Podczas imprezy noworocznej zorganizowanej specjalnie dla sporej paczki przyjaciół, seria zupełnie szalonych wydarzeń wydobywa na jaw sekrety, łamie serca i prowadzi do szokującego finału, którego nikt się nie spodziewał.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Wszystkie komórki mózgowe umarły. Gaspar Noe i Quentin Tarantino po awarii prądu. Niezgrabna kalkomania z bardzo tanim humorem i nieumiejętnie wypełniony cudzysłów. 2

Gaspar Noe i Quentin Tarantino po awarii prądu zaspani i rozleniwieni wykorzystują swoje znane triki. Z taką kalkomanią niedokładną mamy do czynienia oglądając pozornie wyzwolony i niezdyscyplinowany body horror zblendowany z groteskową komedią i teen dramą we Wszyscy moi przyjaciele nie żyją. Wszystkie nadzieje wobec tego pseudo eksperymentu również umarły. Kino, które w swoim poszarpaniu i niespójności nie potrafi odnaleźć żadnej własnej jakości i chybocze się pomiędzy papierowymi, martwymi dialogami, a teledyskowym obłędem i bad tripem, z którego zionie symulanctwem odwagi. Jednak polskie kino udowadnia, że z werdyktem najgorszy film roku warto poczekać naprawdę do końca roku.

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020) - Yassine Fadel

Film zaczyna się od końca, od finału, niczym z greckiej tragedii, gdzie impreza Sylwestrowa zakończyła się dla prawie wszystkich gości zgonem… dosłownie. Wśród mieszkania przepełnionego martwymi ciałami, jak gdybyśmy mieli do czynienia z krwistą masakrą przez pojawienie się psychopatycznego mordercy. Po chwili zwiedzania miejsca zbrodni przez dwóch policjantów, z których jeden to stary wyjadacz, a drugi ambitny, pełen wigoru aspirant, przeniesiemy się do niezapomnianej, a właściwie przez wielu z nich niezapamiętanej sylwestrowej nocy. Cofamy się do wydarzeń, które miały miejsce tego wieczoru. Poznajemy bohaterów i łączymy towarzyskie punkty. Pojawiają się dramaty, ale również zbrodnia… która podziała, jak domino.

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją ma niewyczuwalny puls od początku swojej historii. Na początku próbuje stworzyć jakiś wstęp z kośćcem narracyjnym, jednak jest to kruche i papierowe. Później wcale nie jest lepiej. Komedia omyłek miesza się z jakimiś fantazjami o American Pie i Climaxie oraz serialem Skins i specjalnie, przepełnioną krwią, absurdem i uczuciem dziwności. Raczej uczucie, które będzie najczęściej widzowi towarzyszyć to zażenowania i niedowierzania… że to jest, tak złe, że aż złe. Pragnie czerpać garściami karnawału przemocy z kina klasy B i osadzić to wszystko w jedności czasu, miejsca i akcji, ale kompletnie nie umie na tym zapanować i dokonuje jakiś prostackich przeszczepów.

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020) - Adam Turczyk, Julia Wieniawa-Narkiewicz

Czarny humor nie ratuje tego gulaszu plagiatów kompletnie. Jest jednoznaczny, bardzo prostacki, w nastroju powtarzalnych memów i „Twoja stara”, oparty na ogromnych stereotypach i gagach, a sytuacyjny jest wybitnie przewidywalny i nieznośnie przerysowany. Wszyscy moi znajomi nie żyją myśli, że jest stand-upem, a tak naprawdę to kabareton. Film kombinuje, że to taki sprytny wielogatunkowiec, a naprawdę niedojrzała, rozwydrzona, bełkotliwa i męcząca szybko nadmiarem papka z podglądania bezkrytycznie cudzego kina.

Film chciał być również odważny, bawić bez głębszej myśli i roznegliżować konserwatywne kino. Robi to w sposób niechlujny i wtórny. Jego odwaga osadza się na plastikowych scenach seks… izmu, w których właściwie nic nie widać, prócz zbliżeń na biusty i pupy, wypiciu jednego drinka i wypaleniu jednego blanta, a widać, że jest przekonane o swojej zuchwałości i eksperymentalności. Zwraca się do nas bezpośrednio, żeby to wziąć w cudzysłów, tylko co w nim jest... pustka.

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020) - Michał Sikorski (II), Magdalena Perlińska, Szymon Roszak

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją celował we frywolną zabawę, nieuznającą świętości, a przestrzelili z powodu scenariusza na kolanie i to tak ogromnym, mało zgrabnym działem. Bogate w formie, tanie w scenariuszu i narracji oraz wyobraźni. Nie dajcie się nabrać argumentowi, że nie rozumiecie konwencji. Film najlepiej zrecenzował sam prowadzący śledztwo bohater grany przez Adama Woronowicza: Coś poszło nie tak. Wszystko.

2 z 4 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 1
bob33 3

Napiszę krótko strata czasu

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Pozostałe

Proszę czekać…