Wielebny Max i jego przyjaciel Drew prowadzą cieszący się ogromną popularnością na całym świecie internetowy program, podczas którego na żywo dokonują egzorcyzmów. Licznie zgromadzeni widzowie nie mają jednak świadomości, że podcast jest perfekcyjnie zainscenizowanym oszustwem. Pewnej nocy sytuacja wymyka się spod kontroli, gdy we wcielającą się w opętaną narzeczoną Drew, Lane, wstępuje prawdziwy i szczególnie okrutny demon, zamieniając studio w piekielną otchłań.
Redaktor na FDB.pl oraz innych portalach filmowych. Pisze, czyta, ogląda i śpi. Przyłapany, gdy w urzędzie w rubryczce "imię ojca" próbował wpisać Petera Greenawaya.

Demon wymyśla challange i serwuje (pseudo)księdzu sesję psychoterapii. 4

Godzina oczyszczenia próbuje przedstawić oklepane klisze horroru okultystycznego w zupełnie nowy i niespotykany sposób. Niestety, obrana przez twórców ścieżka jest zgubna w swoich pierwotnych założeniach. Tyleż tutaj niewykorzystanego potencjału rodem z Black Mirror, co karkołomnych zwrotów akcji. Film jest czarną owcą tegorocznego przeglądu FEST MAKABRA.

Na wstępie zaznaczam: Godzina oczyszczenia nie ma nic wspólnego z innym cyklem kina grozy, który cieszył się w ostatnich latach sporą popularnością wśród widzów - Nocą Oczyszczenia. Owszem, film zaproponowany w ramach przeglądu FEST MAKABRA również zawiera w sobie fatalistyczną wizję przyszłości ludzkości. Ta jednak zostaje oparta na technofobicznych ciągotach twórców, a nie na wojnie klas albo pierwotnych instynktach z Nocy Oczyszczenia. Przede wszystkim jednak Godzina oczyszczenia jest niewyrafinowanym horrorem okultystycznym, w którym demon okazuje się błyskotliwym znawcą nowych mediów na miarę Zuckerberga.

Drew i Max prowadzą popularny internetowy program, podczas którego na żywo dokonują inscenizowanych egzorcyzmów. Już scena otwierająca posiada w sobie niemal wszystkie schematy horroru okultystycznego: ksiądz cytuje słowa z Biblii, dzierżąc przed sobą krucyfiks, demon niszczy wystrój pokoju, zaś rodzina opętanego - zapłakana - zostaje wciśnięta w kąt pomieszczenia. Głęboko westchnąłem na widok najbardziej oklepanej sceny w historii kina grozy. Na szczęście szybko okazało się, że ukazane wydarzenia są wyreżyserowane na potrzeby internetowego show. Drew i Max rozszerzyli bowiem formułę telewizyjnych kaznodziejów o nowe medium. Jak można się spodziewać, po pewnym czasie oszustwo wymyka się spod kontroli, gdy w aktorkę wcielającą się w opętaną wstępuje prawdziwy demon.

Pełnometrażowy debiut Damiena LeVecka zmaga się z niemal każdym problemem współczesnego kina grozy. Sarkazm oraz gatunkowy pastisz demaskują próby zdystansowania się twórców do klasycznych horrorów, takich jak Egzorcysta, Duch czy seria Amityville. Zostają one jednak poprowadzone w sposób przaśny i narzucający się, bo jak inaczej można nazwać sekwencję w barze? Scenariuszowe niedociągnięcia stanowią zupełnie inną bajkę półtoragodzinnego koszmaru. W trakcie seansu Godziny oczyszczenia przygotujcie się na motyw Wikipedii z demonami, magiczne zaklęcie, odczarowujące kobietę zaklętą w diabła oraz nagłe zwroty akcji, które zamiast budzić pożądane zdziwienie i szok wśród odbiorców, powodują głośny "facepalm".

Wspomnę jeszcze o potworach, przypominających kalkę Demo-psów z popularnego serialu Stranger Things. Podkreśla to wpływ, jaki wciąż ma produkcja z Netfliksa na światowe kino grozy. Na modłę horroru To z 2017 roku, każdy bohater posiada tutaj własną gamę majaków oraz działań nadnaturalnych. Twórcy podejmują problematykę horroru na wielu polach - poruszają kwestię nowych mediów, uzależnienia od przestrzeni wirtualnej, oszczerców, pedofilii wśród księży oraz narkomanów. Potyczka z demonem urasta z kolei do przewrotnej spowiedzi na skraju psychoterapii. Szkoda zatem, że tak ciekawy konspekt został zaprzepaszczony przez kiepski scenariusz.

Godzina oczyszczenia próbuje w oryginalny sposób podejść do motywu opętania. Demon przypomina tutaj wirusa komputerowego, przez internetowe złącze zatruwającego umysły internautów. Niestety, Damien LeVeck nie był jedynym, który wpadł na taki pomysł. Wcześniej zastosowali go m.in. twórcy horrorów: Aplik@cja, Rings czy znakomitego Cybernatural. Nawet formuła widowiska zostaje skrojona pod internetową formułę - bohaterowie muszą robić narzucone przez demona challenge, inaczej ich przyjaciółka i dziewczyna zginie. Szkoda, że tyleż w tym merytorycznych i oryginalnych treści, co wartościowych kanałów na platformie YouTube.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…