Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

"Gniazdo zła" - doskonały gotycki horror w kinach od 30 października 0

Już w najbliższy piątek wprowadzamy do polskich kin upiorny włoski horror gotycki Gniazdo zła, który bywa porównywany przez krytyków do Innych Alejandro Amenabara. To duszna historia z dreszczykiem opowiadająca o dwunastolatku przetrzymywanym przez matkę w wielkim domostwie, która traktuje poniekąd o lockdownie, mimo że film powstał na długo przed pandemią.

Horror w reżyserii Roberto De Feo – debiutanta, którego włoski portal Cinematographe stawia w jednym rzędzie z takimi wizjonerami gatunku, jak Ari Aster (Midsommar. W biały dzień) i Jordan Peele (To my). Intrygująca opowieść o samotności, matczynej miłości i dorastaniu. Starannie budowane napięcie, atmosfera pełna niepokoju i tajemnica, niczym mgła spowijająca całą historię, to filary jednego z najciekawszych włoskich horrorów ostatnich lat. Światowa premiera filmu odbyła się na Festiwalu Filmowym w Locarno.

Samuel (Justin Korovkin) jest sparaliżowanym chłopcem, mieszkającym z matką Eleną (Francesca Cavallin) w odciętej od świata willi. Dorasta pod czujnym okiem troskliwej, lecz surowej rodzicielki, która zabrania mu pod żadnym pozorem opuszczać mury domu. Życie w willi jednak zmienia się, gdy dochodzi do szeregu dziwnych i niepokojących wydarzeń. Oparty na dyscyplinie porządek burzy pojawienie się młodej, zbuntowanej pokojówki, Denise (Ginevra Francesconi), która budzi w Samuelu siłę do sprzeciwu wobec wszechobecnego rygoru i potrzebę odkrycia prawdy o świecie zewnętrznym. W obliczu buntu Elena postanawia zatrzymać syna przy sobie za wszelką cenę. Jakie skrywa tajemnice? Dlaczego traktuje syna jak więźnia we własnym domu?

Dowiecie się już 30 października. Niecodzienny, zjawiskowy, niejednoznaczny horror, z doskonałym połączeniem kina grozy.

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 5

PolepioneKadry

Dobry film nie jest do niczego porównywany. Broni się sam i takich porównań mu nie potrzeba. No i jak ktoś Jordanka uważa za "wizjonera" gatunku to albo ma świetnego dilera, albo uznał gatunek za martwy….

@PolepioneKadry Ale porównywanie nie jest, by podnieść rangę filmu zawsze. Czasami się przydaje, by kogoś naprowadzić na trop, skojarzenie, by mógł sobie zebrać pewne dane i obejrzeć trailer, by podjąć decyzję, czy to jego świat kinowy, czy chcę w niego wstąpić.

@Bernadetta_Trusewicz Oczywiście, zgadzam się z tym. I w tej materii masz rację. Mój wpis był powodowany raczej przeczytaniem informacji, że Jordanka ktoś uważa za "wizjonera" – i żeby była jasność, mogę przypisać mu wiele pozytywnych przymiotników, ale równie wiele pejoratywnych określeń w kwestii podejścia do inteligencji widza (a raczej uznaniu, że widz takowej nie ma). Więc info, że ktoś uważa go za "wizjonera" było dla mnie jednak dużym WOW
Ps. I z całym szacunkiem, ale /Ale porównywanie nie jest, by podnieść rangę filmu zawsze/ jest kompletnie wbrew regułom polskiej gramatyki. Szanujmy swój język.

Pisałam na dużej prędkości, przepraszam. Już od razu, że nie szanuję, Ja im się kłaniam, bo dzięki nim życie jest znośniejsze hihi. Pokojowo, miłego wieczoru. :)

@Bernadetta_Trusewicz Hej, nie zarzuciłem Ci nic. Jeżeli tak to odebrałaś to przepraszam, nie było to moim zamiarem. Uwielbiam Twoje teksty (nawet, gdy czasami widzę tam błędy gramatyczne), bo czytając je wiem, że pochodzą od osoby, której faktycznie zależy na tym, co pisze, a to wcale nie jest taką powszechną akcją w dzisiejszym świecie.
Więc jeżeli przypieprzę się do Ciebie kolejny raz kiedyś gdzieś, to na pewno nie z powodu tego co tu publikujesz –
będzie to raczej moja potrzeba poprawiania wszystkich i wszędzie:-(
Uwielbiam Cię czytać. Bo czasami, w pewnych momentach, czuję w tym duszę kinomana. I właśnie te momenty są dla mnie nieocenione.

Proszę czekać…