Ninjababy

0,0
7,5
Astronautka, degustatorka piwa, strażniczka leśna, a może autorka poczytnych komiksów? Ostatnią rzeczą, jaką można by zarzucić głównej bohaterce filmu imieniem Rakel (w tej roli wschodząca gwiazda skandynawskiego kina Kristine Kujath Thorp), jest brak pomysłu na siebie. Na długiej liście planów z pewnością nie ma jednak zajścia w ciążę. A już na pewno nie teraz. Zwłaszcza że dziewczyna wcale nie jest pewna, kto jest ojcem dziecka. Młoda kobieta stoi przed nie lada dylematem, bo o „problemie” dowiaduje się w szóstym miesiącu ciąży, gdy na jej usunięcie jest już za późno. Tymczasem tytułowe ninjababy co rusz daje o sobie znać. Nie tylko za sprawą rosnącego brzucha bohaterki, ale stając się też naczelnym komentatorem życiowych wyborów Rakel. Złośliwym, do bólu szczerym, ale przede wszystkim niezwykle zabawnym.

Yngvild Sve Flikke przypilnowała, by w jej filmie nic nie było zbyt oczywiste i to jest chyba największy atut „Ninjababy” 8

„Gdzie są moje majtki?” - pyta w popłochu Rakel. Właśnie zeszła z ginekologicznego fotela. Lekarka orzekła piorunującą diagnozę. Rakel się takiej nie spodziewała. Dziewczyna zaliczyła wpadkę z Mosem. Tak przynajmniej przypuszczała. Lekarka oznajmia jednak co innego. Ciąża jest zaawansowana, trwa od sześciu miesięcy, a takich nawet w liberalnej Norwegii się nie usuwa. Wszystko wskazuje więc na to, że ojcem jest kto inny. Rakel robi przyspieszony rachunek sumienia. Wiele wskazuje na Pikkjesusa. Pół roku wcześniej Rakel spędziła noc właśnie z nim. Gdy mu oznajmia niezbyt fortunną nowinę, chłopak się wypiera ojcostwa. W ostateczności umywa ręce. „Ćpam, piję do urzygu, idę do łóżka z kim popadnie” – mówi o sobie samokrytycznie Rakel. A jednak z problemem musi się uporać we własnym sumieniu. Nawet, gdy jest ono jeszcze niedojrzałe.

Ninjababy (2021) - Tora Christine Dietrichson, Kristine Kujath Thorp, Silya Nymoen

Ninjababy” w reżyserii Yngvild Sve Flikke porusza w sposób lekkostrawny całkiem istotne zagadnienia. „Chcę się ciebie pozbyć tak, by nie czuć wyrzutów sumienia do końca życia” – oświadcza w wyimaginowanym dialogu ze swoim nienarodzonym jeszcze dzieckiem Rakel. Ta odważna, a zarazem obrazoburcza deklaracja pada w filmie zgoła komediowym. Rekel jako niespełniona autorka komiksów wiedzie zawoalowane rozmowy ze swoim płodem. „To jest mój ojciec?”- pyta przerażony plemnik na widok Pikkjesusa. Potencjalny tata ma wszelkie cechy degenerata. A na dodatek na ścianie jego mieszkania wisi plakat z Jezusem. „Nie przyjdę na świat, dopóki on tego nie spali” – oznajmia nienarodzone dziecko.

Kristine Kujath Thorp w roli Rekel to antyteza gwiazdorskiej pozy. Aktorka wybitnie naznaczyła swój genotyp wcielając się w postać ekscentrycznej i niewiedzącej czego chce od życia dziewczyny. Dobrze wtórują jej na planie Arthur Berning jako Pikkjesus oraz Nader Khademi w roli Mosa. Ten ostatni jest trenerem aikido. Z nim Rekel też spędziła upojną noc i jego w pierwszej kolejności podejrzewa o ojcostwo. Wykluczony z kręgu podejrzanych Mos wykazuje wobec dziewczyny największą empatię. Wszystkie poszlaki wskazują, że właśnie z nim zwiąże swoje losy Rakel. Yngvild Sve Flikke przypilnowała, by w jej filmie nic nie było zbyt oczywiste i to jest chyba największy atut „Ninjababy”.

Ninjababy (2021) - Tora Christine Dietrichson, Kristine Kujath Thorp, Nader Khademi

„To moja przyrodnia siostra, ma problemy z jajnikami” – krzyczy Rakel. Niedawno powzięła postanowienie, że urodzone niebawem dziecko przekaże właśnie krewnej. W progu stanął jednak biologiczny ojciec. Zmienił zdanie i chce wychowywać córkę. Pomysł z adopcją legł niniejszym w gruzach. „Nie musi tego wiedzieć”- szepcze do Rakel siostra, zażenowana, ze właśnie została obnażona ze swojej intymnej ułomności. W filmie „Ninjababy” trudno zdiagnozować, co tak naprawdę jest tematem tabu, bo chyba wszystkie zostały przekroczone.

„Rodzice mają być niezbyt bogaci”- zaznacza Rakel. Od pani psycholog dziewczyna usłyszała, jakie są warunki adopcji. Sama nawet wybrała się na spotkanie potencjalnych rodziców. Losy jej dziecka trochę ją więc interesują. Rakel próbuje się wtrącić w proces adopcyjny, ale niewiele tu od niej zależy. Jej sugestia, by nie wyznaczyć jej dziecku zbyt bogatych rodziców wcale nie musi być uwzględniona. „Jest jak w ‘Mamma mia’ „ - ocenia los Rakel Ingrid, jej przyjaciółka. Z tą jednak różnicą, że z tamtej komedii muzycznej zapamiętamy głównie piosenki, po tej przyjdzie chyba głębsza refleksja.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…