Niespodziewane przybycie tytułowego Zielonego Rycerza na zamek Camelot zakłóca świętowanie Bożego Narodzenia na królewskim dworze. Gigantycznej postury, szmaragdowoskóry nieznajomy rzuca wyzwanie królowi Arturowi i jego rycerzom. Odpowiada na nie Sir Gawain (Dev Patel), młody i porywczy siostrzeniec Artura. Pojedynek z tajemniczym olbrzymem, któremu niestraszne jest nawet pozbawienie go głowy, okaże się dla śmiałka ostatecznym sprawdzianem charakteru, odwagi i prawości.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Surrealistyczna, niepokojąca podróż fantasy, gdzie nikt nie przepisuje historii, a tworzy bardzo indywidualną wizję. Bestie z różnych krain pogłębione o refleksje sensu rycerskiego etosu. 8

Kiedy usłyszymy, że ktoś podejmuje się opowiadania o legendzie króla Artura w kinie, to ziewniemy z przerwą na słowa "rekonstrukcja historyczna" i z przekonaniem, że to będzie rymowanka o szlachetności albo kolejna, prosta przygodówka. David Lowery w Green Knight nie ma zamiaru przyklękać w nadmiarze. Twórca filtruje nam historię o jego łotrzykowym siostrzeńcu, udowadniając, że można te opowiadanie przepisać na wielkie, oniryczne, nieprzewidywalne doświadczenie baśni zdecydowanie nie dla dzieci. Ruszymy w przygodę pełną surrealizmu, fantasy połączonego z zabawą naszą percepcją - labirynt lęków realnych, a wyobrażonych. Reżyser, którego ogranicza własna wyobraźnia, stworzył tak autorską wizję, a jednocześnie wydał na świat przepiękny pamflet pomiędzy hipnotyzującymi obrazami na "rycerskie" wartości, gdzie rozpakowując to z tej całej lśniącej zbroi, kryje się może obsesyjne pragnienie posiadania i dominacji w historii wymazywania kobiet, gdzie płci żeńskiej korona z głowy nieczęsto spadnie, bo ciężko o nią. Historia mistyczna po drugiej stronie lustra, bez patrzenia na drogowskazy w kinie.

Zielony Rycerz. Green Knight (2021) - Dev Patel

Pewnego dnia do królestwa króla Artura dociera enigmatyczna, niepokojąca postać zielonego rycerza. Jest kompletnym kontrastem do świata, który zastaliśmy. Jego zieleń nie niesie wcale nadzieji, chociaż może rozbić pewne wyobrażenie o pojęciu rycerskiej szlachetności, a wprowadzi chaos i dezorientację w szeregach króla i jego rycerzy. Rzuca wyzwanie walki, którego podejmuje się lekkoduch, który być może jeszcze nie wytrzeźwiał, Sir Gavin. Od tego czasu szybko ewoluuje z energicznego, trudnego do zdycyplinowania siostrzeńca Króla Artura, do postaci, o której będą powstawać legendy, ludzie będą oczekiwali jego ponownego spotkania z Zielonym Rycerzem. Presja i poczucie obowiązku miesza się tutaj z jakimś dowodem na dojrzałość oraz bycie godnym korony. Bohater ruszy w podróż, która nie będzie wycieczką krajoznawczą i czasem na zwiedzanie. Skonfrontuje się z różnymi niebezpieczeństwami, którego bedą na granicy jawy i snu. Pytanie, które będzie wychylać się za tych zaklętych rewirów, czy chęć przeżycia będzie tchórzostwem, czy jednak gotowość na śmierć to akt odwagi?

Green Knight to epickie kino przygody, którego powidoki zostaną nam pod powiekami. Doskonale przechodzi ze scen, które są afrodyzjakiem dla naszego wewnętrznego dziecka łaknącego podróży w nieznane i nierealne, do fantazji rodzących się z koszmarów i strachów głównego bohatera. David Lovery tworzy labirynt, gdzie przestrzeń wydaje się reagować na emocje bohatera i on jest głównym kierownikiem budowy. Dlatego ta historia nie ma tylko kolejnych wymiarów krain odwiedzanych przez Sir Gavina, a przez groteskowe, turpistyczne, raz z pięknymi motylami, raz z muchami nad padliną, świetnie ruchomymi obrazami personifikuje ciężar, jaki spoczywa na bohaterze.

Zielony Rycerz. Green Knight (2021) - Dev Patel

W całej tej plejadzie ekspresji artystcznej i besti z różnych krain jest zalążek kiełkującego znaku zapytania o sens tego rycerskiego etosu. Czy ten cały zespół cech i zachowań nie jest odpowiedzialny za cierpienie i śmierć innych? Czy to nie archaiczny model, który jest wymagany i każe wyrzec się swoich wielu innych, ludzkich cech i wartościuje je, a w tej pozornej glorii i chwale nie czai się prędzej, czy później wyrzeczenie się swojej indywidualności... dla kolejnej rzezi? Czy jednak to wyjałowienie ducha? Reinterpretacja tego i pogłębienie o żywego człowieka, a nie wykutego w kinie protoplasty późniejszych superbohaterów jest tutaj świetnie i nienachalnie splątane z wiszącymi latoroślami.

David Lowery z pewnością po raz kolejny udowadnia, że nie jest człowiekiem od przepisywania. Lubi odkorkować dla nas wywar ze swojej głowy, ale też pogłębić to o symboliczne i znaczeniowe obrazy, a nie tylko rozbuchaną feerię pomysłów przedstawienia legendy, a zapytać o jej aktualność we współczesnym świecie i potrzebę jej powtarzania. Z jednej strony fałszuje rzeczywistość z premedytacją, z drugiej odnosi się do niej bardzo mocno, dodając w tej zachwycającej wizualnie i pulsującej historii refleksje, a nawet nieukrywając sceptycyzmu, o podziwie bohaterstwa i jego znaczeniu obecnie, a kiedyś oraz, czy warto go wskrzeszać. Green Knight to kino, które odżywia i nie popada w żadne klisze, tylko używa własnego, nie do podrobienia, powodującej różnego rodzaju dreszcze, języka.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 3
Hessus666 3

Obejrzeć i zapomnieć.

ana481516 6

Do obejrzenia jeszcze raz.

pajki_filmaniak 3

Tylko ładne krajobrazy i nic więcej okropna nuuuuuuuuuuuuuuuda i do tego po seansie czuje się jak by mi zrobiono pranie mózgu

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Pozostałe

Proszę czekać…