Akcja filmu rozpoczyna się dość niewinnie – grupa nastolatków uzależnionych od technologii trafia na… obóz offline. Wspólna wędrówka po lasach bez dostępu do smartfonów nie zakończy się jednak tak, jak zaplanowali to organizatorzy. Będą musieli zawalczyć o prawdziwe życie z czymś, czego nie widzieli nawet w najciemniejszych zakamarkach internetu. W obliczu czyhającego w lesie śmiertelnego niebezpieczeństwa odkryją, czym jest prawdziwa przyjaźń, miłość i poświęcenie. Czy wyjdą z tego cało, czy w krwistych kawałeczkach?
filmoznawczyni 🎬

To prawdziwy list miłosny do ejtisowych i najntisowych tytułów z kaset VHS i z pewnością projekt absolutnie bezprecedensowy dla polskiej kinematografii. 7

To nie miejsce na wysokoartystyczne wizje, górnolotne idee, czy ukierunkowany przekaz- z czego świetnie zdawał sobie sprawę Bartosz Kowalski, kreując swój świat przedstawiony w swoim najnowszym projekcie. Już od dłuższego czasu przedsięwzięcie spędzało sen z powiek fanom pełnokrwistych horrorów survivalowych i być może również części studentów polskich filmówek, którym gdzieś w głębi serca tlił się pomysł, aby zostać tym pierwszym, budzącym do życia ten pokryty grubą warstwą kurzu podgatunek. A więc, mamy to! Pierwszy polski slasher przez duże S! Sceptycy mogą odetchnąć… choć w kinie z pewnością jeszcze niejednokrotnie będą wstrzymywać swój oddech.

W lesie dziś nie zaśnie nikt (2020) - Julia Wieniawa-Narkiewicz

Reżyser zgrabnie wpasowuje fabułę filmu w obecne czasy. Mamy tu grupę szkolnej młodzieży, która zostaje wysłana na obóz przetrwania "Adrenalina", aby nauczyć się życia w trybie offline. Detoks pełną parą. Uzależnieni od smartfonów i tabletów będą bratać się z naturą, nawiązywać nowe znajomości, a social media nie odwrócą ich uwagi od spraw przyziemnych. Podzieleni na grupy wyruszają w głąb lasu, aby sprawdzić swoje umiejętności radzenia sobie w nieprzystępnym terenie. Pod opieką Izy (Gabriela Muskała) znajdzie się piątka kompletnie różnych, stereotypowych dzieciaków: nerdowaty, dobroduszny gamer Julek (Michał Lupa), wysportowany, zawadiacki macho Daniel (Sebastian Dela), olśniewająca i obdarowująca wszystkich swoim uwodzicielskim spojrzeniem Aniela (Wiktoria Gąsiewska), cyniczny, zadziorny i skrywający pewien sekret Bartek (Stanisław Cywka) oraz wycofana, niosąca na barkach bolesną traumę Zosia (Julia Wieniawa). Jak można szybko wydedukować, to oni nie zasną dzisiaj w lesie i staną się mięsem armatnim, kiedy puszcza przywoła wspomnienia straszliwych wydarzeń sprzed 30 lat.

Twórca bez skrępowania czerpie całymi garściami z bogatej spuścizny Carpentera, Hoopera, Cravena, czy całej filmowej biblioteki grindhousowych twórców kina klasy B-Z. To prawdziwy list miłosny do ejtisowych i najntisowych tytułów z kaset VHS i z pewnością projekt absolutnie bezprecedensowy dla polskiej kinematografii. Rodzime kino spod znaku grozy takie jak "Córki dancingu" Agnieszki Smoczyńskiej i "Demon" Marcina Wrony, które dotychczas operowało jedynie elementami horroru i w sposób eklektyczny i niespójny podchodziło do tematu, oddziela się grubą kreską od gatunkowej czystości, na jaką zdecydował się Kowalski. Świadom tego, że stąpa po bezpiecznym gruncie kiczu i dozwolonej powtarzalności, która znajduję się na samym szczycie slasherowych prawideł, puścił na ekranie swoje kinofilskie wodze fantazji. Jak na prawdziwy popcorniak przystało, nie zabraknie tu krwawej jazdy bez trzymanki. W ruch idą najróżniejsze ostrza, młoty i… rozdrabniarka rodem z "Fargo". Trup ścieli się gęsto, a wnętrzności wylewające się z ekranu uzewnętrzniają pasję w podejściu do efektów gore. Co więcej, twórca odczarowuje klątwę słabych efektów specjalnych i charakteryzacji, serwując nam ich realizację na najwyższym, rasowym poziomie. Oczy cieszą również świetne zdjęcia, ciekawe zbliżenia i kompozycja kadrów- to naprawdę solidnie i rzetelnie wykonana produkcja.

W lesie dziś nie zaśnie nikt (2020) - Gabriela Muskała

Największa siła obrazu Bartosza Kowalskiego, mimo wszystko tkwi w jego schematyczności i utartej ikonografii. Swobodna, choć świadoma żonglerka motywami z "Piątku trzynastego", "Drogi bez powrotu", "Krzyku", czy serii "Topór" zwalnia twórcę z przymusu zachowania autorskości, a my wybaczamy mu tę decyzję. Trzeba przyznać, że pewna oryginalność ma tu również swoje źródła. Scenariuszowe mrugnięcia okiem odnoszą się głównie do polskiej rysy, wyczuwalnej w dialogach, czy zachowaniach postaci. Na nich przede wszystkim opiera się komediowa warstwa, choć w moim odczuciu zbyt obfita, chwilami faktycznie umila seans, bądź jest punktem odniesienia dla zwrotów akcji. Subtelnym powiewem świeżości wydaję się być również ścieżka dźwiękowa autorstwa Jimka, która swoim szalenie oryginalnym brzemieniem potrafi wbić widza w fotel- wie kiedy i gdzie uderzyć, aby zbudować odpowiednie napięcie i klimat. Przyjemnie również przyglądać się, jak narzuconą konwencją bawią się aktorzy, choć to występy tych drugoplanowych zapamiętamy na dłużej. Mowa tu o głównie o Wojciechu Mecwaldowskim, którego monolog wywołał na sali salwy śmiechu.

Najbardziej znaczące slashery sprzed lat odzwierciedlały niepokoje ówczesnego społeczeństwa i przykładem "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną", wpisującej się w nurt kina kontestacji i "Nocy żywych trupów" odzwierciedlającej ludzki konsumpcjonizm, Kowalski pragnie przemycić na ekran trochę własnej ideologii. Echem odbija się tu brak tolerancji, konserwatyzm i homofobia. To jedynie ledwo wyczuwalne smaczki, choć ich obecność świadczy o tym, że nawet kino klasy B może nieść za sobą coś więcej. Biorąc pod uwagę wszystkie elementy można śmiało stwierdzić, że "W lesie dziś nie zaśnie nikt" to film spełniony w swojej autoironii i spełniający się jako przednia fanowska rozrywka- nie do końca straszna, choć satysfakcjonująca. Mam nadzieję, że ta podręcznikowa definicja slashera jest tylko początkiem szczęśliwej passy, z jaką zmierzy się w naszym kinie ten podgatunek i nie będzie to ostatnia z tego typu prób.

2 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 10
LakiLou 8

Widać, że film zrobiony przez fana gatunku. Wiele tutaj znanych motywów z innych filmów jak np. Piątek 13 do tego piękna sceneria czy fajnie zrealizowane sceny zabójstw. No i trzeba przyznać, że aktorsko naprawdę daje radę. Gąsiewska zaprawdę przepiękna jest ;) Ten film to takie the best of slasher i każdy fan gatunku go doceni.

poeta777 5

Zaskakująco dobry… jak na polski horror. Jednak przed nami jeszcze długa droga do dobrego horroru ogółem.

als 7

Naprawdę solidna polska produkcja. Ładne kadry, klimat. Inteligentny tytuł (sic!). Historyjka może i banalna, ale ładnie wpasowana w konwencje.
Dla mnie wiekowo 12+.
Może to jeszcze nie Piła czy Wzgórza mają oczy, ale jesteśmy na dobrej drodze :)
Widać też, że od czasów "Legendy" w polskim kinie dużo się zmieniło…
Panie Kowalski, czekam na dalsze filmy!

Hessus666 6

Wrong Turn w wersji PL. Oby się okazało, że wreszcie Polacy zaczynają tworzyć także tego typu pilmy. Ocena 6/10

Sweet_Foxy 4

Do bólu przewidywalny, banalny i schematyczny. Irytujące wstawki autotematyczne. Niezła muzyka.

LakiLou Sweet_Foxy 8

@Sweet_Foxy Ten film taki właśnie miał być. Do bólu klasyczny slasher z wszystkimi jego wadami jak i zaletami. Jak ktoś lubi ten gatunek to na tym filmie będzie się bawił wyśmienicie, a jak nie to się od niego odbije.

Sweet_Foxy LakiLou 4

@LakiLou To super, że Tobie się podobał. Mnie irytowały teksty o tym, jak to jest w horrorach; nie podobało mi się także to, że nie było ani jednego momentu, który by mnie zaskoczył lub przestraszył.

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Pozostałe

Proszę czekać…