Przebywający na jednej z japońskich wysepek komandor James Bradley próbuje znaleźć sposób na oczyszczenie pobliskiego jeziora ze słonej wody. Pod wpływem wpuszczonych chemikaliów, dochodzi do przebudzenia uśpionego w nim potwora Obaki. Wybudzone monstrum zaczyna niszczyć wszystko co stanie mu na drodze, zagrażając całej Japonii.

Niezbyt udana próba stworzenia amerykańskiej wersji japońskich potworów. 3

Co ciekawe film nie jest wcale czymś nowym, a jest to jedynie przerobiona wersja japońskiego oryginału z 1958 roku. Wszytko za sprawą stacji ABC-TV, która zamówiła u wytwórni Toho produkcję czegoś na miarę „Godzilli”, by wycofać się przed ukończeniem projektu. Toho poszło jednak dalej, tworząc Daikaijû Baran. W 1961 r. drobny producent Jerry A. Baerwitz kupił amerykańskie prawa i wpadł na pomysł, by skleić fragmenty ww. filmu z nowo nakręconym materiałem, tworząc „Varan the Unbelievable”.

W amerykańskiej wersji skrócono długość filmu z 90 do 70 minut. Wiele scen akcji jest przerywanych, a niektóre zostały wycięte, w tym osławiona scena latania Varana. Samo stworzenie nazywa się „Obaki”, a nie „Baradagi”, a zamiast udać się do Tokio, Varan zmierza do Naha, największego miasta Okinawy.

Niestety, od momentu pojawienia się potwora widać wiele nieścisłości ze scenami, w których pojawiają się aktorzy. W jednej scenie trio ukrywa się w głębokiej jaskini i próbuje uniknąć długiego pazura Varana, jednak za chwilę z dalszej odległości widać, że jaskinia jest płytka. To samo zauważyć można, kiedy bohaterowie spoglądają poza ekran, jakby patrzyli na Varana, ale wciąż są w świetle dziennym, podczas gdy potwór atakuje nocą. Tego typu uchybień jest więcej, a wszystko za sprawą niewielkiego budżetu i braku możliwości technicznych. Ten brak interakcji między kolejnymi kadrami sprawia, że całość nijak ma się do japońskiej wersji, która przy Godzilli i tak wypada przeciętnie.

Oczywiście warto zwrócić uwagę, że same sceny z potworem zrealizowano całkiem dobrze. Widać, że jest to facet przebrany w gumowy strój, ale nie bije to tak bardzo po oczach. Plusem – jak to zwykle bywa u Japończyków – są detale i rewelacyjnie stworzone modele, które nasz potwór namiętnie niszczy.

„Varan the Unbelievable” jest więc kiepską namiastką swojego oryginału, na który warto zerknąć jedynie z ciekawości. Film pokazuje, że przez złą muzykę, kiepską grę aktorów i fatalny montaż można zepsuć każdą produkcję. Rzecz jasna będąc fanem ludzi w gumowych kostiumach i niewielkich makiet niszczonych w spektakularny sposób, nie możesz przegapić tej produkcji. Pozostałym radzę trzymać się z daleka, choć pewnie nie będzie to problem, gdyż film jest trudny do znalezienia.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…