WYWIAD: Michał Meyer szczerze o swojej roli w SNL

Michał Meyer, fot. Arkadiusz Turek

Za nami już pierwszy odcinek SNL Polska. Stałym członkiem obsady jest Michał Meyer, absolwent wydziału aktorskiego PWST w Krakowie. Aktor podczas pierwszej odsłony słynnego show wcielił się w postać Ryszarda Petru, Benedykta XVI i Roberta Lewandowskiego.

Czym jest dla Pana SNL Polska jako forma i program?

Format jest dla mnie taką instytucją. Niedawno dowiedziałem się, że jest to już 43 sezon SNL. Znałem filmiki. Oczywiście razem ze znajomymi na studiach oglądaliśmy różne skecze. Przychodzi mi teraz do głowy cykl The Lonely Island. Andy Samberg również nagrywał teledyski z Justinem Timberlakiem. To się nazywa chyba viral, są to takie rzeczy, które miały mnóstwo wyświetleń. My się z tego cieszyliśmy. Tak jak mówię, zawsze oglądałem to w kawałkach. Być może jest to plus, że nie traktujemy tutaj tego, jak coś nabożnego. Nie mamy tego bagażu czterdziestoletniego. W Stanach rzeczywiście tak jest. Miałem okazję i szczęście być tam, oglądać jak SNL powstaje i to na różnych poziomach. Uczestniczyłem w spotkaniach ze scenarzystami, specem od dźwięku, reżyserem studia, który czuwa tam nad każdym elementem. Byłem też na planie jakiegoś skeczu albo digital shorta, ale przede wszystkim zasiadałem na widowni. Miałem okazję zaobserwować jaką wielką nagrodą jest dla tych ludzi bilet wstępu na Saturday Night Live. Wszyscy się cieszyli, coś w stylu "oh my god". Radość, jakby przyszli na koncert wielkiej gwiazdy rocka.

Karuzela SNL Polska powoli się rozkręca. Jakie ma pan obawy w odniesieniu do całego formatu? Co będzie największym wyzwaniem?

Nie zastanawiam się co może pójść nie tak. Jak coś ma się nie udać to tak będzie i wtedy jakoś sobie poradzimy. Obawiam się jedynie, żebyśmy nie nałożyli sobie na kark jakiegoś strasznie wielkiego brzemienia, poczucia, że nie można zawieść.

Biorąc pod uwagę sytuację społeczno-polityczną w Polsce, można powiedzieć, że to najlepszy czas na taki program…

Też mi się tak wydaje. Miejsce na taki program jest. Połączenie aktualnej satyry i tej trochę bardziej odważnej, może czasem trochę cięższego humoru, może się sprawdzić. Mamy okazję, żeby czasem pojechać po bandzie.
Zdrowy rozsądek i równowaga to dobre hasło klucz. SNL amerykański jest też realizowany w wyjątkowych dla Amerykanów okolicznościach. Ta szala przechyla się bardziej na lewo. Nad wszystkim czuwa twórca Lorne Michaels, który jest tam od samego początku i pilnuje, żeby każdej stronie obrywało się po równo.
Jest to element jakieś równowagi, który jednocześnie piętnuje to z czego rzeczywiście można się śmiać, tym samym przekłuwając balony po różnych stronach. Chciałbym, żeby u nas taka równowaga wróciła, żebyśmy też mogli sobie na to pozwolić.

Ta równowaga może być stymulowana przez prowadzącego, który co tydzień będzie się zmieniał…

Zacznijmy od wyjaśnienia, że to prowadzenie będzie trochę inaczej wyglądało. Mnie też się tak wydawało, kiedy oglądałem dostępne fragmenty, a nie całość programu. Myląca jest ta nazwa "gospodarz". Nie jest to użyte w nawiązaniu do prowadzącego teleturniej.
Po pierwszym skeczu jest monolog gościa specjalnego, napisany przez niego albo scenarzystów. Nawiązuje on do jego wizerunku publicznego. Jest to super okazja, aby pokazał, że ma dystans do siebie. Gość specjalny może w zabawny sposób nawiązać do swoich osiągnięć zawodowych. Tak to działa w Stanach Zjednoczonych, że aktor przy okazji premiery filmu z jego udziałem albo muzyk, przy okazji premiery nowego albumu ma możliwość jakoś to połączyć. Zwykle to się zbiega.

My jesteśmy ciekawi interakcji między Wami a zaproszonymi gośćmi specjalnymi. Wiadomo Piotr Adamczyk, aktor, ale jak współpraca będzie się układać z Robertem Biedroniem? On przecież nie ma doświadczenia aktorskiego.

Super pytanie. W SNL amerykańskim kładą nacisk na to, aby ten gość dobrze się czuł. U nas idzie to w tym samym kierunku. On bierze udział w przygotowaniu całości. Uczestniczy w spotkaniach całej produkcji, gdzie pojawiają się pomysły na skecze na dany tydzień. Aktywnie słucha propozycji. Ma wpływ na wybór tego, z czego chcielibyśmy się pośmiać, czy to jest dla niego dobre i czy mu nie wadzi.
Chciałbym, żeby podobnie jak w pierwowzorze pojawiały się podziękowania na szyldach za ich udział i współpracę. Cieszę się, że razem z nami będą tworzyć SNL Polska.

Źrodło: Informacja własna


Grzegorz Malinowski
Redaktor FDB. Entuzjasta francuskiej szkoły filmowej i analizy filmu. Każdego dnia stara się poszerzać wiedzę o rzemiośle filmowym. Wolne chwilę spędza z Dziewczyną i najbliższymi. Z Przyjacielem prowadzi wielogodzinne dysputy o prawidłach funkcjonowania tego Świata i kinematografii :)