Niewierna

0,0
4,7
Jean (Vincent Lindon) i Sara (Juliette Binoche) mieszkają razem od dziesięciu lat. Kiedy się poznali, Sara dzieliła życie z François (Grégoire Colin), najlepszym przyjacielem i wielkim wielbicielem Jeana, gdy Jean grał jako zawodowiec w rugby. Jean i Sara kochają się. Pewnego dnia Sara widzi na ulicy François. On nie zauważa jej, ale ona jest przytłoczona uczuciem, że jej życie może się nagle zmienić. Po raz pierwszy od lat François ponownie nawiązuje kontakt z Jeanem i proponuje mu ponowną współpracę. Następnie uruchamia się niekontrolowana spirala...

Scenarzysta nie zadbał, by przyspieszone tętno interlokutorów szło w parze z sensem wypowiadanych przez nich zdań, stąd rozgadany do granic dialog, który nie skutkuje żadnym uprawnionym epilogiem 4

„Marcus, a twoim zdaniem jakim ludziom źle się powodzi?” – pyta ojciec, przystępując do długo odwlekanej rozmowy dydaktycznej z piętnastoletnim synem. „Czarnym i Arabom idzie gorzej” – daje na odczepnego najprostszą z możliwych odwiedzi chłopiec. Wychowuje go babcia, ale nastolatek jest dzieckiem krnąbrnym, podkrada jej pieniądze z karty kredytowej. Doświadczony tata, Jean (Vincent Liondon), ma za sobą odsiadkę. Nie chciałby, żeby syn poszedł w jego ślady. Oczekiwana odpowiedź jest banalna, nie dotykająca sedna problemu. Jean zaś niby poukładał wiele elementów w swoim życiu. Tworzy udany związek z Sarą (Juliette Binoche). Kobieta była kiedyś żoną młodszego Francoise. Rozstali się dziesięć lat temu. Teraz Jean i Francoise, nie bacząc na wcześniejsze animozje, usiłują rozkręcić jakiś interes. Podteksty uczuciowe wobec wspólnej kobiety zawisną jednak w powietrzu. Sara, choć zabiega o Jeana i obsypuje go stekiem komplementów, rumieni się na wspomnienie Francoise.

Niewierna (2021) - Juliette Binoche, Vincent Lindon

Tytuł Niewierna w reżyserii Claire Denis implikuje kierunek, w jakim zmierzać będzie francuski film. Można przyjąć hipotezę, że polscy patroni dystrybucyjni obejrzeli tę produkcję i na podstawie wrażeń końcowych zdecydowali tak właśnie nazwać wzmiankowany obraz. Zaznaczyć tu jednak trzeba niezborność tropów, po których doświadczona wszak reżyserka postanowiła przeprowadzić swoje „dziecko”. Wstępne bowiem kadry filmu wcale nie współgrają ze środkowymi jego partiami, a z końcowym wręcz kolidują. Sara jest dziennikarką radiową, która w paśmie kulturalno-społecznym przesłuchuje intelektualistów z bieżącej kondycji dziedzin, w jakich są specjalistami. Można by zatem odnieść wrażenie, iż kobieta umie się poddać krytycznej autorefleksji. Sara zaś uprzednio zwarta z Jeanem w ognistym akcie miłosnym wypowiada niepozostawiające złudzeń werbalne deklaracje oddania, by niebawem przerzucić je na kogoś, kto nawet o nią specjalnie nie zabiega. Jean tymczasem nie rozstaje się ze swoim telefonem, przez który prowadzi lakoniczne, skryte i nieistotne rozmowy, sprawiając wrażenie człowieka oderwanego od życia emocjonalnego. Nie przeszkodzi mu to wkrótce na wywołanie karczemnej awantury z właścicielem psa, który z sąsiedztwa zbyt głośno ujada.

„Czy Francoise dał ci dowody, że gram na dwa fronty?” – odpiera zarzuty o dwulicowość Sara. Jean boleśnie przebudził się z letargu, przejrzał na oczy i wie, że żona go zdradza. Sara jednak ani myśli przyznać się do ewidentnej wiarołomności. Niejeden to z absurdów Niewiernej. Komunikujący się dotąd półsłówkami małżonkowie zaczynają wreszcie mówić unisono. Scenarzysta nie zadbał jednak, by przyspieszone tętno interlokutorów szło w parze z sensem wypowiadanych przez nich zdań. Stąd rozgadany do granic dialog, który nie skutkuje żadnym uprawnionym epilogiem. Istota małżeńskich deklaracji sprowadza się do treści banalnych, zgranych, gładkich. „Mam dosyć ciągłego nadzoru!” – wrzeszczy przyłapana na kłamstwie Sara. A przecież miała zupełnie wolną rękę i nie była wcześniej inwigilowana przez wyciszonego Jeana, o którego względy nieraz zabiegała.

Niewierna (2021) - Juliette Binoche, Vincent Lindon

„Przeszłość wraca!” – powtarzają dotąd szczęśliwi małżonkowie. Charyzmatyczny Jean został porzucony dla wymoczkowatego Franoise. Nie pierwsza to z niedorzeczności Niewiernej. Zaletą tej produkcji jest paradoksalnie to, co powinno ją obciążać. Doborowa obsada raczej uwiarygadnia tu manieryczne dialogi, które w ustach świetnych aktorów nie rażą tak, jak powinny. Znakomita muzyka, jaką podszyty jest film, obliczona została zaś zapewne na inny gatunek filmowy Pozostawienie widza w oczekiwaniu wraz z nią w pełnej gotowości na nieodległe wrażenia jest zabiegiem szalbierczym. Słowa padają gęsto, muzyka je zwiastuje. Emocji zaś próżno tu się tu doszukiwać.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Proszę czekać…