American Film Festival: Cała szkoła idzie na dno

Animacja długo jeszcze przez wielu widzów nie będzie traktowana jako odbicie rzeczywistości, poważne narracyjnie i czasami prawdziwsze we wnioskach, od niejednego dokumentu. Film Cała szkoła idzie na dno udowadnia, że abstrakcyjną, często tworzoną kreską niemalże po spożyciu LSD i groteskową konwencją, można wypowiedzieć się bardzo trzeźwo i celnie w tematach szkolnego klasizmu, marzeń o ciekawszym życiu i pragnień zostania pisarzem.

Mamy animację, która opowiada, wręcz kwalifikując się do kina katastroficznego, o zatapianiu się szkoły z powodu źle wykonanej konstrukcji budynku. Wie o tym i próbuje przekonać do tego ludzi, niespecjalnie lubiany w szkole Dash. Jednak jest on postrzegany jako dziwak, bajkopisarz, który nieustannie zmyśla z powodu obsesji chęci stworzenia wielkiej i ciekawej historii, a takiej nie proponuje otaczająca go rzeczywistość. Współpracuje w gazetce szkolnej z Assafem, który trzyma się o wiele stabilniej ziemi i faktów razem z koleżanką Verti. Okazuje się, że Dash oczywiście prócz tego, że naprawdę łaknie przygody wielkiego wymiaru do opisania, to ma rację w sprawie budynku i w pewnym momencie szkoła zaczyna tonąć, niczym Titanic.

Wyobraźnia w tym filmie nie ma końca ani momentów zwolnienia. Komiczne, absurdalne, surrealistyczne i nie oszczędzające nas w momentach śmierci kolejnych uczniów, kino, doskonale punktuje jak wygląda podział ról w szkole i stereotypy. Stosuje też wizualnie i narracyjnie przerysowanie oraz przejaskrawienie, nie zdejmuje nogi z gazu, co wypada doskonale. Wprowadza też doskonały nastrój Escape Roomu, gdzie szukamy rozwiązań uratowania się wspólnie z bohaterami. Nagle do ich ekipy ratunkowej dołącza osoba z zupełnie innego poziomu w ich szkole – lubiana, należąca do wszystkich kół zainteresowań, jakie są dostępne – Mary. W momencie walki o życie, absurdalne podziały szkolne, przynależność do tych lubianych, dzięki czemu osiąga się bycie lubianą, stają się niuansami. Nasza bohaterka też, dzięki nawiązaniu kontaktu z ludźmi, na których wcześniej patrzyła z góry, co prawda w mało sprzyjających okolicznościach – uciekanie od rekinów ludojadów nie jest najlepszą przestrzenią do integracji, zmienia swoje postrzeganie rzeczywistości. Wśród ekipy pełnej specyficznych, ale jakże intrygujących i ciekawych postaci, jest również Lunch Lady Lorraine – pani od wydawania posiłków w stołówce. Nie tylko ona, ale z jej postacią na przedzie, film też udowadnia doskonale napisane dialogi, jak wiele mądrości delikatnie, ale w bardzo odważnej formie wizualnej, przy wybuchu kolorów oraz kreatywności, jest przekazywanych.

Nie możemy zapomnieć też o wątku pytania o twórczość i wielkiej chęci pisania wypływającej z naszych bohaterów. Mają inne spojrzenie na słowo. Dash jest tym, który nawet podczas sytuacji ekstremalnych, gdzie za chwilę mogą stracić życie, zastanawia się, jak doskonale można byłoby opisać to w książce. I nie musiałby fantazjować oraz używać fikcji literackiej… aż tak. Tragiczne sytuacje sprzyjają artystom – to wniosek który można wysnuć z historii. Kiedy nasz bohater unika za każdym razem śmierci, mamy wrażenie, że największa radość z tego powodu pojawia się w nim dlatego, że będzie mógł napisać książkę i ma historię. Doświadczenie ponad racjonalne myślenie.

Cała szkoła idzie na dno to bezpretensjonalna, rozkochująca w swoim obrazie i sposobie opowiadania od pierwszego wejrzenia, historia dramatyczna, ale też subtelnie intelektualno – filozoficzna rozprawa. A zapowiada się na niepozorne opowiadanie, gdzie patrzymy na świat przez kwasowe okulary. Nie, to piękny umysł i bajka, która z rzeczywistością ma mnóstwo wspólnego, a jej prawdziwość jest ukryta za dziwacznymi obrazami – wystarczy do niej dotrzeć, by nie pójść na dno, a latać w powietrzu z radości doświadczenia.

Ocena: 8,5/10