Pan Jangle i świąteczna podróż to muzyczna przygoda i wizualna uczta dla całej rodziny. Opowieść osadzona jest w tętniącym życiem, urokliwym miasteczku, w którym legendarny twórca zabawek Jeronicus Jangle (laureat Oscara Forest Whitaker) tworzy swoje pełne magii i fantazji wynalazki. Jednak kiedy zaufany czeladnik (laureat nagrody Emmy Keegan-Michael Key) kradnie jego najwspanialsze dzieło, sytuację może uratować tylko równie bystra i pomysłowa wnuczka pana Jangle (debiutująca Madalen Mills) z pomocą dawno zapomnianego wynalazku, lecząc stare rany i rozbudzając magię, która każdy i każda z nas nosi w sercu.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Familijna przygoda radosna, że nie musi działać według zasad realizmu. Nie osiądzie, potaplamy się chwilę, ale przyjemny puch. 5

Netflix przygotowuje się na święta i otula czarującymi opowiadaniami, nieuznający wieku nieruchomo przypisanego do gatunku filmowego i sposobu prowadzenia historii. Od kilku dni możemy dostarczyć sobie żonglującej musicalem, bardzo detalicznym, częściowo lalkarskim przedstawieniem, przygody o wybudzenia z marazmu "czarodzieja" dla dzieci, czyli twórcy niepowtarzalnych zabawek. Pan Jangle i świąteczna podróż to pean na cześć dziecięcej wyobraźni, osłodzony z pełną premedytacją, ale mający kojące właściwości, dynamiczny i pełen nostalgii bajki w bajce, a nie przebodźcowanej, pełnej sztucznych substancji słodkości. Familijna przygoda radosna, że nie musi działać według zasad realizmu.

Pan Jangle i świąteczna podróż (2020) - Forest Whitaker

Pan Jangle jest najpopularniejszym twórcą zabawek. To on cały rok, a szczególnie w święta nawozi wyobraźnię dziecięcą, nie sięga po nowoczesne technologie, a stara się od początku do końca pracować nad swoimi zabawkami, by najprościej - uradować dzieci. Nie jest cwanym handlarzem, zakompleksionym artystą, nienasyconym sprzedawcą, a podziela zachwyt najmłodszych i jego najważniejszym składnikiem w wynalazkach jest czułość oraz czysta chęć uszczęśliwienia. Jednak pojawia się oczywiście antagonista... od środka. W pewnym momencie Jangle'a zdradzi jego pomocnik napędzany rządzą dominacji, obsesją sukcesu i chęci zaspokojenia swojego ego, przez lata obolałego przez bycie tylko pomocnikiem. Poznajemy tę historię siadając na fotelu obok babci, która wciąga nas i swoje wnuki w świat Pana Jangle'a.

Pan Jangle i jego świąteczna podróż to kino celebrujące dziecięcą fantazję, nieznajomość pojęć ograniczenia i nieuwikłania jeszcze w pragmatyczne podejście do rzeczywistości. Pan Jangle zapadając się w marazm i odliczając dni aż go eksmitują z kiedyś pięknie tętniącego życiem sklepu z wynalazkami łapie oddech dzięki błyskotliwej wnuczce. To bardzo proste rozdanie scenariuszowe, ale naiwne w granicy akceptowalnej, niewykluczającej przyjemności płynącej z seansu. Dostajemy tutaj, naprawdę solidny musical, skonstruowaną przestrzeń, niczym miasteczko i słynny sklep braci Rona z Harry’ego Pottera. Ruchu w tym opowiadaniu nie brakuje, happy end nie jest żadnym spoilerem, ale za oczywistości dostajemy przyjemne spotkanie z magią wynikającą z wiary w drugiego człowieka i zaufania.

Pan Jangle i świąteczna podróż (2020) - Phylicia Rashad

Referowanie tutaj pewnych pięknych wartości nie jest sucho edukacyjne, czy jak odsłuch banalnej lekcji, a w tańcu i ratowania "świata" tradycji, która nie zawsze na korzyść ewoluuje w nowoczesność. Ta konfrontacja dwóch światów jest liźnięta oczywiście komunikatywnie do lekkości kina, niczym śnieżnego, miękkiego puchu, ale mała refleksja w tym kierunku zwielokrotnia wartość tej historii. Nie przestaje być lekkostrawną, feerią kolorów i gadżetów, ale też nie cierpi na nadmiar.

Pan Jangle i świąteczna podróż też skupia się na święta jako wyjątkowym czasie i motywie: Wtedy wszystko jest możliwe. Może być bez Mikołaja, bez reniferów, czy osadzonego świętowania w religii, a po prostu w bliskości ludzi i wsparcie. To proste i nieskomplikowane. Błahe, ale nieznośnie banalne. Poprószy, uśmiechniemy się i pójdziemy dalej, ale nie rozczarowani, a pamiętający dynamikę i czystą dobroć ucieleśnioną przez Foresta Whitakera. Jedna czekolada z nadzieniem, co za zębami długo posmaku nie zostawi, ale też nas nie zemdli.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…