Dobrotliwy, ale strachliwy Hubie z Salem w Massachusetts nie należy do ulubieńców mieszkańców. Nie przeszkadza mu to jednak bronić ich przed złem podczas Halloween.
filmoznawczyni 🎬

W gruncie rzeczy nie jest to dzieło zgrabnie skrojone i zabawne, choć równocześnie wydaje się być komediowym tworem zbyt prostodusznym i naiwnym w swoim zamyśle, by wzbudzić wiele gniewu i irytacji. 4

Są takie pytania, które warto sobie zadać przed obejrzeniem "Hubie ratuje Halloween": Jak długo i głośno możesz śmiać się na widok 90-letniej June Squibb w koszulce z napisem "Boner Donor" lub "Kayaking make me wet"? Jeśli nadal wesoło chichoczesz na myśl o tym, to prędzej czy później platfroma streamingowa Netflix skieruję cię na właściwą drogę. To bez wątpienia pozycja obowiązkowa dla wiernych fanów Adama Sandlera, która ewoluowała do poziomu równie odpornego na branżę, jak i na krytykę, opierająca swój sukces jedynie na algorytmie znajdującym tych, którzy będą śmiać się do rozpuku z zawartych w niej żartów. W gruncie rzeczy nie jest to dzieło zgrabnie skrojone i zabawne, nawet wobec podstawowych standardów tego komika, choć równocześnie wydaje się być komediowym tworem zbyt prostodusznym i naiwnym w swoim zamyśle, by wzbudzić wiele gniewu i irytacji. Jego fabularna przewidywalność bywa wybaczalna ze względu na ogólną przystępność projektu, zwłaszcza w porównaniu z dużo bardziej nieudanymi produkcjami od Happy Madison, choć sam fakt, że jest to tytuł przystępniejszy do "The Ridiculous Six" czy "The Do-Over" wydaje się być słabym wyrazem pochwały.

W każdym razie… W Salem, rodzinnym mieście Hubie’go Dubois, jest Halloween (jeśli uważasz, że film nie będzie miał związku z procesami czarownic z 1692 roku to grubo się mylisz). Jak co roku główny bohater wciela się w rolę samozwańczego stróża bezpieczeństwa podczas hucznych zabaw w mieście, a co za tym idzie, staje się pogardzany przez miejscowe dzieciaki, które nie chcą spędzać czasu w towarzystwie wąsatego mężczyzny w dyniowym hełmie, mówiącego im, jak bawić się odpowiedzialnie. Hubie jest głupcem o złotym sercu i dobrych intencjach, nad którym znęcają się praktycznie wszyscy, ale jest niezłomny w tym, co uważa za własne obowiązki wobec owej zepsutej społeczności. Nie licząc jego radosnej, nadopiekuńczej matki (Squibb), jedyną osobą, darzącą go sympatią jest jego koleżanka z licealnej klasy Violet (Julie Bowen), którą ten od dawna darzy uczuciem. Jeśli naprawdę zastanawiasz się, czy jego sekretna miłość może zostać odwzajemniona, "Hubie ratuje Halloween" będzie dla Ciebie równie trzymający w napięciu, jak i zabawny. Mimo to ich niepewny romans jest tylko jedną z pozycji na zagraconej liście rzeczy do zrobienia w filmie z kategorii "wszystko w jedną noc": inne wątki o wadze piórka obejmują enigmatycznego sąsiada (Steve Buscemi), który cierpi na pewną straszną przypadłość, grupę nastolatków prowadzoną przez cherubinka ze "Stranger Things" Noaha Schnappa oraz zamaskowanego, zbiegłego pacjenta szpitala psychiatrycznego.

Jeśli streszczenie sprawia, że "Hubie ratuje Halloween" brzmi niesamowicie topornie, znaczy to, że wykonałam swoją robotę, ponieważ wszelkiego rodzaju narracja całkowicie ustępuje tu przed całą masą prób wciśnięcia wszędzie, gdzie to tylko możliwe mniej lub bardziej zabawnych gagów. Gagi te w dużej mierze opierają się na tym, że: 1. Bohater idzie w konkretne miejsce. 2. Robi coś głupiego. 3. Jest z tego powodu wyśmiewany. Film ugina się pod ciężarem powtarzających się w nieskończoność żartów. Jako Hubie Dubois, który nigdy nie pozbył się mentalności gimnazjalisty, Sandler wciela się w postać do cna idiotyczną, lecz w swojej słodyczy i dobrotliwości, zbyt czystą i niewinną w konfrontacji ze współczesnym światem. Trzeba przyznać, że znajdziemy tu solidne i niepodważalne lekcje życia: bądź uprzejmy i nie dręcz nikogo milszego lub bardziej bezbronnego od siebie. Jeśli humor "Hubie ratuje Halloween" jest nieco pozbawiony pazura, przynajmniej jest zgodny z własnymi założeniami. Scenariusz Sandlera - napisany wspólnie z wieloletnim współpracownikiem Timem Herlihy - sprawił, że gwiazda stała się przedmiotem większości własnych żartów - nawet jeśli tylko po to, by udowodnić nam, że robienie komuś tego typu psikusów jest nie na miejscu.

Najjaśniejszą stroną jest tutaj cała plejada gwiazd i dobrych kumpli Sandlera, których orszak przywodzi na myśl fanowską produkcję. Zobaczymy tu Roba Schneidera, Colina Quinna, Kevina Jamesa, Kenana Thompsona, Mayę Rudolph, Ray’a Liottę, Steve’a Buscemi’ego (który jest zawsze mile widziany, nawet w kreacjach, które nie stanowią dla niego wyzwań), a nawet jego dziwny asortyment postaci epizodycznych, w które wcielili się m.in. Dan Patrick i Shaquille O'Neal. W jednym z wywiadów na temat angażu w "Nieoszlifowanych diamentach", Adam Sandler żartował, że jeśli nie dostanie Oscara za ten film, będzie nas torturował i z zemsty nakręci najgorszą komedię dla Netflixa. Dobra wiadomość jest taka, że to nie jest ten film. "Hubie ratuje Halloween" w całej swojej narracyjnej nieporadności jest kompletnie nieszkodliwą streamingową pozycją, wspomagającą ludzkie procesy zapominania.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 4
i_darek1x 3

Znana obsada ,główny bohater i reszta głupa rżnie ;)

Alter_Al 2

Sześćdziesiąt lat temu turlałbym się ze śmiechu. Teraz niekoniecznie.

suzzei 3

Jak każdy inny z Sandlerem.

dragoon1984

Sandler chyba lubi malinki.

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…