Bez tajemnic- wywiad z Aleksandrą Kusio 3

Po konferencji prasowej pierwszego polskiego serialu wyprodukowanego przez HBO mieliśmy okazję porozmawiać z Aleksandrą Kusio, szesnastoletnią aktorką grającą jedną z ról w serialu Bez tajemnic.

Aleksandra Kusio

Premiera serialu zaplanowana jest na 17 października.

Zosia Werner (Aleksandra Kusio), szesnastoletnia, wybitnie uzdolniona skrzypaczka, jest najmłodszą pacjentką Andrzeja. Zamknięta w sobie i nad wiek dojrzała Zosia ostentacyjną pewnością siebie maskuje dużą wrażliwość. Podczas kolejnych sesji Andrzej będzie próbował pomóc Zosi uporać się z jej autodestrukcyjnymi skłonnościami. Dość szybko odkryje, że centralną postacią w życiu dziewczyny jest jej wiecznie nieobecny ojciec, popularny operator filmowy. Andrzej ma do Zosi szczególny, osobisty stosunek – dziewczyna jest bowiem rówieśnicą Hani, jego córki. Relacja Andrzeja z Zosią stanowi na wielu płaszczyznach odbicie jego więzi z Hanią, nadszarpniętej przez kryzys w małżeństwie Wolskich.

Aleksandra KusioAleksandra Kusio

Agnieszka Kołodziej: Pierwsze pytanie, jakie się nasuwa, to czy oglądała pani amerykańską wersję serialu wyprodukowaną przez HBO? Czy miało to wpływ decyzje o zagraniu w polskiej wersji?

Aleksandra Kusio: Niestety nie miałam styczności w żaden sposób z poprzednią wersją, znaczy z amerykańską, nie słyszałam wcześniej o tym serialu. Po tym jak zaczęłam zdjęcia, kusiło mnie, żeby zobaczyć tę wersję, a przede wszystkim zobaczyć swoją bohaterkę. Jednak przezwyciężyłam to w sobie, gdyż uznałam, że lepiej będzie jak stworzę swoją postać od początku do końca samodzielnie, a nie będę się sugerować.

Czy śledziła pani jakieś inne serialowe produkcje emitowane na kanale HBO?

Nie, niestety nie.

W Polsce ostatnimi czasy idzie się na przysłowiową łatwiznę, sięgając po sprawdzone formy. Oczywiście niejako gwarantuje to popularność wśród odbiorców, ale niestety tracą na tym oryginalne pomysły – czy sądzi pani, że wykorzystywanie stworzonych formatów nie będzie miało negatywnego wpływu na rozwój serialu w Polsce ?

Myślę, że nie. W przypadku „Bez tajemnic” jest to bardzo dobry start, a później mam nadzieję, że przyjdzie czas na rozwój rodzimych produkcji.

Wśród wielbicieli seriali w Polsce istnieje pogląd, że polski serial znajduje się w kryzysie. Pojawiają się głosy, że za wyjątkiem seriali policyjnych jak "Pitbull" czy "Glina" w Polsce nie kręci się dobrych seriali. Czy Bez tajemnic może zmienić pogląd wśród wielbicieli seriali, którzy wychowani są na amerykańskich produkcjach?

Zdecydowanie tak. Nasz serial wprowadza zupełnie coś nowego. Wszystko oparte jest na emocjach bardziej niż w reszcie polskich seriali. Mam nadzieję, że ta inność spodoba się widzom.

Co pani sądzi o swojej bohaterce, czy wykreowanie wrażliwej, nastoletniej skrzypaczki, która jest zdominowana przez rodziców i targnęła się na swoje życie wymagało jakichś specjalnych przygotowań? Jest to w sumie bardzo delikatna i efemeryczna postać. Czy wnikała pani w psychikę swojej bohaterki czy po prostu poszła pani na żywioł po przeczytaniu scenariusza?

Gdy pierwszy raz zetknęłam się ze scenariuszem był świetnie napisany i tak prawdziwy, że od razu stwierdziłam, że to jest to. Nie przygotowywałam się w jakiś szczególny sposób, po prostu zagrałam część siebie i tak powstała moja bohaterka.

Na ile aktor musi oddzielić się od granej postaci, żeby nie zaczęła rządzić jego życiem? Czy zdarzyło się pani zagrać rolę, która odcisnęła jakiś trwały ślad na pani życiu?

Szczerze mówiąc, ta rola to mój debiut aktorski nie mam więc zbytniego porównania. Do tej pory grałam jedynie epizody, więc ciężko mówić o jakichś ważniejszych dla mnie kreacjach.

A zatem, skoro jest to pani debiut, to na pewno było dla pani duże przeżycie grać z takimi gwiazdami jak Krystyna Janda, Jerzy Radziwiłowicz. Jak pani wspomina swoją współpracę z nimi?

Tak prawdę mówiąc podczas nagrywania odcinków miała styczność jedynie z Jerzym Radziwiłowiczem i ponadto z moimi serialowymi rodzicami. Więc to tak naprawdę pan Jerzy Radziwiłowicz był dla mnie tym guru. Poza tym to było naprawdę niesamowite przeżycie pracować z taką osobą. Jego wewnętrzny spokój, świetna gra aktorska bardzo mi imponują i mam nadzieję, że będę mogła jeszcze z nim współpracować.

Serial opowiada o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami gabinetu terapeuty. Widzowie nieraz udowodnili, że lubią oglądać seriale o chorobach tudzież ludzkich nieszczęściach. Wtedy przeżywamy swoiste katharsis, po to by ukoić własny ból. Dla jakich ludzi może być lekarstwem pani bohaterka?

Myślę, że ta postać skierowana jest do ludzi młodszych, do nastolatków, którzy w swoim życiu zmagają się z wieloma problemami. Najczęściej są to kłopoty natury rodzinnej. Postacie serialowe są na tyle uniwersalne, że każdy znajdzie w nich odzwierciedlenie własnych bolączek.

"Bez tajemnic" nie należy do seriali łatwych lekkich i przyjemnych, czy mimo tego, może ma pani jakieś wspomnienie z planu, które wywołuje uśmiech na pana twarzy?

Takich sytuacji jest mnóstwo. Atmosfera na planie przez cały czas była naprawdę fantastyczna, ciepła i niemal rodzinna. Wydawałoby się to niemożliwe w zestawieniu z fabułą serialu. Przez cały czas czułam, jakbym miała drugą rodzinę. Oprócz tego byliśmy w bardzo korzystnej sytuacji, nie goniły nas żadne terminy i dzięki temu mieliśmy dużą swobodę.

Jak w kilku słowach mógłby pani zachęcić naszych czytelników do wybrania "Bez tajemnic" spośród innych produkcji poświęconych tematyce medycznej?

Jest to na pewno serial inteligentny, poruszający różne problemy ludzi, takich normalnych, to nie są jakieś gwiazdy, to nie są problemy ludzi chorych fizycznie ani psychicznie. To są problemy i smutki ludzi, których spotykamy wokół siebie.

W imieniu swoim oraz redakcji dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Źrodło: wywiad

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 10

Piotr Biernacki 2011-10-21

Zabrakło mi w tym wywiadzie pytania, jak jej się udało dostać rolę :D

Jana 2011-10-04

Może rzeczywiście nie ma o co kruszyć kopii, bo prędzej czy później się okaże, ale… nikomu nie przyszło by chyba do głowy nazywać lekarzem, architektem, mecenasem kogoś, kto nie ma odpowiednich kwalifikacji i stosownego dyplomu. Dlaczego zatem w tej branży tak właśnie jest? (pytanie retoryczne!) Może należało by stworzyć odpowiednią kategorię z nazwą włącznie, np. in spe aktor lub coś w tym stylu! W końcu mamy tylu specjalistów od radosnej twórczości w dziedzinie neologizmów, tudzież pseudo-neologizmów:) Co ja na to poradzę, że mnie to irytuje!

Arkadiusz Turek 2011-10-04

Nie ma o co kruszyć kopii – wszak Aleksandra została formalnie zatrudniona jako aktorka (jakby tylko statystowała, miałaby angaż jako statystka, jakby była reżyserem… itd. itp.), więc nic niestosownego w tym, że się ją nazywa aktorką nie widzę. Inną sprawą jest to, że dopiero dorobek pokaże czy to aktorka z prawdziwego zdarzenia, czy pozostanie jedynie "aktorzyną" (jak nie przymierzając panowie xero) – ale to i tak w sumie będzie subiektywne odczucie – jedni zobaczą w niej to coś, czego nie zobaczą inni. Są, owszem i niekwestionowane autorytety, ale do tego potrzeba lat spędzonych na deskach – tam faktycznie dopiero wychodzi, kto jest aktorem, a kto jednak nie.

Jana 2011-10-03

Temat może drażliwy, ale ja tego dylematu nie mam. Aktor to przede wszystkim profesjonalista, a więc artysta (magister sztuki!) o ukierunkowanym wykształceniu i "szlifie" na deskach scenicznych, tudzież w filmie… Chociaż ten szlif zdobywa się przede wszystkim w teatrze. Globisz – 3 razy tak! A bracia xero M. – amatorszczyzna w kiepskim wydaniu! Naturszczyki! Chociaż paru dobrych naturszczyków w polskim filmie było, ale oni (bliźniacy!) i paru innych serialowców, którzy uważają się za aktorów? Nigdy w życiu! Nie obrażajmy więc aktorów z prawdziwego zdarzenia nazywając ich mianem… tych, których w serialach mamy nadmiar! Nie każdy, komu zdarzyło się zagrać w serialu czy nawet filmie, od razu jest aktorem! A to, że nastolatka, o której mowa, pozwoliła do siebie mówić per pani, to świadczy o… nie chce mi się dłużej nad tym rozwodzić:)
Może jeszcze do tego wrócę…

B 2011-10-02

To jest trochę drażliwy temat, kogo można nazwać aktorem. Sama nie wiem, zawsze przed oczami staje mi mistrz Krzysztof Globisz (genialny, fenomenalny…) i Mroczkowie (przepraszam! ale są dla mnie uosobieniem drewnianego beztalencia). Niby i on i oni są aktorami… oj nie wiem:/
Z tą "panią" to też myślę że przesada, no ale nie było innego wyjścia, jak kogoś nie znasz to nie będziesz na "ty", 16-latka nie jest już dzieckiem,
laska (znaczy pani Aleksandra) powinna zaproponować sama przejście na ty, ale widać to lubi (albo ma jakieś kompleksy, albo nie zwróciła uwagi).

Proszę czekać…