Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Recenzja: Człowiek bez pamięci 2

Koreańskie kino sięgnęło po połączenie intrygi kryminalnej budując doskonały suspens, dodając do tego naprawdę przenikliwy i śmiały nastrój thrillera. Człowiek bez pamięci zostaje w widza pamięci bardzo długo, zatapiamy się w świat pełen niuansów i niepewności, czy to co widzimy jest prawdą, po sam czubek głowy, a ta pracuje podczas filmu nieustannie. Kino warcholskie, wchodzące w dyskusje o moralności, a jednocześnie bardzo sprytnie i inteligentnie napisane, czasami z nierównościami poprzez alternatywne rozwiązania. Zdecydowanie jednak nie chcemy mrugać podczas seansu.

Byeong-soo ma coraz większe problemy z pamięcią. Kiedyś miał wypadek, który spowodował trwały uraz. Nasz bohater cierpi na Alzheimera i jesteśmy świadkami postępującej choroby, ale ma córkę, która mieszka z nim i pomaga. Okazuje się, że nie będziemy obserwować prostych zmagań chorego człowieka wobec którego naturalne jest okazywanie z naszej strony empatii i współczucia. Historia podąży w inną stronę. Nie jest to spoiler – bohater jest byłym, seryjnym mordercą. Nigdy nie został złapany, jednak w trakcie choroby zaczyna spisywać wydarzenia ze świadomością, że im dalsze wspomnienia, tym szybciej opuszczą świat. Jak gdyby jego pamięć sama zatrze ślady, gdyby ktoś potencjalnie chciał wrócić do spraw sprzed kilkunastu lat. To wtedy popełnił ostatnią zbrodnię i miał wypadek. Czy gdyby nie miał urazu głowy to dalej by zabijał? Czy zepsucie zdrowia naprawiło jego psychikę?

Nie ma w nim wyrzutów sumienia. Był przekonany, że cel uświęca środki i niczym bohater Zbrodni i Kary uważa, że niektórych należy się pozbyć – on prowadzi generalne porządki wśród cywilizacji. Czuje się misjonarzem, „wyrywającym chwasty”, jak John Doe z filmu Siedem. Jednak też nie skupimy się na osądzaniu bohatera i niezrozumieniu braku żalu, autorefleksji z jego strony po latach. Będzie jeszcze ciekawiej. Na jego drodze pojawi się inny seryjny morderca, a wśród postaci, którym będzie groziło niebezpieczeństwo znajdzie się córka Byeonga. Ten ma dodatkową mobilizację, by powstrzymać mordercę. Paradoksalnie ma najwięcej wiedzy i doświadczenia, bo nie musi próbować myśleć jak on – był nim. Dlatego będziemy kibicować komuś kto zabijał ludzi, by powstrzymał tego, który teraz to robi – ciekawie skonstruowane.

Człowiek bez pamięci unika dróg na skróty w narracji. Potrafi się wyplątać z nieustannych plot twistów, które są spowodowane przewrotnością sytuacji. Nie mamy tutaj superbohatera, który chce udowodnić policji bezradność. On to traktuje jako coś osobistego z powodu zagrożonej córki, ale też daje nam swoimi działaniami szansę na pewien wgląd w psychikę mordercy. Intrygujące jest, że film wykonuje spore fikołki, żeby dopilnować sensu, nie zawsze się udaje, ale robi ogromne wrażenie ta koronkowa robota. Film dokonuje czegoś bardzo chytrego, wręcz diabolicznie. Nie wiemy, razem z bohaterem, co jest prawdą, a co nie. Nie wiemy kiedy nastąpi swoisty reset w jego mózgu, a kiedy będzie w pełni świadomy. To koncepcyjne zagranie daje radę sobie bardzo dobrze, manipuluje nami.

W momencie konfrontacji morderców moglibyśmy się spodziewać czegoś z większą werwą, a nie trochę grania na czas i niepotrzebnie wydłużanych dynamicznych sekwencji akcji. Jednak film zuchwale odważa się sprawić, byśmy kibicowali zabójcy, ale niezależnie od efektu śledztwa, czy przypadkiem nie jesteśmy entuzjastami działania oko za oko, ząb za ząb? Jednocześnie ten film wchodzi w dyskusje o wizerunku mordercy, jak wcale nie jest to proste do zidentyfikowania oraz między tą wielotorową fabułą, która prawie zawsze panuje nad ruchem, zastanawia się nad pojęciem „urodzony morderca”. Jednak teza wysnuta z filmu wskazuje na to, że nikt nie ma w genotypie zapisanej skłonności do zabijania, a jest to skutek traumy z dzieciństwa. To nie usprawiedliwienie, przemoc rodzi przemoc. Nie jest to rewolucyjne we wnioskach, ale razem ze sposobem opowiadania i przebiegłego poruszania się wśród dwóch gatunków filmowych, jest naprawdę hipnotyzujące.

Człowiek bez pamięci wymaga od widza doskonałej pamięci oraz skutecznie nas swoją historią i jej rozrastaniem nęci.

Ocena: 7,5/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…