Recenzja filmu Bahubali: Początek 0

Co dostaniemy, gdy połączymy wysokobudżetowe kino pełne efektów specjalnych z kinem telugu? S.S. Rajamouli przedstawia pierwszą odsłonę dwuczęściowej historii o miłości, poszukiwaniu własnej tożsamości i walce o władzę w filmie „Bahubali: Początek” (ciąg dalszy historii zobaczymy za rok pod znaczącym tytułem „Bahubali: Zakończenie”).

Najdroższa produkcja w historii kina indyjskiego powstała poza Bollywoodem. Tollywood (kino w języku telugu; nazewnictwo bazujące na amerykańskim Hollywoodzie przyjęło się także dla pozostałych odłamów kina indyjskiego: w języku tamilskim jest to Kollywood, a w malajalam – Mollywood – nie mylić z nigeryjskim Nollywoodem) powoli dogania silnego rywala.

„Bahubali: Początek” jest przede wszystkim filmem akcji, jednak nie brak w nim elementów komediowych – sama postać głównego bohatera jest dość zabawna. Silny, mężny wojownik, który wariuje na punkcie kobiety oraz walczy z wrogami niczym Asteriks i Obeliks z Rzymianami. Wcielił się w niego Prabhas, znany już z innych produkcji kina telugu, takich jak „Darling” (2010) czy „Mr. Perfect” (2011).

S.S. Rajamouli, twórca między innymi „Magadheery, wielkiego wojownika”, w najnowszym filmie odwołuje się nie tylko do mitologii i religii hinduskiej, lecz również do światowych blockbusterów. Zobaczymy więc posągi hinduskich bogów, tradycyjne rytuały, a także spektakularne sceny walki oraz bogatą architekturę. Chociaż momentami stylistyka przypomina gry komputerowe z czasów braci Mario, większość efektów specjalnych nie pozostawia nic do życzenia.

„Bahubali” stanowi pewien zwrot w historii kina indyjskiego: kino telugu może wkrótce przerosnąć Bollywood, a nową gwiazdą Indii stał się aktor z niego wywodzący. Gra aktorska, idealnie dopasowana ścieżka dźwiękowa, efekty specjalne oraz względnie prosta fabuła filmu tworzą razem świetną rozrywkę nie tylko dla fanów kina indyjskiego czy kina akcji.

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Proszę czekać…