Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

RECENZJA: Syryjskie Love Story 0

Love story, które już w tytule o tym mówi to nie może być tak oczywiste – taką ma się przynajmniej nadzieję. I tak też się dzieje. A Syrian Love Story to film dokumentalny, pokazywany na tegorocznym festiwalu Human Doc. Produkcja, która zamiast licznego, anonimowego tłumu, by eksplorować zdehumanizowaną codzienność w Syrii, decyduje się na udowodnienie ekstremum i nieludzkich warunków do sprawności człowieka, na przykładzie podstawowej jednostki społecznej – rodziny. Sean McAllister robi to bardzo mądrze i jednocześnie nie odcinając się od emocji potrafi wyjść od szczegółu do ogółu – pokazać jak dramat osobisty łączy się z dramatem społecznym.

Spotykamy rodzinę Syryjską, która nie jest w komplecie. Amer przebywa obecnie w więzieniu za działania wywrotowe, próbujące obalić dyktaturę obecnie panującego Baszszara al-Asada. Będziemy towarzyszyć wraz z twórcą jej rodzinie przez pięć lat, by zrozumieć jakich zniszczeń może dokonać reżim i to nie oglądając zamieszki, a siedząc na kanapie i w kameralnej atmosferze przyglądając się „codzienności” naszych bohaterów. Kiedy Amer wraca z więzienia, początkowa celebracja i tęsknota Raghady i dzieci zamienia się w piekło – jak wróci do roli matki i żony po tym co Amer widziała i przy jej pragnieniach aktywności politycznej. Natomiast Raghada nie wierzy już w miłość żony i początkowe zrozumienie i współczucie zamienia się we frustracje i impas w ich małżeństwie. Dzieci nie muszą umieć powtórzyć nazwiska przywódcy, a nawet najmłodszy kilkuletni synek wie, że reżim i ten człowiek to synonimy zła.

A Syrian Love Story to historia o miłości w rodzinie, ludzi do siebie nawzajem, jej turbulencjach i różnych stanach skupienia, zmienności, ale też o miłości do kraju i tęsknocie za nim. Kiedy rodzina dostaje azyl widać ten brak klimatyzacji, poczucie obcości, mimo gwarancji bezpieczeństwa. Raghada nie ma takich wyrzutów sumienia, bo wie że dzieci mają w Europie przyszłość, natomiast Amer ze swoją naturalną potrzebą działania, czuje się, jakby podrzuciła do lasu psa, który sprawiał kłopoty – uciekła od odpowiedzialności.

To też ciekawa rozprawa różnych postaw w jednej rodzinie, rozpadu wspólnoty poprzez politykę. Pojawia się też refleksja o ignorancji Europy i poczuciu osamotnienia i kręcenia się w kółko przez Syryjczyków. Reżyserowi udaje się oddać te napięcie, które z ulic pełnych hałasu i strzałów, przenosi się między ściany i rozmowy rodzin dezorganizując je. Film ten też jest pytaniem, czy miłość w czasach zarazy jest możliwa?

Ocena: 7,5/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…