As wywiadu Orson Fortune i jego ekipa werbują największego gwiazdora Hollywood, by pomógł im udaremnić transakcję sprzedaży supernowoczesnej broni, która zagraża światu.

Guy Ritchie zaproponował film, który w założeniu miałby być kinem akcji, jest zaś raczej jego parodią, ale wielbiciele tych niesprecyzowanych w tym wypadku gatunków i tak będą mieli frajdę 6

„Miło, że zapukałeś” – mówi Orson Fortune do kogoś z ekipy, jaka zaczaiła się na autostradzie. Rywale postawili autobus w jej poprzek i zablokowali przejazd. Potem piłą tarczową wycięli wejście do wnętrza samochodu, jakim uciekał Orson oraz jego grupa. Osaczeni zostali delegowani do skomplikowanej operacji. Na Bliskim Wschodzie panoszy się szajka Grega Simmondsa, która chce dokonać nielegalnej sprzedaży broni. Wywiad brytyjski chce zapobiec tej transakcji. Orson Fortune jest tym agentem, pod którego auspicjami blokada tego przedsięwzięcia ma szanse się powieść. Do swojego zespołu dobiera zaufanych ludzi. „Jesteś patriotą?”- pyta Orson. „Nie głosuję na Republikanów, jeśli o to pytasz.”- odpowiada asekuracyjnie Danny Francesco. Hollywoodzki celebryta niedawno odmówił wzięcia udziału w fecie na cześć miliardera Simmondsa. Teraz służby specjalne zmusiły szantażem gwiazdora, by pomógł im w rozpracowaniu bogacza.

„Zapierdoliłeś wykwintne margeaux? - nie może ukryć zdumienia współpracownik Orsona. „Od razu zapierdoliłem? Po prostu dopiłem.” – beztrosko odpowiada wszechstronny agent. Wśród jego przełożonych znana jest słabość Orsona do renomowanych win. Agent jednak przedkłada zlecone zadania ponad snobizmy kubków smakowych. Zespół Orsona do misji pokrzyżowania transakcji bronią bierze się z inwencją. Plan zakłada pozyskanie Danny Francesco. Aktor uprzednio lekkomyślnie odrzucił zabiegi Simmondsa. Miliarder ma tę słabość, że lubi podrywać partnerki znanych aktorów. Sukces na tym polu daje mu dziką wręcz satysfakcję. Wywiadowcy wymyślili zatem, że podsuną Simmondsowi aktora wraz z jego kobietą, a potem z ich udziałem będą manipulować przedsięwzięciem handlu. Simmonds, poza tym, że prowadzi interesy na wielką skalę, chce uchodzić za filantropa. Realizuje kwesty na rzecz chorych dzieci. Jest zatem szansa, by zmusić go do przekazania znacznej sumy na taki cel w sposób legalny. By tak się stało, trzeba go jednak przedtem podstępem pokonać.

Guy Ritchie, reżyser filmu „Gra Fortuny” nie zatrzymuje się w realizacji najbardziej karkołomnych pomysłów. Dotyczą one przede wszystkim choreografii zwykłej naparzanki, od jakiej gęstnieje akcja. Orson Fortune rozwali wszystkich niezależnie, czy wyposażeni są w baterię helikopterów, czy tylko operują nożem. Gdyby postawiono naprzeciw niemu ośmiornicę, która w każdej ze swoich macek miałaby granat, zrobiłby to metodycznie przed końcem seansu. Nawet, gdy sam jest na celowniku noktowizora, Orson potrafi wydać takie dyspozycje, które go z tego obiektywu cofną. Guy Ritchie zaproponował film, który w założeniu miałby być kinem akcji, jest zaś raczej jego parodią. Wielbiciele tych niesprecyzowanych w tym wypadku gatunków i tak będą mieli frajdę. Dzieje się dużo, zazwyczaj widowiskowo, chwilami nawet śmiesznie.

Na wyróżnienie zasługują dwie kreacje. Hugh Grant jako Greg Simmonds odcina ostatecznie swą pępowinę bawidamka utrwaloną w „Czterech weselach i pogrzebie”. Rola Danny’ego Francesco (Josh Hartnett) to z kolei satyra na gwiazdorów filmowych, którzy z zaciśniętymi ustami potrafią strzelać ślepakami. Postawieni zaś w położeniu realnego zagrożenia, stają się karykaturami herosów, w jakich się hurtowo wcielają.

Orson zakradł się do rezydencji Grega Simmondsa. Uśpił jego załogę, a potem ją okradł. Zostało mu jeszcze kilka chwil. Usiadł zatem w luksusowym fotelu. Z ekranu telewizora leci fragment filmu „Butch Cassidy i Sundance Kid”. Paul Newman jedzie na rowerze i frywolnie podrzuca swój kapelusz. Orson patrzy w ekran jak urzeczony. Zwiewność tej sceny drzemie gdzieś w nieosiągalnych marzeniach realizacyjnych Guy’a Ritchie’go. W pierwowzorze przestępcy okradali swoje ofiary kunsztownie, z gracją okraszoną tylko przebiegłą intrygą. W filmie „Gra Fortuny” jej bohaterowie wspomagać się muszą komputerami, bronią dalekiego rażenia, wreszcie brutalną siłą. „Korkociąg wzięłaś?” - pyta swoją asystentkę po skończonej operacji Orson. Agent będzie chciał opić udaną akcję markowym winem. Paul Newman otworzyłby taka butelkę choćby kciukiem, Orsonowi mogłaby nie wystarczyć bazooka.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 2
Khaosth 8

Świetna szpiegowska komedia w trochę przegadanym stylowymi docinkami duchu Guya Ritchie’go. Hugh Grant już chyba na dobre dołączył do Stathama w gronie etatowych aktorów Ritchiego – nie miałbym nic przeciwko, gdyby niedługo dołączyła do nich Plaza.

pajki_filmaniak 5

Wybrałem się do kina bo w filmie gra Jason niestety słaby film 5/10

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Proszę czekać…