Redaktor na FDB.pl oraz innych portalach filmowych. Pisze, czyta, ogląda i śpi. Przyłapany, gdy w urzędzie w rubryczce "imię ojca" próbował wpisać Petera Greenawaya.

Czy Netflix zostanie wchłonięty przez Disneya? 0

Netflix stał się jednym z gigantów streamingowych, produkcyjnych i dystrybucyjnych obecnego rynku mediów, o czym świadczy jego poziom zarobków na Wall Street w ostatnim kwartale (Q3) oraz stale wzrastająca liczba abonamentów. Nic dziwnego, że inne korporacje starają się zniszczyć swoją największą konkurencję, wytaczając coraz to inne opcje, motywy i alternatywy „walki”.

Amerykańskie przedsiębiorstwo telekomunikacyjne AT&T postąpiło najśmielszy krok ku zrzuceniu Netflixa z tronu, kupując za 85 miliardów $ znaną spółkę medialną Time Warner. Korporacja planuje opakować swój kontent (HBO, Warner Bros., Turner) w nową formę – DirecTV Now. Ma to być serwis działający równocześnie z kodowanymi kanałami telewizyjnymi, których Netflix nie posiada. Usługa będzie kosztowała 35$. Obecnie DirecTV Now staje się największym zagrożeniem dla Netfixa.

Liczy się treść. Serwisy VOD prześcigają się w gromadzeniu jak najbardziej popularnych produkcji, świadome, że ramówka staje się ich jedynym sposobem na przebicie się do szerokiego grona odbiorców. Z drugiej strony przynęta na końcu haczyka stanowi również ich własne produkcje, które widz może zobaczyć tylko na wybranych kanałach/stronach poszczególnych serwisów streamingowych. Tą drogą zamierza brnąć Netflix, planując stworzyć z 50% kontentu autorskie filmy i seriale. Jednak i tu pojawiają się korporacje, zamierzające podbić rynek w niemal identyczny sposób, póki co z mniej lub bardziej udanym skutkiem (są to m.in. Amazon Video, Hulu, YouTubowy „Unplugged” startujący w 2017 roku oraz Verizon go90).

Netflix nie może konkurować z nowymi projektami pokroju DirecTV Now ze względu na ich rozbudowany kontent, z drugiej strony nie wiadomo, jak długo jego własna treść będzie na tyle atrakcyjna, by odwrócić uwagę od Hutu i jemu podobnych serwisów VOD. Tym bardziej, że za właściwie każdą komercyjną opcją wspomnianych serwisów stoi olbrzymia korporacja, mogąca finansować kolejne przedsięwzięcia produkcyjne i techniczne.

W tym momencie na rynkowej scenie pojawia permanentnie kreatywne Walt Disney Studios, zamierzające wykupić Netflixa, by pomóc utrzymać mu poziom giganta (oczywiście biorąc pod uwagę także swoje korzyści). W 2018 naczelny zarządca Disneya, Bob Iger, odchodzi na emeryturę, a to właśnie z nim szef Netflixa snuł wstępne plany połączenia się obu marek. Możliwe zatem, że już za dwa lata poznamy losy obu korporacji filmowych.

Z resztą, patrząc na to z czysto hipotetycznej perspektywy – gdyby Disney wzbogacił bazę Netflixa swoimi produkcjami, na konkurencji nie pozostałaby sucha nitka.

Źrodło: techcrunch.com

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…