Bohaterem filmu jest Shang-Chi, który musi zmierzyć się z przeszłością, po tym, jak zostaje wciągnięty w sieć tajemniczej organizacji Dziesięciu Pierścieni
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Z wigorem, odwagą baśń pożeniona z pewną duchowością, gdzie nikt nie zapomina o seryjnej rozrywce i dobrym uderzeniu. Siła i duch na jednym ekranie. 8

Przebojowe kino akcji, gdzie sceny walki są niczym dopieszczane układy taneczne i stanowią nośnik nie tylko wskaźnika energii w filmie, ale sposobu opowiadania o bohaterach bez skrótowości i płaskiej budowy? Właśnie tak skuteczny, chwilami mistyczny i naprawdę hipnotyzujący, a jednocześnie tworzący seryjną rozrywkę jest film Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni. Marvel znowu żywiołowo uderzył!

Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni (2021) - Fala Chen

Poznajemy naszego bohatera jako zwykłego śmiertelnika, jednego z wielu obywateli codzienności. W San Francisco nazywa się Shaun, pracuje w hotelu i prowadzi życie, które nie obiecuje żadnych fajerwerków, a i on nie ma zamiaru się w coś szczególnie w swoim życiu zaangażować. Pewnego dnia jednak jedno spotkanie wyciągnie z niego prawdziwego mistrza walki i okaże się, że tak naprawdę Shang-Chi od dzieciństwa był szkolony na wojownika i to było mu pisane. Do tego dojdą spotkania z rodziną sprzed lat, co spotęguje więcej wymiarów tej historii.

Skuteczność Shang- Chi i legendy dziesięciu pierścieni wynika z zadbania o coś więcej, niż feerie efektów specjalnych, czy intensywność walk, a dania również przestrzeni na kreowanie bohatera i mimo magicznej aury, jest to bardzo wszystko człowiecze. Nietworząc wybitnie skomplikowanej fabuły twórcy znajdują czas na zbudowanie i wydobycie wielu emocji z bohatera, stworzenie relacji i nawet rodzinnej historii, co podnosi wartość tego doświadczenia filmowego, a nie jest kolejnym efekciarskim popisem. Jednocześnie film nie zwleka z wprowadzeniem nas w wielokrotnie zachwycający spektakl fizycznych starć, jednak zdecydowanie reszta nie jest do tego ekspresji pretekstem.

Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni (2021) - Simu Liu

Intrygującym i odważnym również zabiegiem było to, że w produkcji takiej wagi, bo należącej Fazy Czwartej, będącej wydarzeniami po Infinity Saga, postawiono na postać, która nie wydawała się nigdy nie elektryzować fanów komiksów, a na ekranie nie znalazła wcześniej swojego miejsca. Twórcy nie poszli na skróty i udało im się z ukłonem dla kultury Azji i fascynacją ich kinem stworzyć interesującą nie tylko w ruchu postać.

Film chwilami ogląda się jak nie niewinną, ale pełną zaczepnego poczucia humoru i różnej skali gorzkich momentów, baśń. Potrafi wciągnąć widza do tego świata i chce się podążać za dobrze skonstruowaną i jeszcze piękniej wyglądającą historią. Jednocześnie znajduje się tutaj również świetnie miejsce na dramat rodzinny, odnajdywanie porozumienia i przepracowywanie pewnych problemów osobistych. To wszystko jednak nie jest nieznośnie podniosłe, tylko dobrze rozcieńczone żartem i "kopaniem".

Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni (2021) - Simu Liu

Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni naprawdę potrafi na równie wysokim poziomie zarządzać spektakularnymi walkami w różnych, nastrojowych przestrzeniach, jak i dać bohaterowi nie tylko siłę, ale i duszę. To samo ma ten film.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 3
Przemopgx 10

Bardzo mi się film podobał! chociaż czekałem na tą ekranizacje od 1973 gdy powstał pierwszy komiks o Shang-Chi mistrzu kung fu.

Nie spodziewałem się że owe pierścienie które w oryginale (komiksie) noszono na palcach, będą takie duże, Dowiedziałem się że pierścienie te należały do smoka dlatego są tej wielkości.
Ogólnie filmik spoko Marvelowskim humorem!

Niech moc Pierścieni będzie z wami

pajki_filmaniak 6

w filmie efektów nie miara ale oczekiwania miałem większe do fabuły tutaj nie bardzo mi podeszło do gustu

ana481516 6

Pierwszy raz mam styczność z postacią Shang Chi, więc nie wiedziałam jakiej postaci się tak naprawdę spodziewać. Film udany, 1 część trochę za bardzo ciągnący się origin postaci, 2- ciekawe sceny walki plus pojedynek Ying Nan z Shang Chi i 3 część – typowe chińskie fantasy. Sceny po napisach słabe, liczyłam na coś mocniejszego.

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Proszę czekać…