Redaktor na FDB.pl oraz FilmyFantastyczne.pl.

TRANSATLANTYK 2018: Groźna matka 0

Jeśli miałbym wskazać na szufladkę konwencją Groźnej matki, wskazałbym na mistyczne produkcje spod znaku Antychrysta czy Wieży. Jasny dzień. Film gruzińskiej reżyserki, Any Urushadze, rozdrapuje motyw powstawania obiektu sztuki, drażni się z tematem obecności wątków autobiograficznych autora w swoim dziele oraz kreuje traumatyczną postać vampa, odnosząc się do filipińskiej mitologii. Ponad wszystko jednak to oniryczny thriller, bawiący się percepcją odbiorcy, mylący tropy i zaburzający schematy. W tryptyku kina-koszmaru: Opętanie Żuławskiego, Wieża. Jasny dzień Szelc, jako trzeci film wybrałbym właśnie Groźną matkę.

Dlaczego we wskazanym tryptyku Groźna matka umieszczona została jako trzeci film? Nie chodzi bynajmniej o czas realizacji żadnego z filmów. Obraz Żuławskiego w dużej mierze opiera się na motywie famme fatale, czy bardziej: moralnego i egzystencjalnego vampa. Głośna tegoroczna premiera kinowa Jagody Szelc dywaguje natomiast na wewnętrznym rozdarciu, skazie która zaburza spokój zwyczajnej rodziny. Każdy z obu tytułów wyrasta z głębokiego mroku, utkany zostaje przy pomocy zmierzchu, snów (docelowo: koszmarów) oraz operowaniu niejednoznaczną symboliką, daleką od utrwalonych kodów kulturowych. Podobnie rzecz ma się w przypadku chwytów i szeregu analogicznych motywów zastosowanych w Groźnej matce.

Twórczyni bawi się percepcją odbiorcy, wodzi go za nos, tak by ukazany świat przedstawiony stopniowo stawał się coraz bardziej ulotnym obrazem dzielącym sen od jawy, chaos od utopii i strapienie od euforii. Fabuła skupia się na pisarce wieku średniego, posiadającą męża oraz trójkę dzieci. Brak szczegółów dotyczących jej kunsztu oraz wcześniejszych prac z miejsca wpisuje bohaterkę w symboliczny topos kreatora, od którego zależą losy stworzonych postaci. Kobieta przez długi czas musi obcować w upodmiotawiającej ją przestrzeni kulturowej. Sprawuje role matki, żony i pisarki – skoro żona to piękna i zadbana, skoro matka to członkini stołu na rodzinnym obiedzie, skoro pisarka to wydawca oczekuje od niej bestsellera. Patriarchalny wymiar społeczny, ciążący nad gruzińskim społeczeństwem wzmaga poczucie dyskomfortu, każe podporządkować się kobiecie wobec Wielkiego Innego, który – niczym demon z francuskiej psychoanalizy – opętuje kolejnych mężczyzn w jej otoczeniu.

Ana Urushadze wznosi swój obraz na bazie niedopowiedzenia i permanentnej transformacji głównej bohaterki. Jej ucieczka od dotychczasowej przestrzeni symbolicznej odczytywana jest przez osoby z jej otoczenia jako histeria, objaw choroby psychicznej. Jak jest naprawdę? W którym momencie widz obcuje z rzeczywistością, a kiedy w wizualną i narracyjną treść filmu przedostają się fragmenty przerażającej prozy głównej bohaterki? Dlaczego kobieta snuje historie o filipińskim demonie – potworze o ciele kobiety, który nocami traci dolną część ciała (a więc również narządy odpowiedzialne za reprodukcję) i wyrusza na krwawe łowy? Zwłaszcza ostatnie z pytań wydaje się wytrychem, otwierającym większość alegorii zawartych w filmie.

Sam proces twórczy, fabuła którą tworzy kobieta wydaje się obrazować jej życie lub jedyną przestrzeń prywatną, skrycie i z oddaniem pielęgnowaną przez nią samą. Nieprzypadkowo pewne zapiski dotyczące fabuły jej dzieła, zapisywane są przez protagonistkę na własnej ręce. Tym sposobem treść utworu bezpośrednio wpisana zostaje w kobietę. Kolejni bliscy jej mężczyźni próbują ingerować w fabułę powieści, narzucać pisarce swoją wizję książki – czasem też wyciągają rękę w przyjaznym geście pomocy. Trzeba jednak uważać: kobiety takie jak główna bohaterka gotowe są czasem ugryźć dłoń, przełknąć kajdany i w pełni się wyzwolić.

Aura grozy spowodowana wkraczaniem w nową przestrzeń symboliczną, szaleństwo wynikające z postępowania głównej bohaterki oraz oniryczny ton produkcji podbite zostają również mroczną ścieżką dźwiękową, opartą bardziej na bazie bliżej nieokreślonych odgłosach, niż klasycznych utworach instrumentalnych. Na deser dochodzi groteska, uwypuklająca deformację przestrzeni świata przedstawionego.

Pod koniec filmu tłumacz odczytuje własną interpretację powieści kobiety – narzuca widzom analizę większości metafor oraz zwrotów akcji. Wikła się nawet w próbę psychoanalizy głównej bohaterki tekstu. Treść książki bliźniaczo przypomina fabułę Groźnej matki. Czy to faktyczny klucz, łamiący klamrę wszelkiej metafory w filmie? A może kolejny mylny trop, których wiele można spotkać w trakcie seansu gruzińskiej produkcji? Na wiele pytań ciężko doszukiwać się odpowiedzi – Groźna matka to jeden z najbardziej niejednoznacznych filmów ostatnich lat. Drapieżny i bezwzględny dla każdego widza – a przy tym otwierający wiele furtek do polemiki. Gorąco życzę Anie Urushadze bardziej przyjaznej kariery artystycznej, niż ta ukazana w filmie. Niechaj jej styl stanie się marką autorską – póki co artystka ma szansę stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych reżyserów europejskich.

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…