Adrien niedawno rozstał się z dziewczyną. A dokładnie to ona oświadczyła, że potrzebuje przerwy i zatrzasnęła za sobą drzwi. Kiedy więc zostaje poproszony o wygłoszenie tytułowego toastu na weselu siostry, kreśli w wyobraźni kolejne jego wersje i są to głównie scenariusze porażki. Bo co miałby powiedzieć nowożeńcom, skoro właśnie wielka miłość uciekła mu sprzed nosa? Rozpamiętując początki swojego związku i usiłując dociec, co poszło nie tak, bohater „Weselnego toastu" zerka pod stołem na telefon. Czy była odpowie na jego wiadomość? Czy da mu jeszcze jedną szansę?
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Urokliwa, niezmanierowana historia, gdzie ostatecznie mówi się: Uczucia przodem. Toast pełen ciepłej ironii i powolnej zgody na nieprzewidywalność. Do dna! 7

Francuzi udowodnili wielokrotnie, że potrafią tworzyć kino, które nie waży tony, ale jego lekkość może się pięknie swatać z nienapastliwą błyskotliwością, czułością oraz szczerością z akcentami poczucia humoru bez gagów. Taki wywar o przewidywalności świata w lekkiej neurotycznej atmosferze, gdzie każda analiza przegra z największym specjalistą od plot twistów, czyli życiem, proponuje nam Weselny toast. Warto sięgnąć po tę słodko-gorzką, humanistyczną historię o miłości, gdzie człowiek przepięknie ponosi porażkę intelektem z emocjami. Właśnie wtedy, kiedy zrozumie, że nawet najbardziej analityczny i filozoficzny mózg pewnych sytuacji nie wykalkuluje, wtedy staje się mądrzejszy. Urokliwa, niezmanierowana historia, gdzie ostatecznie mówi się: Uczucia przodem.

Weselny toast (2020) - Benjamin Lavernhe

Zaczynam od końca, a właściwie, jak to partnerka Adriena Sonia mówi, od przerwy, która następuje z jej inicjatywy przekazana mu beznamiętnie. Od tamtego czasu mimo spotkania rodzinnego i kilku innych pojawiających się postaci, zostaniemy sam na sam z Adrienem i jego światem wewnętrznym, który będzie serwował nam bez żadnego zahamowania. Zaprosi nas do swoich neuroz, zmartwień i pełnej wyobraźni oraz spostrzegawczości głowy, która doskonale obserwuje wszystko wkoło. Adrien zna manewry innych ludzi, tworzy wiele potencjalnych scenariuszy i scen, które są tylko jego imaginacją i wydarzyłyby się w świecie idealnym. Widać między tymi bardzo intrygującymi wnioskami, esejami o kondycji społecznej i mechanizmach, żal — tyle rozumie, potrafi przewidzieć, ale nie najważniejszego — swoich uczuć, a przede wszystkim uczuć drugiej osoby. Paradoksalnie tej najbliższej. Co wcale nie znaczy, że powinien wiedzieć. One są nie do uchwycenia, złapania. Dziennik uczuć zakrapiany zwątpieniem i niezrozumieniem.

Weselny toast to bez emfazy urokliwa i oryginalna historia relacji — nie tylko miłosnej, dwojga ludzi, ale jakim oksymoronem jest przewidywalność w życiu. Jednak to związek jest oczywiście punktem wyjścia i dojścia, ale determinuje również cały wachlarz innych obserwacji ruchów ludzkich. Ciekawym zabiegiem zbliżającym nas do bohatera, ale również pokazującym, jak niczym wróżbita, a to bardziej świetny i wnikliwy obserwator Adrien zna partie rozgrywane przez innych, jest wcale nierewolucyjne burzenie czwartej ściany, ale tutaj nierobione dla oklasków i obnoszące się z tym. To super tworzy więź z bohaterem, ale też wydawać by się mogło, że demaskuje go całkowicie. Nie jesteśmy powiernikami wybiórczo, bo równie ciekawe, specjalnie są te momenty, kiedy bohater nie wie, jak zareagować albo myli się, mimo że chce sobie udowodnić, jak wszystkich rozpracował. Oczywiście film to bardzo umiejętnie równoważy. Bohater nie jest nieznośnym egotykiem, a po prostu człowiekiem, który nie może sobie poradzić z niewiedzą i ucieka od swojego serca do głów innych, by w nich grzebać i szukać trochę wyrw w innych relacjach — tak jest człowiekowi zranionemu raźniej.

Weselny toast (2020) - Benjamin Lavernhe, Sara Giraudeau

Weselny toast umiejętnie trzyma się historii, pełnej ironii, ale również sympatyzuje finalnie z ludzkością. Nie ma tu mizantropii ani popadania w ekstremu. Brak kpiny i szyderstwa i odseparowywania się od utożsamiania się finalnie przez twórcę. To dodaje wymiaru ludzkiego utworowi, który jednak na poziomie formalnym poprzez niektóre zabiegi kreacji wyobraźni Adriena, mógłby nas bardzo oddalić od realizmu. To jest chwilami, jak taka prezentacja, ale nie sucha ani w Power Poincie, a zrobiona tak z pełną premedytacją, jak gdyby sam scenarzysta w pewnym momencie został pozbawiony narzędzi do pisania. Nie jest to wielce odkrywcze, ale pełne werwy, energii i zgrabne, z ogromnym dystansem i poprowadzone pewną ręką. Na dodatek doskonałe i bardzo trudne w wielu kulturach do przełamania jest to, co tutaj się udaje rozszarpać — toksyczny model męskości. To nie z kobiecej perspektywy widzimy całą pulę emocji, a męskiej. W patriarchalnym modelu ważne jest, by pokazywać takich reprezentantów nieporzucających swojej pierwotnej wrażliwości. To nie jest odwrócenie zachowań po prostu, to pokazanie mężczyzny bez uwikłania w rolę mu przypisaną i pulę cech.

Film w bardzo zgrabny i inteligentny sposób pokazuje, że człowiek im więcej sobie wyjaśni, tym czuje się pewniej. Jednak brodzimy wszyscy w przypadkach i zbiegach okoliczności, a nauczyć się tego jest ciężko, niezależnie od poziomu inteligencji. Weselny toast to afirmacja czucia i powolnej zgody na nierozumienie wszystkiego. Warto wypić ten toast do dna i pogodzić się z uśmiechem, że nigdy nie przewidzi się co do minut następnego dnia.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…