Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)

Netflix wycofuje się z wyścigu o Warner Bros. Discovery! 0

Netflix oficjalnie zrezygnował z podbicia swojej oferty w procesie przejęcia Warner Bros. Discovery. Decyzja oznacza, że to należące do Davida Ellisona Paramount Skydance pozostaje faworytem do pozyskania medialnego giganta.

W czwartkowym oświadczeniu współdyrektorzy generalni Netfliksa – Ted Sarandos i Greg Peters – poinformowali, że transakcja nie jest już finansowo atrakcyjna. Jak podkreślili, przejęcie WBD było dla platformy opcją wartą rozważenia przy odpowiedniej cenie, a nie koniecznością za wszelką cenę. Zarząd Netfliksa zaznaczył, że wynegocjowana wcześniej umowa miała jasną ścieżkę do uzyskania zgód regulacyjnych i tworzyła wartość dla akcjonariuszy. Jednak w obliczu najnowszej, wyższej propozycji Paramount Skydance spółka postanowiła nie wyrównywać stawki, podtrzymując swoją dotychczasową dyscyplinę finansową.

Zarząd WBD już wcześniej określił najnowszą ofertę Paramount jako tzw. "superior proposal", czyli propozycję korzystniejszą od tej przedstawionej przez Netfliksa. Oznacza to, że po formalnym głosowaniu przyjęcie oferty wydaje się niemal przesądzone. Prezes i CEO WBD David Zaslav podziękował Netfliksowi za współpracę w trakcie negocjacji, podkreślając ich profesjonalizm. Jednocześnie zaznaczył, że potencjalna fuzja z Paramount Skydance ma przynieść ogromną wartość dla akcjonariuszy i otworzyć nowy rozdział dla połączonych podmiotów.

Ostatnia oferta Paramount opiewała na 31 dolarów za akcję i zawierała dodatkowe zabezpieczenia: 7 mld dolarów opłaty w przypadku fiaska transakcji z powodów regulacyjnych oraz 2,8 mld dolarów, które WBD będzie musiało zapłacić Netfliksowi za zerwanie wcześniejszej umowy mergerowej. Sam David Ellison podkreślił, że oferta jego spółki zapewnia akcjonariuszom WBD wyższą wartość, pewność i szybkość finalizacji.

Inwestorzy przyjęli decyzję Netfliksa z wyraźnym optymizmem, bowiem kurs spółki wzrósł o ponad 10% w handlu posesyjnym. Platforma zapowiedziała, że pozostaje przy swojej strategii koncentracji na własnych produkcjach, inwestując w tym roku około 20 mld dolarów w filmy i seriale.

Źrodło: The Hollywood Reporter

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 15

Wafel88

no i gitara. Więc wracamy do tego co było. Netflix nadal będzie wypuszczał gnioty, a WB będzie gonił konkurencję, chyba że Trump postanowi kupić :P

JustynaMacugowska

I dobrze

@JustynaMacugowska no właśnie nie za bardzo, nepo baby zdobył to rękami swoich kolegów polityków i zapleczem jakie zdobył jego ojciec. Pierwsze co przyjdzie po przejęciu to masowe zwolnienia i cięcia tego co WB ma już pewnie stworzone. Jak nie lubię Netflixa to był minimalnie bezpieczniejszą opcją. Jednak, poczekamy zobaczymy, czytając zagraniczne media i słuchając analityków to ten przetarg był niesamowitą szopką.

@Bercik022 Bezpieczniejszą, ale na pewno nie dla kin, bo Netflix to taki fast-food świata rozrywki. Ich domeną są seriale i co najwyżej produkcje dokumentalne. Produkować filmów fabularnych jednak nie potrafią, przeważająca ich liczba to straszne gnioty. Strach takiemu podmiotowi dawać na utrzymanie taką legendę jak WB. A co do pierwszego zdania to amerykański nepo baby adoptuje i przygarnie polskie resortowe dzieci. Brzmi to jak scenariusz na film familijny rodem z Hollywood :D

@Bercik022 Skąd bierze się pewność masowych zwolnień? A tak przy okazji, Hollywood było, jest i zawsze będzie kwestią polityczną. Postrzeganie Netflixa jako niezależnego, neutralnego dostawcy mediów jest bardzo śmiałe.

@SZWARC_CHARAKTER jaki bełkot, sam prezes netflixa tłumaczył, że nie mają zaplecza pod dystrybucję kinowe a WB miał im to udostępnić na świat i to miał być jednym z powodów kupna bo WB ma potężne zaplecze w kwestii kin. HBO max i samo WB dalej by istniało bo umowa antymonopolowa mocno ograniczała Netflix, są już za dużym gigantem by móc sobie pozwolić na to, że wszystko pójdzie w streaming. To by nie przeszło a z kinami jestem pewniejszy. Co innego jak by te filmy wyglądały.

@KorbenDallas no jak to skąd? Paramount teraz będzie ultra zadłużone, skąd mają wziąć te pieniądze ty mi powiedz? Znasz przykład firmy, która jest skrajnie zadłużona a pracownicy dalej utrzymują stanowiska? Masz przykład nawet z branży growej jak firma ma wielkie zadłużenie to są masowe zwolnienia. Tencent przy przejęciach innych firm by obniżyć koszty robił zwolnienia. No i sam Disney po przejęciu Foxa zwalniał ludzi.
Dodatkowo i co najlepsze Paramount by móc to z finansować musi opierać się na jakiś dziwnych zewnętrznych środkach, tam nawet jakich dziwni Saudyjczycy się znajdują xD

@Bercik022 Tworzyliby kinowy kontent według własnych streamingowych standardów, a te niedawno w bardzo przystępny sposób objaśnił Matt Damon przy okazji premiery filmu "Łup". Produkcji, która oczywiście miała swoją premierę w Netfliksie, a nie w kinach. Polecam się z jego opinią zapoznać i wyciągnąć wnioski. Przypominam też o planach Netflixa, który zamierza przycinać format obrazu poszczególnych filmów żeby dostosować tzw. pionowe video do standardów… smartfonów. Netflix ma za nic kina, dla niego target stanowią użytkownicy internetowi. Dla szefów Netfliksa kina nigdy nie były priorytetem, widać było to po ich wypowiedziach, ale też na początku roku media branżowe rozpisywały się o skróceniu wyłączności filmów w kinach, o zaledwie 17-dniowych okienkach przeznaczonych na dystrybucję kinową. Dlaczego? Bo priorytetem Netfliksa jest sam Netflix, czyli ich platforma streamingowa, która nigdy nie była dodatkiem jak HBO dla Warnera lecz stanowiła główny cel.

@SZWARC_CHARAKTER szef Netflixa mówi wprost każdej prasie, że potrzebują zaplecza dystrybucji kinowej. Wchodzi SZWARC_CHARAKTER i ci tłumaczy, że jest zupełnie inaczej. Koniec internetu na dzisiaj.

@Bercik022 Internet ponownie broni swojego założenia jako fakt. Zwolnienia w Paramount i WB były już zaplanowane przed przejęciem. Chociaż studio filmowe ma takie same struktury jak tradycyjne przedsiębiorstwo, studio filmowe jest oparte na projektach, praca wymaga dużej elastyczności, a efekty często mają duży wpływ na publiczność. Porównując studio filmowe i Netflix, każde studio jest lepsze dla konsumenta, swobody artystycznej i ogólnego efektu końcowego.

@KorbenDallas No ta swoboda artystyczna to bardzo nad wyrost. O dziwo są twórcy, którzy na taką swobodę mogą sobie pozwolic (patrz. Frankenstein Del Toro czy filmy Nolana). Na szczęście studia od tego odchodzą ale ile to było sytuacji, gdzie samo studio wbijało twórcom i robili film po swojemu. Czasami jest na odwrót gdzie to twórca ma za dużą swobodę i wychodzi Joker 2 xD.
W kwestii zwolnień Paramount jest gorszym dalej dla mnie wyborem po pierwsze Elliason mocno zakumplowany z Trumpem, któremu obiecał "Godziny szczytu 4" xD. Po drugie, Paramount nie ma takich pieniędzy i sama giełda o tym już się rozpisuje, że lada moment WB będzie znowu na sprzedaż. Tam zwolnienia i zmniejszenie projektów o gigantyczny procent jest pewne. Na pewno będą wychodzić pewniaki jak Dune, filmy DC czy jakie Blockbustery ale bardziej kreatywne kino myślę, że zostanie zaorane.

@Bercik022 Krótko mówiąc, studia nastawione na zysk chętniej dostosują się do oczekiwań widzów, a tym samym będą stawiać na wolność artystyczną, niż serwis streamingowy o niższych kosztach logistycznych, który jednoznacznie wspiera ideologię „woke” i będzie działać w ramach tych parametrów, pozostając w ten sposób zawsze artystycznie ograniczony. Wymienione filmy stanowią zdecydowaną mniejszość wysokiej jakości produkcji firmy, która produkuje około 40 filmów rocznie. Nagłówki tabloidów o politykach nie odgrywają rolę w finalnym produkcie filmowym, przyszłych produkcji, o których można dziś jedynie spekulować. W tej branży liczy się i zawsze będzie się liczył udany produkt i zysk.

Polityka wygrała niestety. To może oznaczać duże zmiany w polskim TVN

@Grzegorz_Derebecki Kiedy Hollywood był politycznie niezależny? A jeśli chodzi o TVN — czy to opiniotwórcze medium będzie w związku z tym jeszcze bardziej chwalić status quo Ameryki, czy co?

@KorbenDallas Dokładnie. Hollywood po czasach makkartyzmu stopniowo zaczął skręcać w lewo, a to co widzimy w ostatnich latach to już objawy wręcz ultralewicowe. Wystarczy zerknąć na ten narzucony odgórnie szablon, wytyczne, które trzeba spełnić żeby dany film liczył się w oscarowej rozgrywce, gdzie promuje się LGBT, różnorodność, kobiety, etniczność i tego typu lewicowe kanony mody, a potem mamy właśnie takie kwiatki jak 16 nominacji dla "Grzeszników". Dla mnie takie historie to nic innego jak zaniżanie poziomu Oscarów, bo w kinematografii powinna liczyć się przede wszystkim wolność. Wolność twórcza, wolność słowa, nazywajcie to sobie jak chcecie. Jakby wziąć pod uwagę obecne wytyczne władz akademii i taki szablon zastosować do największych oscarowych arcydzieł amerykańskiej kinematografii to okazałoby się, że żadne w swoich złotych latach nie zasłużyło na Oscary, bo w większości z tych filmów twórcy mieli za nic LGBT, różnorodność czy etniczność. Kierowali się własnym rozumem, a nie rozumem jakichś odklejeńców. Jakby tego mało na wspomnianej gali rozdania Oscarów nie brakowało w ostatnich 10-15 latach wątków politycznych. Pamiętacie wystąpienie żony Obamy? A kojarzycie może nagrody zwane "Czarnymi szpulami", gdzie wyróżnia się tylko i wyłącznie czarnoskórych artystów? Wyobrażacie sobie, że w dzisiejszych czasach mogłaby powstać przeciwwaga dla "Czarnych szpul" promująca tylko białych artystów? Taka inicjatywa z góry zostałaby posądzana o rasizm. Z tych i innych powodów cieszę się, że wajcha przesunęła się w drugą stronę, bo tych absurdów nowego Hollywood było w XXI wieku, a zwłaszcza w ostatnich latach stanowczo za dużo. 16 nominacji dla "Grzeszników" to dla mnie symbol zaniżania poziomu kinematografii. Nic więc dziwnego, że seriale na naszych oczach wypierają filmy, streamingi wypierają kino, wielkie studia filmowe jak Warner Bros. są zadłużone, Oscary corocznie tracą oglądalność… No właśnie. Kiedyś oglądając w TVP transmisje oscarowe to były wydarzenia przez wielkie W. Na czerwonym dywanie znało się wszystkie te sławy kina. Dziś większości albo nie kojarzę, albo nie robią na mnie żadnego wrażenia, nawet wśród nominowanych często nie wiem z kim mam do czynienia. Zupełny zwrot o 180 stopni w stosunku do lat 90. XX wieku gdzie oscarowe piątki w wielu kategoriach to była absolutna waga ciężka. Dziś często ma się wrażenie, że nagrody wygrywają przypadkowi ludzie i dostają je za byle co. Jakby mi ktoś powiedział teraz: powiedz mi kto wygrał rok temu Oscary za role pierwszo i drugoplanowe to miałbym z tym poważny problem mimo, że od lat należę do tych jeleni, którzy oglądają te transmisje na żywo.

Proszę czekać…