Piękne istoty —
Po zastanowieniu – 60%, bo jednak nie wyszedłem z kina z dojmującym poczuciem wstydu i zażenowania, jak to było w przypadku „Zmierzchu”.
przeczytaj recenzję
Paranormal Activity 4 —
Gdyby porzucić wszelką logikę, to film się nawet broni – ale nie jako samodzielny utwór. W tym jest największy problem – to, co miało straszyć, w zasadzie nie straszy.
przeczytaj recenzję
Ted —
Zasadniczo nie jest to inteligentna komedia, ale mająca do przekazania pewną opowieść. W świetle ostatnich amerykańskich pseudotworów – jest bardzo dobrze.
przeczytaj recenzję
Mroczne cienie —
Wszystko jest ładnie złączone i podane, jednak „Mrocznym cieniom” brakuje do kompletu tego magnetyzmu, jaki cechował choćby „Sok z żuka” czy „Gnijącą pannę młodą”.
przeczytaj recenzję
Igrzyska śmierci —
„Igrzyska” świetnie się ogląda, nie są łopatologiczne, nie żerują na tanich emocjach, sprawiają, że widz faktycznie kibicuje głównej parze, dawkują dobrze adrenalinę i, uwaga, uwaga – nie męczą.
przeczytaj recenzję
Kobieta w czerni —
Patrząc na fabułę z szerszej perspektywy – horror ten to nic innego, jak klasyczny duet „szkiełko i oko”, pomiędzy którymi stoi rozdygotany Arthur Kipps.
przeczytaj recenzję
Dziewczyna z tatuażem —
Problemy są dwa i to dość rażące. Pierwszy (możliwy do wybaczenia) to nachalny product placement. Drugim jest rażąca niekonsekwencja.
przeczytaj recenzję
Listy do M. —
„Listy do M.” okazują się być pierwszym od Bóg wie jak dawna romkomem, który faktycznie śmieszy, faktycznie wzrusza i przykuwa wigilijną atmosferą.
przeczytaj recenzję