. Ich działania powodują przemianę stworzenia w bezwzględne i rozszalałe monstrum, które zabija swoich twórców. Jakiś czas później do bazy wysłana zostaje ekipa mająca sprawdzić, co tam się wydarzyło.

Jeśli spodziewasz się dobrego horroru zatytułowanego „Frozen Sasquatch”, nie musisz nikogo obwiniać o to, co dostaniesz w zamian. 1

„Frozen Sasquatch” jest pozycją, której jakość określa sam tytuł. Jeśli jednak potrzebujesz więcej, by przekonać się, że nie będzie to dobry film, wystarczy spojrzeć na jego niesławnego reżysera Marka Polonię. Jest to przecież współzałożyciel studia Polonia Brothers, w którym wraz ze swoim bratem – Johnem – nakręcili ogromną liczbę tandetnych filmów o znikomym budżecie.

Zacznę jednak od sprawy, której najbardziej nienawidzę, a mianowicie okłamywania publiczności. Patrząc na plakat, na którym widać przerażającą kreaturę, spodziewałem się czegoś podobnego. Niestety, zamiast tego otrzymujemy aktora w tandetnym stroju goryla, który co najwyżej rozbawi nas przez chwilę. Nie jest to jednak koniec niespodzianek, gdyż akcję umieszczono w Himalajach, gdzie według reżysera jest pełno zieleni, a śnieg lepiej zastąpić białymi kropkami przewijającymi się przez kadry.

W tym filmie nie ma aktorów, a są to raczej przypadkowi ludzie recytujący dialogi z kiepskiego scenariusza. Połączmy to jeszcze z cała masą idiotyzmów i dramatycznymi efektami specjalnymi, a i tak wyjdzie gorzej niż zakładałem. „Frozen Sasquatch” przypomina nieco stworzonego w 1953 roku Przybysz z kosmosu, który jak na tamte czasy był parodią kina sci-fi, a i tak wypada lepiej niż twór Marka Polonii.

Zadziwiający jest fakt, że niezależnie od tego, jak zły jest film pana Polonii, to zawsze jakimś cudem uda mu się go wydać i zajdą się ludzie gotowi zapłacić, by obejrzeć takiego gniota.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…