Redaktor na FDB.pl oraz innych portalach filmowych. Pisze, czyta, ogląda i śpi. Przyłapany, gdy w urzędzie w rubryczce "imię ojca" próbował wpisać Petera Greenawaya.

Reżyser Logana wyjaśnia genezę blizn tytułowego bohatera 0

Na początku bieżącego miesiąca studio 20th Century Fox ogłosiło oficjalny tytuł widowiska o najsłynniejszym X-Menie oraz zaprezentowało pierwsze plakaty filmu. Wielu fanów zauważyło, że ręce Wolverine’a pokryte są bliznami, co jest dość niezwykłe, gdyż jego moce pozwalają mu regenerować ciało bez zostawiania jakichkolwiek śladów. Reżyser filmu zdecydował się wyjawić powód, przez który tytułowy Logan został tak dotkliwie poraniony.

Po tym, jak w sieci znalazło się wiele zdjęć prezentujących tajemnicze krajobrazy, pomieszczenia i osoby z filmu, na forach społecznościowych zawrzała dyskusja dotycząca fabuły Logana. Najdłuższe dywagacje budziła fotografia prezentująca ciało Wolverine’a w większości pokryte bliznami. Empire udało się dogonić reżysera widowiska, Jamesa Mangolda i spytać go o niejasny wątek.

Podstawową rzeczą, której chcieliśmy przestrzegać, tworząc film, była niechęć wobec odbudowywania pewnych wątków i historii. Zadaliśmy sobie kilka pytań. Tworząc innego Logana, osadzonego w zupełnie innej konwencji niż poprzednie Wolverine’y, wiedzieliśmy, że nie możemy trzymać się utartych tradycji minionych produkcji – wpadlibyśmy wtedy w sidła decyzji podjętych przed nami. Tak więc zaczęliśmy się zastanawiać, czy moc regeneracji Logana nie pozostawia po sobie żadnych blizn. Za młodu może nie, lecz [Wolverine] jest coraz starszy i bardziej schorowany. (…). Naturalnie, nadal potrafi szybko uleczać swoje obrażenia, lecz pozostają mu po nich blizny. Chodziło nam o to, by jego ciało zostało delikatnie podniszczone pewnym rodzajem tatuażu pozostałego po dawnych bitwach – to rany szarpane pochodzące ze wcześniejszych konfliktów.

Logan trafi do kin 3 marca 2017 roku.

Źrodło: movieweb.com

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…