Splat!FilmFest: Dobry, zły i fascynujący (dzień IV)

Półmetek festiwalu Splat!FilmFest już za nami i wciąż nie można narzekać na spadek ekranowej ekstremy. Dziś nie tylko speriodyzowaliśmy niesławny, krwawy nurt gore na wykładzie Marty Płazy i Gracji Grzegorczyk, a duży ekran oczarował pełną napięcia wariacją nad podgatunkiem rape and revage, Landmine Goes Click i finalnym Wideodromem, który odświeżył metaforyczny obraz w konwencji body horroru w najlepszym wydaniu Davida Cronenberga. Najsłabiej wypadł tendencyjny found footage, Capture Kill Release.

Marta Płaza i Gracja Grzegorczyk przybliżyły historię najbardziej ekstremalnych nurtów kina grozy, omawiając ich kontrowersyjny wpływ na odbiorcę. W ogólnym spojrzeniu na fascynację przemocą nie mogło zabraknąć nawiązań do rzymskich gladiatorów oraz późniejszych, średniowiecznych doktryn chrześcijaństwa powiązanych z klasycznym motywem danse macabre. W opozycji do kultury przemocy stanęli dopiero XIX wieczni filozofowie, starający się zgłębić urzeczenie ludzkiej natury złem. Kultywatorom ich ideologii prawda ekranu równa się światu rzeczywistemu, a więc wszelkie filmowe wynaturzenia przekładają się w perwersyjny sposób na odbiorcę, prowadząc do umysłowej patologii. Prócz rozpatrywania relacji film – widz, obie wykładowczynie (niechronologicznie) omówiły rozwój kina ekstremalnego, skupiając się na nurtach sexploitation, rape and revange, gorno oraz snuff. W ogólnej periodyzacji nie mogło zabraknąć również nawiązań do słynnego Psa andaluzyjskiego, w którym ukazano pierwszą dosadną scenę gore. Swoich słuchaczy pozostawiły z uszczypliwym pytaniem, czy bardziej wynaturzeni są twórcy takiego kina, czy też właśnie odbiorcy.

Pierwszy film z dzisiejszego panelu to najlepsza produkcja dotychczasowego festiwalu. Gruziński Landmine Goes Click nie tylko odwrócił konwencję produkcji z nurtu rape and revange, lecz zdolnie utrzymał odbiorców w niewygodnym napięciu przez blisko dwie godziny. Niekonwencjonalne twisty potrafiły zaskoczyć i przerazić, a otwarte zakończenie wprowadzało widza w intrygujący konflikt moralny.

Niestety, kolejny film plasuje się na miejscu jednej z najgorszych produkcji zaprezentowanych na Splat!FilmFeście. Capture Kill Release cytował klasyczną formułę found footage, w żaden sposób nie rozwijając sprawdzonych motywów pseudodokumentalnych pozycji pokroju Blair Witch Project. Obiecana ekstrema okazała się tanią wydmuszą kina gore, a widzowie zaskoczeni zostali dołującą nudą.

Finalny Wideodrom z 1983 roku, którego projekcja odbyła się w ramach cyklu kultowe horrory, na nowo odkrył magię niejednoznacznego body horroru, jawiącego się jako prorocza wizja wpływu telewizji na odbiorcę. Niesmak brutalnych scen niósł w swoim przekazie liczne nawiązania do propagandy i kłamstw, a perwersyjny erotyzm stanowił ambitną parabolę uzależnienia od mediów. David Cronenberg obronił swój geniusz z wyróżnieniem.

Czwartkowy panel filmowy Splat!FilmFestu skwitować można jedynie jako dobry, zły i fascynujący, a wykład Marty Płazy i Gracji Grzegorczyk z pewnością zaintrygował fanów kina podwyższonej przemocy, nakierowując ich na nowe, nieznane produkcje.


Kornel Nocoń
Filmoznawca. Fan kina niekonwencjonalnego, oderwanego od ogólnie obowiązujących schematów. Mimo to ogląda wszystko, co tylko wpadnie mu w ręce – począwszy od produkcji klasy B, skończywszy na nowofalowych naleciałościach każdego z europejskich krajów.