Mimo wielu przeszkód, szesnastoletni Jamie ma odwagę podążać za swoim nietypowym marzeniem. Ta niezwykła, oparta na faktach historia dała początek hitowemu musicalowi.
filmoznawczyni 🎬

Film przypomina widzom, że obecnie skomercjalizowany drag, pozostaje wciąż mocno zakorzeniony w ideach buntu politycznego, ale i osobistego. 6

„To wydarzyło się naprawdę”, głosi napis wyświetlony na początku „Wszyscy mówią o Jamiem”. „Potem dodaliśmy taniec i śpiew”. W 2011 roku BBC wypuściło „Jamie: Drag Queen at 16” – film dokumentalny, śledzący losy nastolatka z hrabstwa Durham, Jamiego Campbella, który postanowił odkryć swą tożsamość na nowo. Reakcja była gwałtowna i potwornie okrutna: uczniowie zastraszali go, a nauczyciele kategorycznie zakazali mu udziału w studniówce. Jednak jego hart ducha w obliczu tego wszystkiego wystarczył, aby zainspirować Dana Gillespie'go Sellsa i pisarza Toma MacRae, do stworzenia musicalu opartego na jego historii, który rozpoczął się w 2017 roku i nadal wystawiany jest na deskach West Endu. Jego barwna filmowa adaptacja pojawiła się w piątek na Amazon Prime Video.

Oparty na musicalu estradowym o tym samym tytule, „Wszyscy mówią o Jamiem” podąża za 16-letnim Jamiem New (Max Harwood), homoseksualnym nastolatkiem, który marzy o byciu performerem drag. To wielkie ambicje, nawet zanim dorzucisz do tego nieuniknioną bigoterię, z którą musi się zmierzyć ze strony lokalnej społeczności. Jamie mieszka w Sheffield ze swoją samotną mamą Margaret (Sarah Lancashire), która z całego serca wspiera syna, czego nie można powiedzieć o jego biologicznym ojcu. Margaret desperacko stara się ukryć jego niechęć do Jamiego, kryjąc go i udając, że ten wysyła mu wiadomości, prezenty, itp.

Film porusza całą masę niezwykle ważnych tematów, takich jak tożsamość, istota bezpiecznej rodzinnej przestrzeni, siła marzeń i rola przyjaźni - wszystko to, co kształtuje młodego człowieka i pozwala mu określić kim jest jako osoba. Jamie nie ma zamiaru dopasowywać się do swoich rówieśników i często jest z tego powodu krytykowany przez kolegów z klasy i nauczycieli, czemu udaje się mu przeciwstawiać. Na początku jest postacią w dużej mierze pewną siebie, ale oczywiste jest, że posiada również swoje własne kompleksy i słabsze punkty, których zawiłości i niuanse są znakomicie oddawane przez Maxa Harwooda. Chociaż walka Jamiego o akceptację zarówno w oczach ojca, jak i w szkole jest nadal prowadzona przez niezliczoną młodzież LGBTQ+, nastąpił znaczny postęp, jeśli chodzi o ich widoczność w spektrum kulturowym i politycznym, co również zostaje dostrzeżone i uwzględnione przez twórców.

Ze wsparciem swojej najlepszej przyjaciółki Pritti Paszy (Lauren Patel), nieśmiałej dziewczyny z marzeniami o studiach medycznych, bohater postanawia, że chce zgłębić sztukę dragu, a nawet posunąć się do założenia spektakularnej sukienki na bal studniówkowy . Pełen motywacji, aby rzucić się na głęboką wodę odwiedza lokalny sklep z sukniami, gdzie spotyka właściciela i byłego performera dragu, Hugo Battersby’ego (Richard E. Grant), który w czasach swojej świetności nosił imię Loco Channelle. Wspominając najlepsze momenty własnej kariery, postanawia zostać dla Jamiego kimś na wzór mentora. Grant, który pięknie balansuje zarówno delikatność, jak i żywiołowość swej roli, rozpoczyna utwór „This Was Me” – podróż w przeszłość przez ostatnie kilkadziesiąt lat gejowskiego wyzwolenia i hołd dla utrzymującego się bólu tych, którzy widzieli, jak bliscy umierają podczas epidemii AIDS. To krótka, ale wzruszająca chwila, która pomaga Jamiemu zyskać szerszą perspektywę własnej walki. Przypomina również widzom, że obecnie skomercjalizowany drag, pozostaje wciąż mocno zakorzeniony w ideach buntu politycznego, ale i osobistego.

Ponieważ nie widziałam musicalu scenicznego, nie mogę porównać filmu do jego źródła, ale piosenki i choreografia przedstawione w tej wersji były solidne wykonane, choć prawdopodobnie nie tak zapadające w pamięć, jak można by się spodziewać po filmie takim jak ten. Mimo to są chwytliwe i niesamowicie tandetne, ale spójrzmy prawdzie w oczy – ten film ma być kapryśny i trochę przesadny… i właśnie dlatego działa tak dobrze. Wszyscy główni bohaterowie mają okazję wyśpiewać swoje uczucia, choć trzeba przyznać, że niektóre występy wybrzmiewają głośniej niż inne. Nowicjusze, tacy jak Lauren Patel, mają w sobie pewną niewytrenowaną surowość, starając się w pełni oddać emocjonalny wpływ kluczowych scen.

Pomimo tego, że „Wszyscy mówią o Jamiem” zbyt upraszcza pewne zagadnienia, jest zdecydowanie ważnym filmem. Ponieważ społeczność LGBT+ wciąż jest niedostatecznie reprezentowana w mediach głównego nurtu, tak ważne jest opowiadanie takich historii i dawanie nadziei tym, którzy mogą zmagać się z poszukiwaniem własnej tożsamości. Jamiemu też nie jest łatwo, ponieważ często stara się oddzielić się w pewien sposób od swojego scenicznego alter ego, które jest o wiele bardziej pewne siebie i potrafi podbić świat. Jego przywiązanie do owej tożsamości w pewnym momencie wpędza go w kłopoty, dając mu ważne lekcje na temat akceptowania i współżycia dwóch stron jego osobowości. Film prowokuje również dyskusje na temat tego, jak traktujemy męskość i kobiecość oraz jak niebezpieczne mogą być stereotypy płciowe. Film naprawdę chce, abyś współczuł Jamiemu… ale dlaczego właściwie miałbyś tego nie robić? Jego postać jest pełna życia i pasji, cały czas starając się, osiągnąć własne cele…jakkolwiek dalekosiężne.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…