Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

RECENZJA: Pamiątki Claire Darling 0

O nostalgii, świadomości przemijania, demonach przeszłości, które nie mijają wraz z czasem i o sile przedmiotów, w których są zaklęte historie opowiada gorzkawo film Pamiątki Claire Darling. Jednak w intencjach wspomnieniowej podróży, która nie działa uzdrawiająco i nie ma charakteru przeglądu albumu kobiety doświadczonej brakuje psychologicznego ciężaru adekwatnego do odpowiedzialności i win, które bohaterka dźwiga.

Spotykamy Claire Darling, która nagle, pod wpływem impulsu, przekonana że za chwilę umrze organizuje wyprzedaż wszystkich przedmiotów ze swojego życia. Przyglądanie się im przywołuje na myśl wspomnienia, niektóre odżywają niebezpiecznie mieszając w głowie naszej bohaterce i przypominając o błędach oraz dramatycznych momentach z jej życia. To nie jest sielankowa, ostatnia podróż podczas, której emocjonalna wartość przedmiotów sprawi, że zobaczymy jak teraźniejszość miesza się z przeszłością, a raczej droga krzyżowa, gdzie kurz może i opadł na jej meble, ale nie na jej błędy i decyzje podjęte za dawnych lat.

Strasznie siermiężnie prowadzi tę narrację Julie Bertuccelli, a pomysł blednie szybciej, niż życie z naszej bohaterki. Dezorientacja Claire, gdzie nie mamy wyłącznie flashbecków, a jakieś „objawienia” postaci z przeszłości wypada naprawdę nieprzekonująco. Zmieszanie umysłu jakie towarzyszy kobiecie kompletnie nas nie wciąga, nie przyciąga, nie nawiązujemy z nią żadnej więzi. Jednak relacja z bohaterką powinna się tutaj pojawić, ponieważ to kobieta charakterna, w centrum uwagi, nawet tracąca zmysły, gdzie sami nie wiemy, kiedy dłubie we wspomnieniach, a kiedy te świadczą prawdę o Claire i jej osobowości. Tylko co wynika z tej podróży po przeszłości?

Trochę w tym próby opowiedzenia zwodniczo kojącą narracją silnej relacji przedmiot-człowiek, trochę sentymentalnego żalu za grzechy w momencie, kiedy być może jest na to już za późno. Jednak to wszystko się snuje niepewne siebie, a magnetyzująca Catherine Deneuve nie ma co tutaj, tak naprawdę robić. Przeżywanie przeszłości na nowo nie ma w sobie żadnego nerwu, żadnej energii, jest dosyć pogubione, bardziej niż tytułowa Claire. Szczególną bezradność reżyserki widać w scenach, kiedy próbuje podbić ciśnienie i robi to w mało fantazyjny, a nawet pokraczny sposób. Zamiast uwierzyć, że takim dramatem utajonym, bez histerii można naprawdę wywołać wielkie zamieszanie w widzu, to stawia na oczywistości. Strach przed śmiercią determinuje autorefleksje i poszukiwanie wybaczenia, a pewne sytuacje obsesyjnie o sobie przypominają. Niestety tutaj to po prostu niezgrabne przeskakiwanie po scenach, sytuacjach i taka trochę degustacja ciekawego opowiadania, bo na pełnowartościowy posiłek to o wiele za mało.

Pamiątki Claire Darling mają przewrotnie opowiadać w niespiesznej narracji poprzez biografię przedmiotów o naszej bohaterce, a tak naprawdę odkrywać przed nami obraz skomplikowanej i spętanej przewinieniami postaci, które z wiekiem się wcale nie przedawniają. Niestety to bardzo lekki pakunek historii, niezdarny, bardziej ckliwy, niż wrażliwy. Żadnego podmuchu wyjątkowości, wszystko stoi w miejscu, a każda próba wprowadzenia jakiegoś ruchu jest albo całkowicie czytelna albo kompletnie chybiona. Na samym pomyśle reżyserki zainteresowanie obrazem i skuteczność produkowania przez niego wiążących emocji się skończyła. Pamiątki nie do zapamiętania.

Ocena: 4/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…