Squid Game

7,4
8,5
456 bardzo różnych od siebie osób otrzymuje zaproszenia do udziału w tajemniczej grze. Łączy ich jedno — wszyscy mają poważne problemy finansowe. Gra, w której stawką jest 45,6 miliarda południowokoreańskich wonów, toczy się na tajnym i zamkniętym terenie i obejmuje serię „tradycyjnych” dziecięcych zabaw, w których karą za przegraną jest śmierć. Komu uda się wygrać w tę okrutną grę i jaki, tak naprawdę, jest jej cel?

Czasem cierpliwość twórców odpłaca się z dużą nawiązką. „Grę w kalmara” zna już chyba cały świat. 9

Squid Game z dnia na dzień stał się światowym fenomenem. Ludzie oszaleli na punkcie serialu, co przypomina sytuację innego hitu Netflixa — Domu z papieru. Dziecinne zabawy osadzone w brutalnym świecie, gdzie liczy się walka o przetrwanie, przyciągają widzów przed ekrany. Nie brakuje również naśladowców „rozgrywek”. Co kryje się za popularnością produkcji i czy jest ona na pewno bezpieczna?

Twórcy przenoszą nas do współczesnej Korei Południowej. Poznajemy Seong Gi Hoon’a, którego życie nie oszczędzało. Jest bezrobotny, po rozwodzie i do tego ma długi, tak wielkie, że zrzekł się praw do swoich narządów u lichwiarzy. Szansą na odkucie się staje się tajemniczy mężczyzna oferujący pieniądze za udział w pewnym turnieju. Bohater skuszony szansą zarobku trafia do grupy 456 osób, których łączą problemy finansowe. Śmiałków kusi ogromna nagroda, jednak nie zdają sobie sprawy, że będą to rozgrywki na śmierć i życie.

Serial zbudowany jest na silnym kontraście świata dziecięcego z krwawą rzeczywistością. Bohaterowie zmagają się z zabawami dobrze znanym im od najmłodszych lat, jednak cała rozgrywka to raczej Igrzyska śmierci niż granie w klasy z kolegami. Mamy tu krew, pot, łzy, chciwość, chęć zemsty, biedę, czyli wszystko to, co przyciąga widzów przed ekrany. Ludzie lubią oglądać cierpienie innych z poziomu ciepłego wygodnego mieszkania, kiedy nic im samym nie grozi. Najbardziej uderza jednak groteska, niebezpieczne dziecięce gry, w których giną ludzie, opatrzone są łagodną muzyką, czy poprzedzone klasycznymi kompozycjami. Wyeliminowanych zawodników pakuje się w trumny przypominające pudełka na prezenty. Te zabiegi potęgują emocje telemana.

Sam pomysł na fabułę — rozgrywki na śmierć i życie — nie jest niczym odkrywczym. Wykonanie to już zupełnie inna historia. Cukierkowy świat tajemniczej posesji, w której ludzie giną ku uciesze bogaczy, hipnotyzuje. Dopracowanie świata przedstawionego i mocne ugruntowanie historii bohaterów czyni z widza obserwatora chłonącego wszystko, co zobaczy na ekranie. Mimo że, dalsze losy są przewidywalne, oglądamy serial dalej, mając nadzieję, że wcale się tak nie stanie. Dodatkową atrakcję stanowi doszukiwanie się „puszczonych oczek” przez reżysera i scenarzystę produkcji Hwang Dong-hyuka. Twórca mniej lub bardziej dyskretnie ukrywa w odcinkach fragmenty, które sugerują dalszy rozwój sytuacji.

Squid Game to również interesujące psychologiczne studium bohaterów postawionych w skrajnych sytuacjach. Choć graczy wiele łączy, każdy z nich odreagowuje sytuację na swój własny sposób. Jedni stają się agresywni, inni skupiają się na własnym interesie, jeszcze inni starają się pozostać w tym wszystkim ludźmi. Na ekranie możemy również oglądać różne techniki manipulacji, które mają sprawić, aby zawodnicy zachowali się tak, jak życzą sobie organizatorzy gry. Wszystko to składa się na obraz człowieka doprowadzonego do ostateczności. Dzięki temu serial skłania do refleksji — widz z pewnością będzie zastanawiał się, co zrobiłby na miejscu bohaterów.

Za sukcesem przemawiają również niezwykłe kreacje aktorskie. Gi-Hoon (Lee Jung-jae) wzbudza sympatię już od pierwszych chwil na ekranie. Potrafimy przymknąć oko na jego grzeszki. Niezdarny nieudacznik, bezrobotny hazardzista, ale potrafi wykrzesać z siebie sporo dobroci i człowieczeństwa. Jego kolega z dzieciństwa, duma dzielnicy, który ukończył uniwersytet Seulski, w wykonaniu Park Hae-soo jest zagrany tak dobrze, że nie pała się sympatią do bohatera już od samego pojawienia się na ekranie. Tajemnicza Kang Sae Byeok (Jung Hoyeon), oddany i pomocny Ali (Anupam Tripathi) czy przyjazny, pełen wigoru staruszek (Oh Yeong-su) stanowią idealne dopełnienie toczącej się historii.

Pod względem wizualnym zwyczajnie nie ma się do czego przyczepić, co wcale nie zaskakuje. Produkcje Netflixa wręcz z tego słyną. Na szczególne docenienie zasługują realistyczne efekty specjalne. Zdecydowanie robią one niezwykłe wrażenie na widzu. Uczucie to potęguje odpowiednia oprawa muzyczna. Bagatelizowanie scen spokojną muzyką klasyczną czy jazzowymi kawałkami potęguje uczucie grozy brutalnych scen. Napięcie momentami podkręcają również szybsze kompozycje, inspirowane wschodnią kulturą, przez co cały spektakl audiowizualny momentami aż „wbija w fotel”.

Squid Game nie jest jednak produkcją idealną. Nie brakuje dyskusji o błędach w logice, podmienianiu dalszoplanowych graczy czy męczących wątkach. Najgorzej wypadają sceny z VIPami, dla których rozgrywki są organizowane. Charakteryzują je drętwe dialogi, rubaszny humor czy płytkie bohaterowie. Dość niewiarygodnie wypada również postać policjanta, który bezkarnie zbiera informacje, odnajduje się bez najmniejszego problemu w świecie strażników i potrafi znaleźć rozwiązanie z każdego kłopotu, w którym się znalazł. Brakuje także rozwinięcia kilku wątków, co być może czeka nas w kolejnym sezonie.

Serial warto obejrzeć, chociażby ze względu na zawiłą historię powstania. Hwang Dong-hyuk długo musiał czekać kilkanaście lat, aż jakaś wytwórnia zainteresuje się jego scenariuszem. Warto jednak było czekać, ponieważ Squid Game zachwyca się cały świat. Czy produkcja warta jest jednak tego całego szumu? Warto o tym przekonać się samemu. Szczególnie że wokół serialu wciąż narastają kolejne kontrowersje związane z kolejnymi naśladowcami rozgrywek w życiu. Brutalne zachowania młodzieży, niebezpieczne challenge, produkcje youtuberów z całego świata, czy ostatni wyrok śmierci na przemytnika produkcji do Korei Północnej podkręcają całą sytuację.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 4
Camizi 7

Nawet fajny, choć popkulturowego fenomenu nie rozumiem. Spodobało mi się, jak sceny poważne przeplata w fajnych proporcjach z humorem. Huśtawka nastrojowa u widza jest na odcinek spora. :) (SPOILER!) Ale czar jakoś prysł w chwili pojawienia się VIP-ów i do samego końca czułem, że to wszystko poszło w złym kierunku. A w ostatnim odcinku to już w ogóle szambo wybiło. Tak że bawiłem się nie najgorzej, ale na drugi sezon nie czekam i pewnie oleję, jak wyjdzie.

ArucardPL 7

Spoko serial, ale podobnych fabuł (z tym że o wiele ciekawszymi grami) było już wiele, więc skąd nagle ten fenomen i zachwyty???

dareczek50 8

Świetny serial .Polecam

Sweet_Foxy 6

Na pewno więcej szumu niż jest wart. :-) Jeśli przymknie się oko na liczne nielogiczności (a jest ich naprawdę sporo), to owszem, może wciągnąć. Przykre natomiast, że ludzie tak bardzo zachwycają się serialem, który wprost epatuje zupełnie bezsensowną przemocą, a nawet próbują dorabiać ideologię i doszukiwać się tam jakiegoś drugiego dna. Nie ma go. Po prostu w starożytności patrzono na rozszarpywanych przez lwy chrześcijan, a dzisiaj – na takie seriale. Można obejrzeć, żeby samemu się przekonać, o co tyle hałasu, ale z pewnością jest wiele bardziej wartościowych pozycji.

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…