Miłość do kwadratu to komedia romantyczna o nauczycielce Monice, która prowadzi sekretne drugie życie jako modelka („Klaudia”), aby spłacić długi ojca. Podczas jednej z sesji zdjęciowych poznaje popularnego dziennikarza i kobieciarza Enzo, którego do udziału w reklamie zmusiła jego szefowa i kochanka, Alicja. Dwójka modeli od razu staje się zaciętymi wrogami, a od nienawiści — jak wiadomo — jest tylko jeden krok do miłości.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Komuś umowność świata pomyliła z fałszerstwem. Nieznośne, kuriozum fabularne, bez śladowych ilości rozrywki. Kino fantasy. Ani miłości, ani śmiechu. 1

Jeżeli wydaje wam się w kategorii komedii romantycznych tworzących symulację zamiast życia, że temperatura w waszych "żenadometrze" się już nie może podnieść, to koniecznie sprawdźcie Miłość do kwadratu. Nie jest to nawet lata świetlne od sprawnego kina gatunkowego, za to jest bardzo blisko kina nie tylko ubogiego w drogiej i luksusowej przestrzeni, ale i szkodliwego, bo utrwalającego krzywdzącego, społeczne stereotypy. Polska komedia rzadko się ocuca i czuje puls opowieści, tutaj dalej czerpie z nieskutecznych gagów, kliszy amerykańskich komedii romantycznych pisanych na bardzo małej serwetce i niezdarnie tworzy historię, w których to kobiety mogą się być szczęśliwe tylko dzięki mężczyznom i właściwie przypominają, że to dla samców został zaprojektowany świat, a referowanie kobiecej siły wychodzi pokracznie i jest droczeniem się. Kino dla masochistów albo chcących się zaskoczyć, jak pierwsza, polska komedia romantyczna Netflixa może być, tak bardzo nieporozumieniem filmowym. Ani miłości, ani śmiechu.

Nasza bohaterka z powodu problemów finansowych swojego ojca i niemożności wyjścia z długów, ratuje sytuacje prowadząc podwójne życie. Pracę nauczycielki, mimo swojej wielkiej pasji, musi potajemnie dzielił z udziałem w sesjach zdjęciowych i reklamach. W jednej chwili jest Moniką, by później emanować zmysłowością na zamówienie jako Klaudia. W jej życiu pojawia się podczas jednej z reklam na planie pojawia znany, hipnotyzujący wszystkim, Piotruś Pan o pseudonimie Enzo. Imponowanie kobietom i udowadnianie wszystkim w koło jak jest wolnym ptakiem, to wręcz jego sposób na życie. Wszyscy wybaczają mu spóźnienia, pomyłki, błędy, bo pojawia się ważna kampania reklamowa, która sprawi, że Enzo i Klaudyna spędzą więcej czasu ze sobą. Poznają się też w drugiej przestrzeni, kiedy Enzo będzie musiał być dobrym wujkiem i wtedy, dzięki swojej bratanicy pozna również Monikę.

Tak samo, jak ciężko napisać skrót fabuły tego filmu bez uciekania do wyliczanki absurdów w nim zawartych i oceniania konstrukcji opowiadania, a właściwie amoku i niechlujności, tak samo dużym wysiłkiem jest obejrzenie filmu Miłość do kwadratu. Od początku do końca mamy do czynienia ze scenariuszowym, o ile takowy powstał, kuriozum. Nikt nie wie o drugiej tożsamości bohaterki, mimo że jej bilbordy wiszą w centrum miasta, nasz bohater nagle wślizguje się do branży, a potem z pretekstowej sytuacji robią wielki projekt. Ludzie od wielkiego marketingu nie potrafią nic wymyślić, by modelka wpadła na pomysł w kilka sekund. Właściwie scena, która jest obraźliwa dla inteligencji widza, nie ma działania przyczynowo-skutkowego pojawia się co chwilę, gdyż jest to kolaż nieporozumień. Niestety tak samo, jak indolencje oraz pustostan reprezentuje ten film, tak też traktuje odbiorcę. Nasi bohaterowie nie ewoluują w żaden sposób. To są postaci, które recytują pewne zdania i są od początku do końca jednoznacznie i bardzo naiwnie wykreowane, a kompletnie irracjonalnie ich nastawienie do siebie ulega zmianom i turbulencjom. To kolejny brak jakiejkolwiek wiarygodności tego kina na poziomie nie tylko poszatkowanej fabuły, narracyjnego bełkotu, ale i wszystkich postaci, z której żadna nie wychyla się poza byle jakość. Kreatywność tego filmu jest na poziomie reklamy, którą realizują podczas produkcji i jest głównym wątkiem spotykającym ze sobą bohaterów.

Wobec filmu nie uda się też użyć wyświęcanego często rozgrzeszającego filmy z ich braku ambicji pojęcia - ROZRYWKOWE i oglądać z dystansem (chyba, że na taką odległość dosłownie dużą, że filmu nie zobaczysz w ogóle) oraz dodać, że nie ma to być przecież zobowiązujące. Wcielając te wszystkie terminy w życie, po pierwsze nie jest lżej, po drugie argument o rozrywce, nieskażonej głębszą myślą i nie naśladującego niczego głębszego jest przestrzelony, jak jakakolwiek próba żartu w tym filmie. Wszystkie próby podejmowania użyciu humoru są poprowadzone tak ciężko ręką, że ostatecznie w ogóle to jedna z wielu rzeczy, na których poszukiwaniu można skupić się podczas seansu.

Nie można pominąć, że Miłość do kwadratu jest kinem nie tylko kapitalnie nieudanym i o smaku tworzywa sztucznego, ale szkodliwym. To nie jest tylko pełna kompleksów, zła produkcja na poziomie dzieła filmowego, ale również kino, które utrwala stereotypy. Proponuje nam świat, w którym to zawsze podziała męski urok, gdzie piękna kobieta jednocześnie inteligentna to zaskoczenie, a facetom ostatecznie wybacza się wszystko. Na dodatek mamy kilka okropnie „shamingujących” scen, dotyczących cielesności, wstydu z powodu wolnej, kobiecej seksualności i seksworkerek. To są momenty tak samo nieskuteczne, a jednocześnie pełne ciemnogrodu, braku świadomości, seksizmu naszego powszechnego. To kino, które przedłuża tradycję uprzedzeń i bolesnych kanonów i wielu widzom niestety potwierdzi nieumiejętność tworzenia przez Polaków kina romantycznego, lekkiego i zabawnego.

Komuś umowność świata pomyliła się z fałszerstwem. Ten film tylko stanem posiadania i obnoszeniem się statusem finansowym udowadnia, że jest w XXI. Nie wyczuciem potrzeb widza, nawet masowego, nie równością płciową i bez obrażania kogokolwiek. Z przymrużeniem oka też się nie uda, można ewentualnie z zamknięciem oka albo najlepiej obu. Obrażające, może i nawet nieświadomie, ale z takim kodem pojmowania rzeczywistości funkcjonujące, nic niedające kino. Czyste fantasy, przy którym Magda.M to kino dokumentalne. Nieudane do sześcianu.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 1
Sweet_Foxy 3

Bardzo słaby film. Nie zaśmiałam się z ani jednej sceny. Najbardziej jednak uderza brak wiarygodności. Ciekawa aktorka, która grała główną rolę; życzę tej pani, aby dostała jakąś fajniejszą propozycję filmową.

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…