filmoznawczyni, miłośniczka kina, hedonistka!

Prawdziwa historia 'Ziuka'. Relacja z oficjalnej premiery 'Piłsudskiego', nowego filmu Michała Rosy! 1

W czwartkowy wieczór odbyła się uroczysta premiera nowego, historycznego filmu Michała Rosy pt. "Piłsudski", na którym stawili się wszyscy odpowiedzialni za ten odważny portret słynnej postaci historycznej, w tym odtwórca głównej roli- Borys Szyc. Film określony mianem kina awanturniczego, przez długi czas będzie gościć wśród medialnych nagłówków. Nic dziwnego, skoro jest to jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich produkcji tego roku.

materiały prasowe / Adam Stępień / Agencja Gazeta

Na premierze filmu w warszawskich Złotych Tarasach pojawiło się wielu zaproszonych gości, którymi były głównie osobistości ze świata kultury i sztuki oraz przede wszystkim reżyser Michał Rosa wraz z obsadą: Borysem Szycem, Magdaleną Boczarską, Marią Dębską, Janem Marczewskim, Józefem Pawłowskim, Elizą Rycembel, Tomaszem Schuchardtem, Przemysławem Bluszczem i Grzegorzem Małeckim. Udało nam się przeprowadzić wywiad z kilkorgiem z nich.

materiały prasowe / Adam Stępień / Agencja Gazeta

Fabuła filmu zamyka się w latach 1901-1914, z krótkim epizodem z 1918 roku i zdecydowanie nie można nazwać go pełną biografią. Jest to opowieść o losach Józefa Piłsudskiego, "Ziuka", który po brawurowej ucieczce ze szpitala psychiatrycznego, gdzie osadzono go jako więźnia politycznego, ponownie staje na czele polskiego podziemia niepodległościowego i z determinacją dąży do odzyskania przez Polskę niepodległości.

"Świat nie jest czarno-biały. Zawsze jest coś pomiędzy"

To nie pierwsza już odsłona postaci Piłsudskiego, lecz z pewnością jest nietuzinkowym i odważnym jej portretem, nieznanym z podręczników do historii, odkrywającym wiele nieznanych kart z jego biografii i poruszającym nieznane fakty z życia marszałka. Sama postać Józefa Piłsudskiego wywołuje wiele skrajnych emocji i wzbudza poważne kontrowersje wśród znawców polskiej historii. Jedni okrzykują go bohaterem narodowym, a drudzy zdrajcą i awanturnikiem. Na ekranie zobaczymy bardzo ludzką i niejednoznaczną odsłonę tej postaci, odznaczającą się niezwykłą charyzmą i odwagą w walce o niepodległość Polski, ale i w działalności bojowniczej, uznawanej przez niektórych za terrorystyczną. To wielowymiarowy portret, w którym nie zabraknie również wątków związanych z ważnymi w jego życiu kobietami: Marią Piłsudską i Aleksandrą Szczerbińską. Reżyser Michał Rosa, zgłębiając się w biografię zrozumiał, że to wyjątkowy bohater, którego zmienność losu, stała się maszyną napędową całej produkcji.

materiały prasowe / Adam Stępień / Agencja Gazeta

To nie mogła być jednorodna opowieść, gdyż był to człowiek, w którym kłębiło się tak wiele. Z jednej strony był zawsze o pół kroku przed innymi, był wizjonerem i ciekawe były jego pomysły na Polskę tamtych lat. Jedne się sprawdzały, inne nie… ale to jedna strona medalu. Z drugiej strony miał przedziwne taktyki. Był szefem bojówki terrorystycznej, która zabiła wieleset osób. Działał mocno politycznie w stworzonym przez siebie PPS, z którego w pewnym momencie go wyrzucono. Otaczał się również grupą, którą nazywam "chłopcami z ferajny", przyjaciółmi, którzy byli mu bardzo oddani i szli za nim całe swoje życie. Byli to również bardzo osobliwi ludzie, z których każdy to oddzielny materiał na film, na czele z Walerym Sławkiem, jego wiernym adiutantem, a później premierem Polski, który zresztą popełnił samobójstwo w dniu śmierci Piłsudskiego. W dzisiejszych czasach ważne jest, by pokazywać historię w niewybielony sposób. Cały współczesny świat zawęża w pięciu zdaniach opis każdej historycznej ikony i określeniach typu: drań albo bohater. Sama historia bardzo drapieżnie obchodzi się z takimi postaciami i ucina je w taki sposób, że z jednej strony stawia pomnik, a z drugiej miesza go z błotem. Świat nie jest czarno-biały. Zawsze jest coś pomiędzy i to była idea mojego myślenia w filmie.

powiedział reżyser

Starałem się pokazać go od jak najbardziej ludzkiej strony. Interesował mnie jako człowiek, taki prawdziwy "Ziuk", a nie pomnik bez skazy. Pokazaliśmy go jako człowieka odważnego, bezpośredniego i w gruncie rzeczy bardzo samotnego, pełnego emocji, wątpliwości i nie zawsze silnego. Wielokrotnie próbowano go złamać, jednak nigdy nikomu się to nie udało.

dodał Borys Szyc

materiały prasowe / Adam Stępień / Agencja Gazeta

"Kobieta, która wyprzedziła swój czas myśleniem"

Fascynującą osobą była też Ola Szczerbińska- nie tylko wielka miłość Piłsudskiego, jego kochanka, ale i wierna towarzyszka w walce- w którą wcieliła się Maria Dębska, tworząc najciekawszy kobiecy portret w całej produkcji. Jak wiele kobiet działających w organizacjach bojowych, przewoziła broń i dynamit na teren zaboru rosyjskiego. Moda nam sprzyjała- tak pisała w listach. Obszerne suknie sprawdzały się w skrywaniu w nich specjalnych metalowych konstrukcji do przemycania broni, mieszczących nawet cztery karabiny. Piłsudski przydzielił jej żeński oddział strzelecki, którym dowodziła.

Ta postać była dla mnie ważna, jako kobiety, ponieważ Szczerbińska po wielu latach walki o niepodległość i walki w PPS, kiedy już mogła być z Piłsudskim i mogli tworzyć normalny, jawny związek, namówiła go, i na to są dowody, żeby kobiety miały prawa wyborcze. Jest to jakiś konkret, który ta bohaterka włożyła w naszą historię, tak naprawdę w to co mamy teraz. Nie wiadomo, jakby to się potoczyło inaczej. Oprócz tego, wywarł na mnie wrażenie jej sposób myślenia… sposób myślenia kobiety, która żyła 100 lat temu w bardzo współczesny sposób. Dla mnie była to kobieta, która wyprzedziła swój czas myśleniem. Świadoma siebie. Silna. Niezależna.

powiedziała Maria Dębska

"Jestem przeciwnikiem tego, aby stawiać pomniki"

Postać Józefa Piłsudskiego otaczali socjaliści, którzy tworzyli znaną tylko w pewnych kręgach organizację bojową, było ich kilkudziesięciu. Do grona najbliższych współpracowników Piłsudskiego, których zaraził on wiarą w niemożliwe, należeli wówczas: Walery Sławek, Aleksander Prystor, Aleksander Sulkiewicz oraz Witold Jodko-Narkiewicz- jego "chłopcy z ferajny". Na największa uwagę wśród aktorów wcielających się w ich rolę zasługuje niewątpliwie, debiutujący na ekranie, Jan Marczewski, odtwórca postaci Sławka.

materiały prasowe / Adam Stępień / Agencja Gazeta

Biorąc udział w projekcie odkryłem w pewien sposób jego historię na nowo. Jest to okres w historii Polski, o którym mało mówi się w szkołach i mediach, skupiając się raczej na późniejszych latach życia Piłsudskiego z wąsami. Skupiliśmy się na "Ziuku", człowieku, który był traktowany często jak szaleniec, lecz jednocześnie bezkompromisowa postać, zdeterminowana do takiego stopnia, że doprowadziła do uzyskania przez Polskę niepodległości. Mówienie o historii jest bardzo trudne, a ja jestem przeciwnikiem tego, aby stawiać pomniki. Powinno się pokazywać ludzi takimi, jakimi byli. Pokazywać wspaniałe rzeczy, które robili, ale również te gorsze, kontrowersyjne, które większość osób chciałoby zamieść pod dywan. Pokazywać z jakimi borykali się problemami i jakim kosztem przypłacali swoje działania. Myślę, że film "Piłsudski" właśnie taką rzeczywistość nakreśla.

wypowiedział się aktor Jan Marczewski

Z Michałem Rosą pracowało się wspaniale, szczególnie, że zdjęcia poprzedził bardzo długi okres prób, a Michał jest również scenarzystą. My jako aktorzy mieliśmy bardzo duże pole do popisu i sporą wolność w określeniu, w jaki sposób nasze filmowe postaci będą przedstawione i co będą mówiły. Michał bardzo dużo z nas czerpał, był ciekaw naszych odczuć i chciał abyśmy wspólnie pracowali nad końcowym efektem. Dzięki tym próbom, udało się wytworzyć w naszej grupie aktorskiej bardzo fajne, koleżeńskie więzi, które dużo łatwiej było przenieść na plan zdjęciowy. Nie musieliśmy czasem grać… udawać, bo to między nami było.

dodał, zapytany przez nas o ekranowy debiut oraz pracę z reżyserem, Michałem Rosą

Podczas oficjalnej premiery "Piłsudskiego", cały entuzjazm wokół produkcji zderzył się niestety z szarą rzeczywistością, gdyż jest to ostatnia produkcja "Kadru", studia filmowego, działającego już 64 lata, likwidowanego właśnie przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wraz z "Torem", "Zebrą", "Kroniką" i Wytwórnią Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. To niesamowita strata, która nie przeszła bez echa podczas premierowych uroczystości. Decyzja została bardzo krytycznie skomentowana przez reżysera i dyrektora "Kadru", Dariusza Sidora, a wszystkiemu przysłuchiwał się wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Film "Piłsudski" pojawi się w kinach już 13 września!

Źrodło: własne

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…