Redaktor Naczelny FDB. Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)

TOP10: Najlepsze filmy 2020 roku 4

Końcówka roku to tradycyjnie czas podsumowań. Ostatnie 12 miesięcy nie były najlepsze z perspektywy fana kinematografii. Wiele produkcji z powodu pandemii koronawirusa nie doczekało się finalnie kinowej premiery. Inne trafiły na serwisy streamigowe oraz VOD. Dzisiaj redakcja FDB postanowiła Wam przestawić najciekawsze i najlepsze tytuły, które mogliśmy zobaczyć na wielkim i małym ekranie. Poznajcie propozycje od poszczególnych redaktorów i recenzentów piszących na naszym portalu.

MARTYNA DZIEDZIAK

  1. 1917 – to filmowe doznanie z najwyższej półki, przepełnione napięciem i niepokojem, spełniające swój cel, jakim jest przedstawienie doświadczenia wojny w pierwszej osobie, lepiej niż jakiekolwiek filmy wojenne, które widzieliśmy do tej pory. Istotą mocnego wydźwięku i unikalności 1917 jest mastershotowa choreografia oraz ścieżka dźwiękowa, która niekiedy pogrąża widza w quasi-religijnej ciszy… Wojna to piekło, a filmowe piekło Sama Mendesa jest ciche, prawdziwe i w pewien sposób intymne – czułam je w kościach na długo po zakończeniu seansu.
  2. Mank – to zdecydowanie nie jest film dla każdego, jednak w kanonie filmów o robieniu filmów niewiele jest dzieł tak zaangażowanych i tak przepełnionych prawdziwym uznaniem dla rzemiosła jak Mank! To coś więcej niż wspaniałe osiągnięcie techniczne – zdolność Finchera do uwolnienia się od wszelkich konwenansów w opowiadaniu historii Hollywood lat 30. dodaje niesamowitego kontekstu do spuścizny Obywatela Kane'a.
  3. Dżentelmeni – tak, Ritchie już wcześniej podążał tą ścieżką narracji, ale jego podejście do realizacji tego na ekranie jest znacznie mniej maniakalne i samoświadome, co czyni go znacznie dojrzalszym i ugruntowanym dziełem niż jego poprzednie filmowe wysiłki. Krótko mówiąc: jest zwięźle, jest zabawnie, jest Hugh Grant i bardzo mi się podobało.
  4. A potem tańczyliśmy – to, co reżyser Levan Akin z łatwością osiąga w swoim dziele, to przeciwstawianie przytłaczającej sztywności radosnej pewności siebie tłumionych społecznie mniejszości. Koncepcja zakochania się po raz pierwszy – i stawiania czoła wszelkim lękom z tym związanym – to uniwersalny temat, który trafi w gusta dojrzałych, otwartych ludzi o dowolnej orientacji seksualnej.
  5. Pięciu braci – czasami najlepszym sposobem zwrócenia uwagi na historyczną niesprawiedliwość jest kawał odważnej, wręcz brawurowej rozrywki. Z pewnością o tym właśnie myślał wielki amerykański autor Spike Lee w Pięciu braci. Film jest tak przepełniony pasją, pomysłami i przeróżnymi spostrzeżeniami, że czasami wydaje się w nich tonąć. Pod koniec będziesz prawdopodobnie zmęczony, być może nawet zdezorientowany – ale również dogłębnie oszołomiony zuchwałością tego co zobaczyłeś oraz poczuciem, że Spike Lee wciąż trzyma rękę na pulsie Ameryki.
  6. Kłamstewko – to przejmujące spojrzenie na tożsamość kulturową i jej miejsce we współczesnym społeczeństwie. Ostatecznie chodzi tu o równowagę, yin i yang korzeni i tożsamości, humoru i patosu, które razem tworzą satysfakcjonujący, słodko-gorzki komediodramat pełen ciepła i krzepiącej szczerości. Wspaniała
    Awkwafina!
  7. Sala samobójców: Hejter – Komasa z ogromną świadomością i dociekliwością przebiera w rozmaitych problemach współczesności, aby stawiać trafne i bolesne diagnozy. To niesamowita i mroczna przypowieść o zemście w erze nowych technologii – wciąga i uwodzi aż do ostatnich minut!
  8. Cóż za piękny dzień – opowieść ta topi nawet najbardziej zmrożone w człowieku złoża wrażliwości i bez wątpienia jest symbolem triumfu dobra nad cynizmem i beznadzieją. Otwiera oczy na szerokie spektrum rodzinnego konfliktu i związanego z nim pojęcia przebaczenia, które nie jest tu źródłem wstydu i okazania słabości, a wiąże się z ulgą i ujściem dla zblokowanych od lat emocji.  To piękna opowieść snuta w okowach ludzkiej codzienności, równocześnie ukazująca nam coś cennego, co zgrabnie umyka naszej uwadze.
  9. Może pora z tym skończyć – Charlie Kaufman pisze filmy o gubieniu się w ludzkich głowach. Jego adaptacja surrealistycznej powieści kanadyjskiego pisarza Iaina Reida o kobiecie udającej się w podróż na spotkanie z rodzicami swojego partnera może być najczystszym tego wyrazem. Reżyser korzystając z podstawowych reguł opowiadania filmowych historii, przy pomocy dialogów wypala w naszych umysłach rozmaite obrazy, aby stworzyć emocjonalny i sugestywny film o ludzkiej samotności.
  10. Tenet – łatwo jest usiąść i rozkoszować się tym cudownym doświadczeniem na dużym ekranie i od razu chcieć przeżyć to wszystko ponownie, również po to, aby w pełni uświadomić sobie zakres przełomowych osiągnięć Nolana. Tenet jest niczym dobrze naoliwiona maszyna, w której każdy element spełnia określoną funkcję, a żeby w pełni zrozumieć zakres jej działania, należy usiąść w fotelu i rozkoszować się filmową jazdą bez trzymanki.

BERNADETTA TRUSEWICZ

  1. Nasz czas – utwór totalny łączący niespieszno tempo z przyspieszonym tętnem. Wgryza się do kości, a przyroda doskonale koresponduje z ludzkimi atawizmami.  Doskonałe psychologiczne unerwione studium otwartego związku, gdzie ostatecznie ideę swobody niszczy strach utraty przez mężczyznę statusu quo. Nieudany eksperyment na żywych organizmach i operacje na otwartych sercach. Być może najlepszy nie tylko w tym roku.
  2. Ema – krystalicznie czysta definicja art-house. Prawdziwy miotacz ognia. Bezkompromisowe odzyskywianie swojego kobiecego ciała w świecie patriarchalnym. Żaden mężczyzna nie będzie choreografem kobiecego tańca w życiu. Zmysłowa i zuchwała impresja, niczym naelektryzowane Salto o zmianach zasad i obusiecznej wolności.
  3. Jojo Rabbit – oryginalne i w formie absurdu opowiadanie o II Wojnie Światowej, bez nadawania z okopów, szlachetnych przemów, dla pokazania irracjonalności walki wewnątrz jednego gatunku? To właśnie dzieje się w pełnym wyobraźni, ale niejednoznacznie komediowym, a właściwie tragikomediowym filmie Jojo Rabbit. Pozorna niewinność dziecięca i przede wszystkim szczerość spojrzenia młodości wcale nie dystansuje nas od wojny, a w wersji zuchwałej opowiada o jej bezcelowości. Taika nie do podrobienia, punktem wyjścia nie musi prawda, a dojścia.
  4. Niedosyt – przez żołądek do serca, własnego i prawdy o sobie. Portret eleganckiej tyranii, utknięcia w złotej klatce i poetycko oraz oryginalnie o głodzie samej siebie doprowadzjącym do przez nieprzewidywalną i ekscentryczną drogę do samostanowienia o sobie. Doskonały mieszaniec filmowy i emocjonalny thriller.
  5. Babyteeth - wibrująca i iskrząca się przygoda po wielu sercach, których prędkość i częstotliwość uderzeń słyszmy wybitnie pięknie i szczerze. O pierwszej i ostatniej miłości, o życiu pod napięciem, które nas swata z każdą minutą filmu i sprawia, że to obserwacja wybitnie uczestnicząca. O życiu z chorobą, a nie życiu chorobą.
  6. Matthias & Maxime – złoty chłopiec znowu uderzył. Uderzył w splot słoneczny historią miłosną, która mogła popaść w ckliwe i banalne tony. Reżyser gibko wyminął wszystkie pułapki melodramatyzmu, udowadniając, że każdy ruch jego kamery to odruch serca. Reżysersko dojrzewa na naszych oczach, jednak w środku zostawia dalej spragnionego miłości i historii o niej niewinnego i naiwnego chłopaka. Na zawsze Dolan! Bezszelestnie zakrada się pod skórę i pod powieki. Nikt tak pięknie nie mówi, że się boi miłości, jak on.
  7. Gniazdo – rodzinne gniazdo, kopiące prądem gniazdko. Doskonały thriller psychologiczny o egotyzmie. "Robić w kółko to samo i oczekiwać innych efektów – to jest prawdziwe szaleństwo."
  8. Tommaso – dzienniki zakrapiane niepewnością, nieustannym konfliktem ze zwyczajnością i ciężką pracą oczyszczania się z toksyn. Intymne i cały czas drżące, gęstniejące, pełne obsesje, gdzie ten puls dzielimy z bohaterem i śledzimy poruszającą próbę ucieczki impulsywnej od jego ego.
  9. Prawda – Hirokazu Koreeda zrobił sobie wycieczkę do Europy, ale nie zapomniał spakować swojej ostrości spojrzenia i humanizmu zaawansowanego do bagażu, ale nie podręcznego, bo by się gabarytowo nie zmieścił.  Moralność i etyka ciągnie nas w stronę prawdy, ale czy chcemy ją słyszeć ostatecznie, czy zawsze jest taka oczyszczająca? Prawda to wyzwanie, pełne szczerych i trudnych emocji, ale bez nadtaku dramatyzmu.
  10. Nędznicy – ziemia niczyja, gorzki labirynt, dziedziczenie agresji i frustracji. Prawo silniejszego, ponad jakimkolwiek innym prawem. Palące kino akcji połączone ze społecznym zaangażowaniem obserwacji napięć międzkulturowych.  The Florida Project w wydaniu zdekoloryzowanym, bez przenośni, w wersji surowej. Również Intrygujące i palące pytanie, czy rewolucja może być bezkrwawa?

MARTYNA KARDYŚ

  1. Dżentelmeni – film okrzyknięty jako wielki powrót Guya Ritchiego do korzeni. Kino gangsterskie z dozą dobrego, czarnego humoru, które dostarcza mnóstwo rozrywki. Rewelacyjne kreacje Matthew McConaughey’a, Hugh Granta czy Colina Farrella tworzą wybuchową mieszankę na ekranie. Reżyserska swoboda poskutkowała świetnie zmontowaną, wciągającą kryminalną intrygą.
  2. Jojo Rabbit – Taika Waititi zaserwował nam zupełnie inne spojrzenie na tematykę II wojny światowej i nazistów. Duża doza specyficznego humoru i przedstawienie świata z perspektywy dziecka z pewnością nie przypadnie każdemu do gustu. Film to jednak solidna lekcja humanizmu. Produkcja wymyka się wszelkim normom, a rewelacyjna gra aktorska Romana Griffina Davisa, Scarlett Johansson, Taiki Waititi czy Sama Rockwella sprawiają, że warto go obejrzeć.
  3. 1917 – udowadnia, że filmy wojenne nie muszą trzymać się utartych kanonów, a historie wciąż można opowiadać w świeży i nowatorski sposób. Nie dostajemy tu wyidealizowanych bohaterów, tylko ludzi walczących o swoje przetrwanie. Rewelacyjne kreacje aktorskie w połączeniu z piękną realizacją jednocześnie zachwycają i przerażają. Nigdy dotąd nikt nie przedstawił na taką skalę ogromu zniszczeń I wojny światowej.
  4. Cóż za piękny dzień – ciepła opowieść oparta na historii legendy amerykańskiej telewizji. W głównej roli rewelacyjny Tom Hanks, którego gra aktorska zachwyca. Prosta, niewinna historia otuli serce każdego widza. Idealny film na smutny, pochmurny dzień, który od razu sprawi, że stanie się on lepszy.
  5. Naprzód – animacja studia Pixar pełna szalonych pomysłów, zaskakujących rozwiązań czy dobrego humoru wzrusza do łez. Tutaj magia w świecie elfów zostaje zastąpiona technologią. Cała osłonka świata fantasy kryje jednak dojrzałą opowieść o radzeniu sobie ze stratą bliskiej osoby czy budowaniu rodzinnych relacji. Na pewno skłania do refleksji i zostaje długo w pamięci.
  6. Babyteeth – filmów mierzących się z tematyką chorób śmiertelnych wyprodukowano tak dużo, mało który jest jednak tak dobry. Nie dostajemy tutaj ckliwej historii o miłości, rodzinie i przemianie. Reżysera serwuje nam niebanalną historię o tym, jak narkoman i diller może być jedynym powodem do życia. W Babyteeth oglądamy zaprzeczenie wszystkich cech dobrego rodzica podane jednocześnie z dużą dawką czułości.
  7. Jak najdalej stąd – to kolejna produkcja Piotra Domalewskiego, reżysera głośnej Cichej nocy. Reżyser ponownie mierzy się z tematyką emigracji zarobkowej, obrazując, jaka jest prawdziwa cena takiego życia. Wszystko to okraszone jest odpowiednią dozą empatii, dzięki czemu w każdej osobie można dojrzeć nawet resztki człowieczeństwa.
  8. Nędznicy – film przede wszystkim prawdziwy, aktualny i nieidealizujący rzeczywistości. Szerokie spektrum emocji podczas seansu jest więc gwarantowane. Akcja rozgrywa się na podparyskim osiedlu i przedstawia margines społeczeństwa, jednak z powodzeniem można przenieść go na realia innych miejsc. Ta uniwersalność składania do refleksji o tym, jak niewiele potrzeba, aby zniszczyć czyjeś życie.
  9. A potem tańczyliśmy – film, który doczekał się porównań do Tamtych dni, tamtych nocy, zasługuje, aby trafić do topki 2020 roku. Nie jest to projekt innowatorski, jednak warto poświęcić swój czas, żeby poznać trochę innej kultury. W A potem tańczyliśmy dostajemy mieszankę gruzińskich rytmów, tańca, biedoty i ciasnoty czy bezkrytycznie powielanych wzorców. Produkcja uświadamia nas, że w nawet najbardziej konserwatywnym świecie zawsze znajdzie się miejsce na powiew świeżości.
  10. Sala samobójców. Hejter – produkcja Jana Komasy jest spin-offem Sali samobójców. Pojawiają się tu postacie znane nam dobrze z filmu z 2011 roku, jednak głównym bohaterem jest tu bohater grany przez Macieja Musiałowskiego. Prawie każda produkcja z jego udziałem to hit, podobnie jest z Hejterem. Rewelacyjna gra aktorska i niezwykle aktualny temat – Internet i hejt uświadamiają, jak wielką moc może mieć kilka słów umieszczonych na portalu społecznościowym.

KORNEL NOCOŃ

  1. Jojo Rabbit – jak opowiedzieć o bestialstwie wojny w sposób lekki, ale nie banalny? Taika Waititi przychodzi z odpowiedzią. Jojo Rabbit wzrusza niczym starszy o kilka lat Życie jest piękne. Bywa absurdalny i równie tragiczny – płynnie przeplata humor z grozą holocaustu. Nie brakuje w nim analizy społecznej – dlaczego młodzi tak ochoczo wstępowali w szeregi nazistów? Wszystko zostaje podane z perspektywy dziecka i właśnie ta perspektywa – poprowadzona czule i nad wyraz wrażliwie – funduje nowe spojrzenia na tak często powracający w popkulturze motyw II wojny światowej. To przepiękny obraz niewinności w najbardziej odrażających czasach. To trudne poszukiwanie dzieciństwa w historii dorosłych.
  2. Błąd systemu – kocham kino tarmoszące, wywierające dyskomfort, grające na moich uczuciach; kino trudne obyczajowo i moralnie, nieznośne percepcyjnie. Odpowiedzią na to zapotrzebowanie był w tym roku Błąd systemu – rzecz o niełatwych rolach: rodzica i dziecka. Próba napisania historii rodzicielstwa na nowo, z dostosowaniem współczesnych realiów i równie licznych problemów teraźniejszości. Niemiecki film jest obyczajowym torture porn, w którym reżyserka nie stoi ani po stronie systemu, ani po stronie człowieka. Prawdę znajduje gdzieś pośrodku – między agresją i miłością. Jestem pod wrażeniem brawurowej kreacji 12-letniej Heleny Zengel. Dostrzegam też kiełkujący talent debiutującej w pełnym metrażu reżyserki i scenarzystki, Nory Fingscheidt. Chociaż "kiełkujący" tutaj to złe słowo. Ona z dnia na dzień wyrosła na moich oczach na pierwszoligową twórczynię europejską. Chapeau bas!
  3. Sala samobójców. HejterBoże ciało nie było dla mnie zwykłym kinowym seansem tylko czymś na miarę metafizycznego przeżycia. Trudno, aby z czymś takim konkurował Hejter. Drugi film teamu Komasa & Pacewicz posługuje się mniej subtelnym językiem kina, jednak wciąż trudno uwierzyć w dojrzałość i świeżość, a przy tym przerażającą wizjonerskość, z jaką dwudziestoośmioletni scenarzysta patrzy na sprawy polskie. Nowa Sala samobójców znakomicie oddaje społeczną atmosferę współczesnej Rzeczpospolitej. To takie nasze małe, polskie Czarne lustro, w którym groźniejszy od całej technologii okazuje się ludzki radykalizm.
  4. Babyteeth – zęby mleczne bez Wróżki zębuszki – kino czarujące szczerością, a nie kiczem. Twórcy coraz częściej stosują nietuzinkową formę niezależnego kina inicjacyjnego, aby przedstawić stosunkowo prostą historię wkraczania w dorosłość. Babyteeth, oprócz sprawnie opowiedzianej fabuły, oferuje również doskonałą głębię psychologiczną. To nonkonformistyczne kino o młodych – niepokornych i niespokojnych. Post-punkowa wersja Gwiazd naszych wina. I w to mi graj, 2020 roku!
  5. David Attenborough: Życie na naszej planecie – stary człowiek i Ziemia. Dokumentalne treści z platformy Netflix były w ostatnich miesiącach jedynym czynnikiem trzymającym mnie przy serwisie. Spośród nich złoty medal należy się Życiu na naszej planecie. Autobiografia Davida Attenborough jest końcem podróży. Epitafium spisanym nie podróżnikowi, lecz przez podróżnika dla całej planety. Brytyjczyk pamięta ją z lat młodzieńczych. Wspomina miejsca i gatunki zwierząt, których nie można już zobaczyć. Historia jednego człowieka staje się historią natury i ludzkości. Refleksją na temat majaczącej w przyszłości klęski klimatycznej. Nostalgiczną bryzą z brzegów Afryki i z tropikalnym liściem z najdalszych zakątków Azji. Attenborough występuje tutaj zarówno jako spełniony pasjonat, jak i bezpośredni świadek z miejsca zbrodni. Bez wątpienia jest autorytetem, którego potrzebuje debata publiczna.
  6. Saint Maud – na filmy ze studia A24 chodzę w ciemno. Nie rozczarowałem się ani razu. Widowiska przez nie produkowane słyną z niejednoznaczności oraz głębi psychologicznej. Tak jest i tym razem. Saint Maud uderza w radykalizm – każdy radykalizm, warto podkreślić. Stosując “koszmar magiczny”, debiutantka Rose Glass tworzy obraz na pograniczu żywota świętych i baśni braci Grimm. Bawi się percepcją, żongluje motywami. W swoich poszukiwaniach istoty zła przeraża w ten najbardziej przyziemny, ludzki, psychologiczny sposób. Bez wątpienia Saint Maud jest najlepszym horrorem, który w 2020 trafił na polskie ekrany.
  7. W lesie dziś nie zaśnie nikt – pamiętacie ten horror? Grupa nastolatków jedzie do lasu. Tam dopada ich zmutowany morderca. Udaje się przeżyć tylko jednemu z nich. Na pewno mieliście go nagrany na kasetę VHS… Ja miałem ich całkiem sporo. Bartosz M. Kowalski znalazł niszę. Doskonale wie, co w kinie gatunkowym gra. Stworzył horror hołdujący klasykom spod znaku Piątku trzynastego. Gatunkowe klisze kina klasy B odtworzył z maestrią i wyczuciem. Dodatkowo przepisał je na polski grunt. Każdy, kto kiedyś pojechał na wakacyjny obóz, od razu odnajdzie się w tej historii, wyrytej jakby na taśmie magnetycznej. Czekam na więcej takich odważnych prób targnięcia się na niezbadany grunt rodzimej kinematografii.
  8. 1917 – epickie kino wojenne już dawno nie miało się tak dobrze. Sam Mendes odświeżył skostniałą strukturę widowisk militarnych. Zmagania na froncie I wojny światowej ogląda się niczym "gameplay" najlepszych odsłon Call of Duty. Nie brakuje też napięcia – te wzmaga się z każdą sekundą – oraz łapiących za serce chwil wzruszeń. Malarskość kadru kontrastuje z brudem i naturalizmem śmierci. Sztuka operatorska wznosi przy tym na wyżyny współczesnych możliwości. Nie było w tym roku lepiej nakręconego filmu.
  9. Kolejny film o Boracie – 2020 był tykającą bombą. Kiedy napięcie wydawało się sięgać zenitu z pomocą przyszedł on – nieokrzesany reporter z Kazachstanu, skandalista i prowokator, najsłynniejsze alter ego Sachy Barona Cohena, słowem: Borat. Mam słabość do Cohena. Ten z roku na rok wydaje się dorastać. Jego humor – chociaż wciąż oparty na stereotypach, jak na każdą komedię przystało – coraz częściej uderza w aktualną polityczną i społeczną panoramę Stanów Zjednoczonych. Niektóre epizody Who is America? to majstersztyk współczesnej satyry politycznej. Nie inaczej sprawa wygląda w przypadku Borata 2. Sacha Barona Cohen nie bawi już w przaśny i szowinistyczny sposób. W zamian, w oparach absurdu, rozbija kolejne niewygodne bańki z tematami tabu. Salwy śmiechu eksplodują głośniej niż wszelka poprawność.
  10. Mank – rok temu Quentin Tarantino zabrał nas w podróż do Hollywood z dawna. David Fincher cofa się jeszcze wcześniej – do lat 30. i 40. ubiegłego stulecia. Mank jest przepiękną pocztówką klasycznej Fabryki Marzeń, w której wysmakowane cytaty mnożą się szybciej niż produkcje oryginalne Netflixa. Montaż, muzyka, obraz – wszystko smakuje tutaj "klasycznością" i nie jest tak plastikowe, jak w innych nostalgicznych tytułach współczesnego kina (m.in. w La La Landzie albo Ave Cezar!). Film przedstawia 50 twarzy Hollywood – a może 50 twarzy Ameryki – oraz smutnego błazna na dworze przedsiębiorstwa filmowego. Czyni to z wyczuciem i smakiem. Ponadto Fincher daje największy popis reżyserskich zdolności od czasów Fight Cluba. Takie retro ogląda się wspaniale!

KAMIL ŻÓŁKIEWICZ

  1. Nigdy, rzadko, czasami, zawsze – to rodzaj kina zaangażowanego w problemy społeczne. Aborcja jest bardzo aktualnym tematem – także w Polsce. Tytułowe wyrazy to odpowiedzi kobiet na pytanie o przymuszanie do seksu. Pierwsze z nich to zazwyczaj kłamstwa, po których dopiero dochodziło do wyjawiania prawdy. Idealna propozycja dla osób ceniących wszelkie moralizatorskie treści oraz wnikliwy psychologizm postaci. Eliza Hittman wyreżyserowała obraz poruszający problem nihilizmu.
  2. Jak najdalej stąd – to obraz emigracji zarobkowej. Pogoń za lepszym bytem i perspektywami od wielu lat prowadzi do migracji ekonomicznej. Wartość pieniądze jest tylko umowna. Kadry filmu pokazują, ile naprawdę są warte. Zobaczysz tutaj życiowe ujęcia. Przykładem jest urzędnik, który jest zniszczony biurokracją. Jednak Piotr Domalewski stara się odnaleźć resztki człowieka nawet w jego postaci.
  3. Pierwsza krowa – ekranizacja kapitalistycznego wyzysku tytułowej krowy jest idealnym obrazem dla tych, którym traktowanie zwierząt nie jest obojętne. Film opowiada o dwóch postaciach z XIX-wiecznego Oregonu. Zakładają biznes cukierniczy, który jest motorem napędowym dla wyzysku.
  4. Dżentelmeni – propozycja pozostajaca idealnym wyborem da fajnie kina autentycznego. Nie jest to produkcja z ogromnym budżetem. Jednak za te pieniądze, które były do dyspozycji Guy Ritchie nie mógł zrobić niczego lepszego. Zabawne dialogi oraz nagromadzenie negatywnych postaci wraz z czarnym humorem dla wielu będzie najlepszym możliwym połączeniem.
  5. A potem tańczyliśmy – Prawie zakazany film w Gruzji. Pokazuje uroki najbardziej konserwatywnych społeczności. Niczym szkoło powiększające pozwala przyjrzeć się dokładnie patriarchalnym kastom. Film pokazuje słabość podziału warstwowego społeczeństwa, a co za tym idzie jest bardzo aktualny dziś – kiedy poglądy konserwatywne są poniekąd na topie.
  6. Nieoszlifowane diamenty – Film jest bardzo intensywny. Porusza bardzo aktualny problem wielu osób – chciwość. Bohater nie potrafi żyć bez ryzyka. Życie na krawędzi filmowych postaci bardzo często wbija w fotel i nie pozwala na nic innego. Tak samo jest w tym przypadku. Złapiesz oddech dopiero chwile po zakończeniu seansu.
  7. Śniegu już nigdy nie będzie – świat przedstawiony w filmie jest sztuczny. Poprawa sytuacji materialnej przyczyniła się do stanu, kiedy to nie pieniądze jest problemem, a raczej brak życia. Małgorzata Szumowska pod osłoną filmu przemyca ekologiczne treści moralizatorskie. Porusza społeczne problemy śmiejąc się z nich pod ukradkiem. Śniegu już nigdy nie będzie jest konieczny do zobaczenia dla osób, które cenią sobie ciekawe kreacje aktorskie.
  8. My dwie – Kolejne poruszenie problemu społeczności LGBT. Film opowiada o dwóch starych kobietach, które pozostają ze sobą w związku. Na kadrach filmu dochodzi do nich świadomość, że straciły całe życie i niczego nie uda im się już cofnąć.
  9. Nędznicy – Obiektem zainteresowania filmu są paryskie dzielnice nędzy. Twórcy pokazują szarość tamtejszego świata. Afera jest chlebem powszednim, a te w większości przypadków prowadzą do dużych interwencji policji. Jeśli jeszcze dotąd o tym nie wiedziałeś i postrzegałeś Paryż jedynie przez pryzmat Wieży Eiffela, wówczas po tym filmie zmienisz zupełnie swoje spojrzenie.
  10. Kłamstewko – Lulu Wang to reżyserka pochodzącą z Pekinu. Film Kłamstewko jest oparty na autobiograficznych watkach. Problematyka proszona w obrazie jest ciągliwa jak guma i potrafi dopasować się do każdej kultury. Czas, którego nie nadrobisz. Miłość nie należącą do łatwej.

GRACJAN MIKITIN

  1. Nieoszlifowane diamenty – niezwykle intensywne kino, które poprzez swoją dynamikę sprawi, że wielu widzów się od niego po prostu odbije. Mi osobiście ten trzęsący się i rwany spektakl przypadł do gustu. Napięcie budowane w sposób spektakularny – z każdą kolejną sekundą osuwałem się z siedzenia. Prawdopodobnie, wróć, zdecydowanie najlepsza kreacja aktorska w karierze Adama Sandlera.
  2. 1917 – o tym filmie powiedziano i napisano już wszystko. Realizacyjny majstersztyk, który budzi emocje na wielu płaszczyznach. To nie tylko znakomite kino wojenne ze spektakularnymi scenami batalistycznymi, ale również ludzka historia, która potrafi zaangażować.
  3. Kłamstewko – jeden z tych filmów, które zwykło się określać wielkimi pomimo tego, że nie mają ogromnych budżetów i głośnych nazwisk w obsadzie. Wzruszający i zabawny, pouczający, zmuszający do refleksji. Film o sile rodziny, zaufaniu oraz miłości do najbliższych. Opowieść wielokrotnego użytku.
    Proxima – kolejny przykład kina, które pomimo braku rozmachu potrafi zachwycić widza. Idąc na ten film moje oczekiwania były w zasadzie żadne. Okazało się, że to pełnokrwisty dramat – o rozstaniu, o rodzinie, o pożegnaniach, ale i o nadziei. Historia podróży w kosmos… bez podróży. Coś niesamowitego.
    Sokół z masłem orzechowym – film, który chociaż na moment pozwoli wam zapomnieć o własnych problemach i sprawi, że poniesiecie się przygodzie z bohaterami, z którymi sami byście chcieli odbyć taką podróż. Trochę dramatyzmu, trochę humoru, a nawet trochę absurdu. To jeden z przykładów wielkiego, małego kina, które powinien znać każdy.
    Błąd systemu – oglądanie tego filmu naprawdę boli. To niezwykle ciężkie kino obok, którego nie sposób przejść obojętnie. Smutne kino, do którego z kolei nie za bardzo chce się wracać, pomimo oczywistej jakości filmowej i kunsztu w sposobie opowiadania. Nora Fingscheidt nakręciła film dla prawdziwych twardzielek i twardzieli.
    Dżentelmeni – czasami warto włączyć coś na wyluzowanie, a najnowsza propozycja Guya Ritchiego właśnie takim kinem jest. Spektakularne i przede wszystkim zabawne dialogi, plejada interesujących charakterów, znakomita obsada aktorska (mój osobisty faworyt to Colin Farrel) i intryga, która wciąga od pierwszych sekund. Zaskakujące i dające sporą dawkę pozytywnej energii. Warto!
    Nędznicy – wydawać by się mogło proste kino, które pod kołderką kryminału serwuje nam dużo głębsze spojrzenie we współczesną społeczność żyjącą we Francji. Trzymający w napięciu, ze świetnymi postaciami i kreacjami aktorskimi. Wydaje mi się, że jest to kino, które również można dodać do tytułów wielokrotnego użytku.
    Naprzód – słabość do kina Pixara trwa w najlepsze. Pomimo tego, że świat zaprezentowany na ekranie nie został do końca wykorzystany, to oglądając ten film miałem wrażenie, że i tak go przeżywam. Wszystko dzięki uroczej historii, która zaserwowała mi całą paletę emocji. Płakałem ze wzruszenia, płakałem ze śmiechu. Do tego Magicy z Pixara zaproponowali mi jeden z najlepszych smoczych dizajnów… ever!
    25 lat niewinności. Sprawa Tomka – ważny film o historii, którą żyła cała Polska. Kino niesione genialnymi kreacjami aktorskimi – Piotr Trojan wyczynia przed kamerą cuda, które spokojnie można zestawiać z zeszłorocznym wyczynem Bartka Bieleni. Kreacja godna Oscara. Film warty zapoznania, koniecznie.

A jak wyglądają Wasze tegoroczne rankingi? Chwalcie się swoimi "dyszkami" w komentarzach.

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 2

Redox

Wtóruję, propsuję i popieram pierwsze miejsce dla „Uncut Gems”. Świetny film

Khaosth

Moja dyszka spośród kinowych seansów wyglądałaby mniej więcej tak:
1. "Jojo Rabbit"
2. "Proces siódemki z Chicago"
3. "Hejter (sala samobójców)"
4. "Dżentelmeni"
5. "Niewidzialny człowiek"
6. "Nowi mutanci"
7. "Ptaki nocy"
8. "Jestem Ren"
9. "W labiryncie"
10. "Obraz pożądania"

Przy okazji wszelkiej pomyślności, radości i wielu udanych filmowych seansów w nowym roku! :)

Proszę czekać…