Kochająca życie 40-kilkuletnia Lea (Berenice Bejo) pracuje w centrum handlowym i jest szczęśliwą żoną Marca (Vincent Cassel) - konserwatysty i w pewnym stopniu niewierzącego w siebie sprzedawcy. Jej najlepsza przyjaciółka, Karine (Florence Foresti) - zadowolona ze swojej kierowniczej posady w reklamie i życia z Francisem (Francois Damiens) oraz dwójką ich dzieci, od dawna uważa Leę za marzycielkę. Pewnego wieczoru coś burzy spokój tej czwórki. Podczas kolacji, Lea niespodziewanie informuje wszystkich, że planuje spróbować swoich sił w pisarstwie. Jej mąż nie jest do końca przekonany do tego pomysłu. Nagły przypływ kreatywności u Lei powoduje, że także jej przyjaciółka, Karine zdecyduje się zostać pisarką, a nawet jej mąż odkryje w sobie twórczy potencjał. Gdy jedno z wiodących wydawnictw zainteresuje się książką Lei, wydaje się, że czekają ją same sukcesy. Tylko czy jej przyjaciele i mąż będą w stanie to udźwignąć?
Redaktor na FDB.pl oraz innych portalach filmowych. Pisze, czyta, ogląda i śpi. Przyłapany, gdy w urzędzie w rubryczce "imię ojca" próbował wpisać Petera Greenawaya.

Twórca staje się mistrzem w portretowaniu fałszu i sfrustrowania prostych, zwyczajnych ludzi. 6

Zapewne każdy z was miał albo wciąż ma człowieka - pijawkę w grupie swoich znajomych. Osobę, która zaproszona na parapetówkę, przychodzi z kątomierzem i łatą murarską, następnie sprawdza każdą ścianę, szukając minimalnej krzywizny. Dopiero kiedy ją znajdzie, może spokojnie wytknąć wam wadę konstrukcyjną (intonując swoją wypowiedź niczym ekspert ds. budownictwa). Po wygłoszeniu fachowej – jej zdaniem – opinii włącza się do wspólnej zabawy.

Małe szczęścia (2020) - Bérénice Bejo

Właśnie o takich ludziach opowiadają Małe szczęścia.

Rozpoczyna się niczym włoskie Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie – dwie pary, zaprzyjaźnione ze sobą od wielu lat, spotykają się przy wspólnym posiłku. Chociaż wyraźnie afirmują swoje szczęście, kolejne sceny zrzucają ich społeczne maski. Spod nich ujawniają się twarze osób sfrustrowanych, zakłamanych i niemających pewności siebie. Nieszczęśliwych. Oliwy do ognia w relacjach grupy przyjaciół dolewa niespodziewany sukces literacki jednej z nich. W ten sposób rozpoczyna się historia o ludziach niespełnionych, szukających sposobu na pozbycie się własnych kompleksów.

Małe szczęścia (2020) - Vincent Cassel

Francuski mainstream sięga po stereotypy, czyni to rzadziej chyba tylko od kina amerykańskiego. W przeciwieństwie jednak do tego drugiego, korzenie tak zbudowanych postaci w filmie wyrastają z komedii molierowskiej (np. Dusigrosz z 2016 roku, Przychodzi facet do lekarza, Synalek), a nie z pustych popkulturowych klisz. I chociaż przyznam, że wcześniej nie zawsze doceniałem takie metody francuskich twórców - wymęczył mnie seans docenianej Agentki specjalnej troski, z kolei Czym chata bogata! utrwalał w moim przekonaniu szkodliwe wzorce – to jednak posługiwanie się pewnymi stereotypami w przypadku bohaterów Małych szczęść wydobywa spod ukazanych skorup człowieka biznesu, kury domowej i mało bystrego “pantofla” wiarygodne i realne postawy, tyleż społeczne, co psychologiczne.

Polscy dystrybutorzy promują Małe szczęścia jako komedię. Filmowi znacznie bliżej jednak do miana “lekkiego dramatu”. Mało tutaj scen gagowych, jeszcze mniej powodów do “parskania śmiechem”. Zamiast tego twórcom znakomicie wychodzi wydobycie poczucia żenady z postaw niektórych bohaterów - co najważniejsze, takie wrażenie odbija się również na widzach filmu, powoduje dyskomfort wynikający z niezręczności przedstawionego zdarzenia. Daniel Cohen świetnie portretuje postawy osób, które próbują wejść w nie swoją skórę. Werbalnie budują wizerunek na oczach przyjaciół albo obcych, ale nie wyrażają go niczym “wewnętrznym”. Są pustym listem w ładnej kopercie.

Małe szczęścia (2020) - Vincent Cassel, Bérénice Bejo

Szkoda zatem, że tylko Lea (Bérénice Bejo), której w założeniu twórców widz powinien kibicować, jest niemal tak bezbarwna i pozbawiona jakiejkolwiek głębi, iż zaczyna drażnić brakiem charakteru. Jest pustym listem w białej kopercie. Jasne, jej sympatyczność, bezkonfliktowość i samorealizacja miały skontrastować bohaterkę z resztą toksycznych przyjaciół. Doprowadziły jednak do powstania scenopisarskiej wydmuszki pokroju Anastasi Steele z 50 twarzy Greya. To jedyny przypadek w Małych szczęściach, kiedy stereotyp przegrywa walkę z wiarygodnością postaci.

Może w tym kontekście wina leży po stronie Bérénice Bejo, która tradycyjnie zachwyca swoją delikatnością, ale jednak znika przy ekspresyjnej Florence Foresti oraz charakterystycznym Vincencie Casselu. Na marginesie dodam, że niedawny dobór scenariuszy tego ostatniego zaczął wysyłać niepokojące sygnały, że aktor, który zaczynał od wstrząsających ról w Nienawiści i Nieodwracalnym, przeszedł na zasłużoną emeryturę (niczym Robert De Niro albo Daniel Olbrychski z rodzimego podwórka). Postacie w The World Is Yours, Westworld albo Nadzwyczajnych wymagały minimum wysiłku od Cassela. Mało było w nich miejsca na aktorski popis. Podobnie ma się sprawa z rolą Cassela w Małych szczęściach.

Małe szczęścia (2020) - Vincent Cassel, Bérénice Bejo

Daniel Cohen umiejętnie korzysta z nieszkodliwych stereotypów, pod płaszczyzną których przemyca istotny morał. W pewnym momencie dorzuca odrobinę za dużo cukru, jednak w portretowaniu fałszu i sfrustrowania zwyczajnych ludzi wypada bardzo dobrze. W filmie zabrakło też zróżnicowania - w pewnym momencie pojąłem tezę przekazywaną przez twórcę, jednak on zaczął uwypuklać ją i zapętlać w niemal każdej następującej po sobie scenie. Cohen lubi się powtarzać, aby kreowany przez niego problem wybrzmiał ze zdwojoną siłą. Mimo to Małe szczęścia pozostanie filmem, który celnie demaskuje pewną patologię w relacjach interpersonalnych. Daje do myślenia i zmusza widza do prywatnego rachunku sumienia.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Proszę czekać…