Radha, pechowa dramatopisarka z Nowego Jorku, marzy, by zaistnieć w branży teatralnej przed ukończeniem 40. roku życia. Jednak gdy zaprzepaszcza swoją ostatnią szansę na sukces, nie ma wyboru — aby związać koniec z końcem, zostaje raperką o pseudonimie RadhaMUSPrime. „The 40-Year-Old Version” śledzi zmagania Radhy, która balansuje między światami hip-hopu i teatru w poszukiwaniu swojego prawdziwego ja.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Solidny i skromny pean na cześć próbowania i poszukiwania szczerości w sztuce. Bez większego echa, ale bez skrępowania o ucieczce od skrępowania. 6

Presja i następstwa nadejścia czterdziestu lat w kinie różnie zostawały podejmowane. Były w wymiarze totalnie komediowym albo refleksyjnym. Tym razem w filmie 40-letnie raperka wiek determinuje poszukiwanie swojego miejsca w rzeczywistości, ale nie tylko przez stygmatyzacje przez pewne środowiska tego wieku, ale też z perspektywy płci, koloru skóry i po prostu pragnienia szczerej, nieskażonej kontrolą wypowiedzi. Nienapastliwe, nieprzeszarżowane kino o nieprostych dylematach pragmatyzmu, a idei jako wartości nadrzędnej. Bez niepotrzebnych wzniosłości o reinkarnacji artystycznej dosyć jednoznacznie dzieląc dwie przestrzenie twórczości, ale też prostodusznie i ze szczerością oddania nastrojów społecznych i przestrzeni tej Ameryki nieozdobionej. Solidny i skromny pean na cześć próbowania.

Radha to dramatopisarka z Harlemu, która zbliża się do 40. i chciałaby w swoim życiu wypowiedzieć się znowu poprzez sztukę. Duża przerwa od poprzedniego sukcesu osłabiła jej pewność siebie oraz przebojowość. Wycofała się i zaangażowała w edukację, gdzie pobudza kreatywność młodych i przygotowuje razem z nimi spektakl. Z czasem, w kontakcie ze swoim agentem, wieloletnim przyjacielem, który próbuje zeswatać jej twórczość i załatwić spektakl dla ważniej szychy, bohaterka uświadomi sobie, że jej tożsamość nie wybrzmiewa w tym środowisku. Kurczy się, a ona idzie na wieczne kompromisy i zacznie kwestionować swoją karierę, zwracając się w kierunku próby opowiadania historii nie na deskach teatrach tylko osobiście poprzez rap.

40-letnia raperka to film o wyborach w intymnym obrazie odseparowanym od wielkiej dramaturgii. Mamy zarysowane środowisko teatralne pełne układów, bogactwa, ekskluzywności, które w pewnym momencie staje się nie do wytrzymania dla Radhy. Przeciwstawnym do tego jest świat beatów w małym mieszkaniu i poważnych zrymowanych przez nią tematów. Podział jest dosyć jednoznaczny i prostolinijny, zbyt czytelny. Jednak film nadrabia bliskością z główną bohaterką, która tak już jednokierunkowa nie jest. Satysfakcje artystyczną ciężko zamienić w walutę, którą można zapłacić za mieszkanie i żyć na wyższym poziomie. Prócz podstawowych potrzeb dochodzi też ta środka ekspresji, kiedy jest bliżej prawdy i bezpośredniości. Teatr jej, Afroamerykance, kobiecie, w świecie białych mężczyzn nie oferuje, a raczej Ją wyzyskuje. Wykorzystuje Ją do udowodnienia światu swojej otwartości, komunikatywności i dostępności. Jednak pokazuje, jak dalej nie jest zainteresowany spojrzeć głębiej, że to tylko powierzchnia i etykieta oraz trend na tolerancje kosztem jej wyobraźni, talentu i rzemiosła. Ten wątek akurat nie jest odkrywczy, ale bardzo błyskotliwie i charakternie pokazany. Nie ma intencji być materiałem socjologicznym ani interwencyjnym, ale humanistycznie pokazuje romantyzowanie cierpienia czarnych przez białych niezmiennie i braku chęci zrozumienia i zrobienia biznesu z teatru i marketingu oraz kalkulacji ważniejszej od poważnego traktowania słowa „sztuka”. Raczej delikatną, ale przenikliwą historią, która podąża wiernie za bohaterką i jej słowami, a przypadkowo też wyciąga razem z nią wnioski i nam proponuje się z nimi skonfrontować.

To kino jest subtelniejsze, niż bity, ale zgrabne, jak autorki rymy. Bardzo autotematyczna opowieść, której forma taśmy 35-mm też bardzo zgrabnie i wiarygodnie tworzy paradokumentalny nastrój i wiarygodność obserwacji ulic i społeczności, bez wyfotoszopowanych widokówek. Na dodatek to nie jest tylko studium osobistych decyzji i ich konsekwencji oraz determinacji i potrzeby wiary innych w drugą osobę oraz świadomość podmiotowości kobiety, ale autentyk podbity wyciągniętym z wydarzeń, a nie wmuszanym w bohaterów kwestie poczuciem humoru.

40-letnia raperka ma dosyć lekkostrawny i epizodyczny charakter, nie pretenduje do wielkiej i doniosłej wypowiedzi i echo jej nie będzie długo się rozchodziło, ale to klimatyczna opowieść o kondycji współczesnej sztuki i artystów oraz walczenia z deprecjonowaniem ich problemów. Bez skrępowania naprawdę żwawo, może nie rewolucyjnie, o ucieczce od skrępowania.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…