Zmierzch 6.2

17-letnia Bella po przeprowadzce do nowego miasta zakochuje się w Edwardzie - chłopaku, który jest wampirem.

Recenzje

Historia jakich wiele 3
  • 2013-08-03
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Zmierzch to książka, która swoją popularnością zaczyna dorównywać serii opowiadań o przygodach Harry’ego Pottera. Pomimo popularności tego tytułu, przyznaję bez bicia, że nie czytałem powieści pani Stephenie Meyer (i nie zamierzam). Swego czasu na film do kina poszedłem tylko i wyłącznie dlatego, że nasłuchałem się wielu ciepłych słów na jego temat od moich znajomych. Muszę jednak dodać, że w większości były to przedstawicielki płci pięknej.

Bella jest zwykłą nastolatką, która musi zamienić słoneczną Arizonę na deszczowe Forks w stanie Washington. Wszystko za sprawą jej matki, która decyduje się ponownie wyjść za mąż. Isabella trafia pod opiekę swojego ojca, który jest miejscowym policjantem. W nowej szkole poznaje tajemniczego Edwarda. Jak się potem okazuje jest on wampirem. Nie trudno się domyśleć, że oboje zakochują się w sobie, a Edward postanawia chronić swoją ukochaną.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to coś nowego. No właśnie wydaje. Tak naprawdę scenariusz tego filmu jest zlepkiem innych filmów, które można było już gdzieś wcześniej obejrzeć. Jest to banalna historia miłosna dwójki nastolatków, którzy nie mogą być razem. Zakazanych miłości w Hollywood było już wiele. Tym razem mamy do czynienia z miłością pomiędzy człowiekiem a wampirem. Jako tako scenariusz nie ma jakichś wielkich uchybień, ale jest tak błahy, że wręcz głupi. Film jest skierowany do osób, które nie muszą się wysilać intelektualnie podczas seansu, więc nie dziwi mnie fakt, że w obecnych czasach cieszy się on taką popularnością. Szczególnie wśród młodzieży, głównie płci żeńskiej. Nie twierdzę jednak, że kobiety są głupie. Większość z nich kocha jednak tanie historyjki przepełnione patosem.

Dużo nasłuchałem się także o świetnej grze aktorów. Mowa tutaj oczywiście o odtwórcach głównych ról, czyli Kristen Stewart (Isabella Swan) oraz Robercie Pattinsonie (Edwarda Cullena). Z tego co się orientuje, uważani są oni w Hollywood za dość utalentowanych. W Zmierzchu na pewno nie zagrali słabo, ale nie ma się również nad czym zachwycać. Według mnie są to przeciętne role, choć trzeba przyznać - dosyć przekonujące. Przy odrobinie szczęścia oboje mogą zrobić karierę w Ameryce. Mnie jednak do gustu najbardziej przypadł Billy Burke, który wcielił się w ojca Belli. Bardzo dobrze odegrał swoją role. Szczególnie sceny z gazem pieprzowym i strzelbą wydały mi się trochę zabawne głównie dzięki niemu. Ci co oglądali na pewno będą wiedzieć o co chodzi.

Jeśli chodzi o elementy czysto techniczne, takie jak efekty specjalne czy montaż, to niestety się zawiodłem. Co prawda walka pomiędzy Edwardem i Jamesem wygląda dość przekonywająco, to sceny przeskakiwania z drzewa na drzewo czy mecz baseballa już takie nie są. Początek filmu to szybka scena pogodni jednego z wampirów za sarną. Nie wiem, czy takie było założenie twórców, ale praca kamery i dynamika w tej scenie, niestety (użyję tutaj slangowego stwierdzenia) "zryła mi banię".

Osobiście za najmocniejszy punkt filmu uważam muzykę Cartera Burwella. Nie jestem chyba jedynym, który tak twierdzi. Tak wiele dobrego nasłuchałem się na temat filmu pani Catherine Hardwicke i z przykrością stwierdzam, że tylko muzyka mnie nie zawiodła. Świetne oddaje klimat uczucia, jakie połączyło Bellę i Edwarda oraz tajemniczość filmu.

Na koniec chciałbym podsumować jeden z największych hitów ostatnich miesięcy. Sam film uważam za niezłą i niewymagającą zabawę przed ekranem. Jedynym przesłaniem, jakie dostrzegam, jest chyba to, że trzeba walczyć o miłość do końca. Niestety takich filmów jest pełno. Zmierzch polecam głównie fankom Pattinsona i miłosnych historyjek.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Saga "Zmierzch" - po książce zawiedzie, przed przeczytaniem Ci się spodoba... 5
  • 2011-09-01
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Zmierzch to ekranizacja bestselleru o tym samym tytule, znanej na całym świecie pisarki, Stephenie Meyer. Możemy zobaczyć w nim gwiazdy, które właśnie po tym obfitym dla nich, nagrodowym roku, zyskały bardzo dużą sławę i popularność.

Produkcja ta opowiada o losach 17-letniej Belli (Kristen Stewart), która przeprowadza się do wiecznie deszczowego i chłodnego Forks. Nie jest za bardzo popularna, jednak od razu zyskuje nowych przyjaciół. Pewnego dnia na lekcji biologi zostaje połączona w parę razem z Edwardem Cullenem (Robert Pattinson), bogatym, przystojnym i tajemniczym mężczyzną, który nie jest za bardzo miły dla Belli. Po kilku dniach ich znajomość przeradza się w romans. Pewnego, deszczowego dnia dziewczyna jest w wielkim niebezpieczeństwie. Jednak nic z nią nie jest po tym, jak Edward ratuje ją z pod kół pędzącego samochodu. Po tym wydarzeniu, chłopak wyznaje Belli, że jest wampirem oraz jest nieśmiertelny (urodził się w 1918 roku). Nastolatka jest przerażona i zaskoczona. Edward różni się jednak od innych wampirów - nie pije ludzkiej krwi, poluje na zwierzęta. Chłopak musi się jednak coraz bardziej hamować, gdyż krew jego wybranki ma bardzo ładny zapach i bardzo go kusi. W mieście pojawiają się odwieczni wrogowie Cullenów.

W miarę dobry film. Niestety trochę zawodzi. Bardzo dobry dźwięk i muzyka. Szczególnie podobała mi się piosenka "Decode", która została napisana do tego otóż filmu oraz znalazła się na ścieżce dźwiękowej Zmierzchu. Średnia gra aktorska. Dobry Robert Pattinson, troszkę słabsza Kristen Stewart. Średnia reżyseria. Catherine Hardwicke miała lepsze filmy w swoim dorobku. Podobały mi się efekty specjalne. Scenografia też była na poziomie. Najgorsze w tym filmie niestety były kostiumy. Wydawało mi się, że jeśli są wampiry, to i te wampiry się ubierają jak te stwory. W tej produkcji mi tego bardzo brakowało. Moją dużą uwagę przykuł scenariusz, którym zajęła się Melissa Rivers. To był jej drugi oraz jak na razie najlepszy ze wszystkich w jej dorobku. Scenariusz to największy plus tej superprodukcji.

Podsumowując... do końca nie jestem przekonany do tego filmu i do całej Sagi "Zmierzch". Zdecydowanie książki z tej serii przyćmiły film, a przed oglądnięciem spodziewałem się większego widowiska. Film ogólnie średni.

2 z 8 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Czas rozpocząć nową sagę. 8
  • 2009-06-22
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Twórczość amerykańskiej pisarki Stephenie Meyer porównywalna jest do J.K. Rowling, matki czarodzieja Harry Pottera. Jej czterotomowa saga rozeszła się po świecie w nakładzie blisko 25 milionów egzemplarzy, przetłumaczonych na 20 języków.

Dwie naprawdę utalentowane kobiety: reżyserka Catherine Hardwicke (Królowie Dogtown) i scenarzystka Melisa Rosenberg (Step Up) stworzyły Zmierzch (dystrybutor Monolith Video), którego każda próba zakwalifikowania gatunkowego jest wręcz niemożliwa. Jego wielotematyczność nie pozwala na jednoznaczne skonkretyzowanie. Są tutaj elementy horroru, romansu, dramatu i komedii, co w ostatecznym rozrachunku daje rozbudowaną mieszankę, w zażycie nie ma negatywnych, ubocznych skutków.

Izabella Swan (Kristen StewartJumper) potocznie zwana Bella, aby ułatwić życie swojej na nowo zakochanej mamie, postanawia przeprowadzić się do swojego ojca – policjanta, który po rozwodzie mieszka w prowincjonalnym miasteczku Forks. Zmiana otoczenia ze słonecznej Arizony na deszczowe i ponure okolice Waszyngtonu, była trudna, jednak z czasem znośna i możliwa do zaakceptowania. Nowa osoba w prawie półtora tysięcznym mieście zbudziła sensację, z zarazem aprobatę jego mieszkańców. W szkole Bella poznała interesujących ludzi, pośród których znalazł się odizolowujący się od całego społeczeństwa uczniowskiego, tajemniczy Edward Cullen (Robert PattisonHarry Potter. Obiekt kobiecych westchnień przykuł jej uwagę, a ich przyszła znajomość sprawi, że wszystko to w co wierzyła zostanie zburzone. Osoba Edwarda okaże się być istotą o nadludzkich mocach, którego forma będzie trochę odbiegać od tej, do której przyzwyczaiła nas niejedna filmowa mroczna historia.

Na pewno widzowie dowiadując się, że głównym wątkiem filmu jest miłość dziewczyny z wampirem, uzna go za całkowitą abstrakcję i postawi wielki krzyżyk. Nie róbcie tego, bo nie ma do tego podstaw. Zmierzch zasługuje na mocny, pozytywny plus. Trwający ponad dwie godziny film z każdą kolejną sceną nabiera na sile, budując wciągającą fabułę, której „wampirze” tło z czasem zostaje zepchnięte na drugi plan. Początek stonowany, chwilami pachnący nudą, z upływającymi minutami zaciekawi, tworząc otoczkę tajemniczości. Filmowcy przyzwyczaili na, że filmy z wampirami muszą być straszne, pełne ociekającej krwi. W tym przypadku ten stereotyp został jednoznacznie obalony. Ilość scen o zabarwieniu horroru została ograniczona niemal do zera, co dodało produkcji pikanterii. Młode, dobrze zapowiadające się pokolenie aktorów spisało się na medal. Zarówno Stewart, grająca ponurą, zmęczoną życiem nastolatkę, jak i Pattinson – odmieniec, unikający słonecznego światła, należycie wywiązali się z powierzonych im ról. Niestety obok superlatyw muszę wspomnieć o negatywach, jakimi są efekty specjalne. Ich niedopracowanie, chaotyczne wykonanie chwilami wszystko psuje. Jednak wtrącenie kilku scen z delikatną nutką humoru potrafi nadrobić wszelkie minusowe aspekty.

Zmierzch jest jedną z pierwszych premier kinowych w 2009 roku (09.01). Widzowie, którzy nie mieli okazji wtedy odwiedzić kina, na pewno z niecierpliwością czekają na wydanie DVD. Jestem przekonany, że obie odsłony spodobają się każdemu, kto jest otwarty na coś innego.

4 z 13 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
"Zmierzch" początkiem pięknego świtu... 9
  • 2009-03-15
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Powieść Stephenie Meyer doczekała się ekranizacji już po trzech latach od wydania. Adaptacja „Zmierzchu” wyreżyserowana przez Catherine Hardwicke już od pierwszych dni święciła wielkie triumfy w kinach i stała się ogromnym hitem na całym świecie.

W filmie tym występują aktorzy mający ogromne szanse na stanie się nowymi gwiazdami Hollywood, przede wszystkim ze względu na duży potencjał, który w nim drzemie. W roli Edwarda możemy zobaczyć znanego z „Harrego Pottera” Roberta Pattinsona, a w postać Isabelli Swan wcieliła się Kirsten Stewart mająca w swojej filmografii kilka tytułów, jednak wiadomo, że obojgu największą popularność przyniósł „Zmierzch”. Miłą niespodzianką dla fanów seriali jest udział Taylora Lautnera w roli Jacoba i Elizabeth Reaser odgrywającej rolę Esme Cullen.

Film Catherine Hardwicke przedstawia historię 17-letniej Isabelli Swan, która przeprowadza się do małego miasteczka Forks, aby zamieszkać wraz ze swoim ojcem. Tam właśnie poznaje tajemniczego Edwarda, który już od pierwszego dnia zaczyna ją fascynować. Wraz z czasem, dziewczyna odkrywa, że on i jego rodzina są wampirami. Jednak nie jest to przeszkodą aby między nimi narodziło się głębokie uczucie. Wraz z ich miłością Belli zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo ze strony tropiciela Jamesa, który w pannie Swan upatrzył sobie nową ofiarę.

Obsada jest bardzo ciekawa pod względem gry aktorskiej. Robert Pattinson w roli Edwarda wypadł bardzo przekonywująco. Jego mimika i zachowania niezwykle pasują do tajemniczego wampira. Kirsten Stewart na początku dosyć przeciętnie prezentowała się w roli Belli, jednak wraz z rozwojem akcji jej rola robiła się ciekawsza i coraz bardziej przypadała mi do gustu. Elizabeth Reaser także poradziła sobie w roli opiekuńczej „matki”. Postać Esme podobała mi się przede wszystkim ze względu na prostolinijność i dobre wibracje bijące od niej. Billy Burke i Peter Facinelli jakoś bardzo zwyczajnie wypadli kolejno w roli ojca Isabelli i doktora Carlislea Cullena. Jednak ogólnie cała obsada prezentowała dosyć wysoki poziom.

Nastrój filmu bardzo mi się podobał, począwszy od efektów specjalnych aż po muzykę. Rewelacyjnie dobrana, zarówno popularna muzyka jaki i utwory skomponowane przez Cartera Burwella świetnie pasują do klimatu filmu, który momentami jest mroczny, a momentami bardzo uczuciowy. Wpadające w ucho utwory są ciekawie dobrane do poszczególnych scen co tylko działa na korzyść całego zarysu. Ciekawym dodatkiem jest umieszczenie na ścieżce dźwiękowej utworu wykonanego przez Roberta Pattinsona. Muzyka skomponowana przez Burwella to zarazem melodyjne i oscylujące w ciemnych klimatach utwory. Niewątpliwie najlepszy z nich to „Bellas Lullaby”, który najbardziej zapadł mi w pamięć.

Dzięki świetnie oddanemu klimatowi, obraz jest bardzo wciągający i zapadający w pamięć. Deszczowe i ponure krajobrazy świetnie komponują się z całością, która wypada niezwykle ciekawie. Na uwagę również zasługują efekty specjalne, które są przedstawione na wysokim poziomie i dodają filmowi dynamiczności. „Zmierzch” na pewno przypadnie do gustu fanom powieści Meyer. Jednak nie tylko. Także ci, którym podobają się wampirze klimaty i dobra zabawa nie zawiodą się.

3 z 13 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Wampiry w wersji tylko dla młodzieży 3
  • 2009-01-18
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Trzeba przyznać, że Catherine Hardwicke jest wszechstronna jako reżyser. Swój debiut zapoczątkowała obrazem "Trzynastka", który dotyka sfery młodzieżowej i jej problemów. Następnie stanęła za kamerą "Królów Dogtown". Skupiła się na losach młodych ludzi, którzy odkrywają nowy, fascynujący sport. Jako trzecią pozycję zaserwowała nam opowieść o tematyce biblijnej – "Narodzenie". Całkiem ciekawa różnorodność. Niestety im nowszy film, tym gorsze recenzje. Teoria ta sprawdza się także, jeśli mówimy o "Zmierzchu".

Jak wiadomo film jest ekranizacją książki Stephenie Meyer o takim samym tytule. Główną bohaterką jest Isabella Swan. Jej matka powtórnie wyszła za mąż i wyjechała wraz ze swoim wybrankiem w trasę. Z tego powodu dziewczyna musiała zatrzymać się u swojego ojca, w małym miasteczku Forks. Tam poznaje miłość swojego życia, Edwarda Cullena, który jest wampirem.

Aktorstwo nie stoi na wysokim poziomie. Jest okropnie irytujące. Zwłaszcza głównych bohaterów, którzy w duecie nie pokazują nic interesującego. Robert Pattinson bez wątpienia stał się obiektem westchnień wielu fanek. Może grając inną postać pokaże się z lepszej strony. W "Zmierzchu" nie jest typowym twardzielem-wampirem, tylko delikatnym młodzieńcem, który sprawia wrażenie wiecznie zawstydzonego. Kristen Stewart to młoda i utalentowana aktorka. Jednak jest to jej najgorsza rola ze wszystkich przeze mnie oglądanych. Najlepiej jak najszybciej odłożyć ją w niepamięć.

Oglądając "Zmierzch" miałam wrażenie, że słowa są wypowiadane w momencie ich pisania. Dialogi są puste i nie niosą za sobą żadnych głębszych treści. Niby jest to film o wampirach, a wydaje się, że oglądamy urywek serialu młodzieżowego. Większość kwestii jest właściwie o niczym.

Zaletą jest na pewno specyficzny klimat w jakim zostało utrzymane miasto Forks. Deszczowe, szare, zachmurzone i z pozoru spokojne. Efekty specjalne są dosyć dobre, aczkolwiek nie najlepsze. Można było inaczej je wykorzystać. Zamiast pokazywać grę wampirów w baseball, twórcy mogli wymyślić coś bardziej intrygującego.

Miłośników książki nie muszę zachęcać. Jeśli zaś "zwykli śmiertelnicy" pominą tę pozycję, nic strasznego się nie stanie i nic ich nie ominie.

13 z 20 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
"Zmierzch" w całej okazałości 8
  • 2009-01-18
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

"Zmierzch" jest ekranizacją pierwszej części bestsellerowej sagi Stephanie Meyer. Uważam, że dla reżysera (Catherine Hardwicke) było to wielkie wyzwanie, ponieważ "Zmierzch", jako powieść, jest wciągający, wciąż trzymający w napięciu, chłonie się go w wielkich ilościach, by w końcu przekonać się jaki będzie koniec. Toteż fabuła filmu była dosyć zawiła. Miejscami zastanawiałam się, czy ludzie, którzy nie czytali książki wiedzą, o co właściwie chodzi. Jednak film spełnił moje oczekiwania.

Kristen Stewart (Bella) i Robert Pattinson (Edward) doskonale wczuli się w swoje role. Bella - nieśmiała, obojętna, zagubiona, Edward - tajemniczy, czarujący, sprawił, że dziewczyny zapominają o księciu, a chcą wampira! Zaskoczył mnie również Billy Burke (Charlie) - nadał całej produkcji żartobliwy charakter.

Najmocniejszą stroną "Zmierzchu" jest z całą pewnością scenografia. Piękne widoki przyrody, połączone ze zwyczajnym miejskim życiem. Do tego zaskakujący i niepokojący, charakterystyczny dla Elliota Davisa sposób fotografowania. Przerywniki w postaci myśli, wspomnień czy snów Belli są doskonałym połączeniem i świetnym dodatkiem do całego filmu. Właśnie takie niewielkie elementy sprawiają, że film uzyskuję taką samą magiczną i niezwykłą otoczkę, jak książka. Całość uzupełnia jakże niebanalną fabułę - "Lew zakochał się w jagnięciu". Prawdziwe love story! Tylko, że z wampirem w roli głównej. Zakazana miłość, niebezpieczna, ryzykowna - to sprawia, że "Zmierzch" jest na swój sposób wyjątkowy i godny obejrzenia.

Warto wziąć pod uwagę również ścieżkę dźwiękową, która nadaje tajemniczy nastrój. Skomponował ją nie byle kto, ale sam Carter Burwell, który tworzy muzykę do wielkich produkcji filmowych od 1984 roku. Dwa utwory z soundtracku należą również do Roberta Pattinsona (Edward). Reszta piosenek ma lekki, przyjemny rockowo-folkowy klimat.

Wyszłam z kina zadowolona. Nie był to ani stracony czas, ani wyrzucone pieniądze. Myślę, że jest to film, do którego po jakimś czasie będzie się wracać, ponieważ nie jest to kolejna miłosna historia, w której ludzie się rozchodzą i schodzą na nowo po 3 razy, aż w końcu dojdą do ołtarza. "Zmierzch" od samego początku zaskakuje, trzyma w niepewności, udziela nam się ta namiętna, zakazana miłość pomiędzy Bellą i Edwardem. Jestem jednak fanką książek, więc zachęcam by najpierw zapoznać się z cudowną powieścią Stephanie Meyer, aby zrozumieć magię tego filmu.

5 z 18 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Wady i zalety, czyli rzetelna recenzja. 6
  • 2009-01-15
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Scenariusz filmu oparty jest na powieści Stephenie Meyer Pt. ”Zmierzch” i jest pierwszą częścią czterotomowej sagi. Filmowa adaptacja powieści została wyreżyserowana przez Catherine Hardwicke.

Film to historia siedemnastolatki przybyłej to miasta na końcu świata, gdzie poznała miłość swojego życia - która okazała się być wampirem. Mimo wszelkich przeciwności losu i innych takich ich miłość przetrwała. I wcale nie jestem cyniczna.

Po obejrzeniu ekranizacji jednej z moich ulubionych powieści stwierdzam, że podstawowymi wadami utworu jest nieskładna gra aktorska, wynikająca z braku współpracy między parą głównych bohaterów (Kristen Stewart i Robert Pattinson). Wiele do życzenia pozostawia również składność scenariusza, który wprawdzie opiera się na powieści, jednak omija podstawowe wątki zawarte w powieści.

Zaletami filmu jest prawidłowo dobrana muzyka, wspaniałe zdjęcia wykonania Elliot Davis’a i dobre efekty specjalne, jak choćby prezentacja szybkości i siły wampirów. Dobrze wyreżyserowana scena meczu, gdzie pojawiają się czarne charaktery, jakimi są James, Wiktoria i Laurent , jest tak naprawdę jedyną chwilą trzymającą widza w napięciu.

Wprowadzone do filmu urywki z polowań trójki przyjaciół (James, Wiktoria, Laurent) są świetnie wykorzystanym pomysłem. Nic tak nie podciąga romansu do horroru jak parę zabójstw z zimną krwią.

Wielokrotnie powtarzającą się historię miłosną dwojga nastolatków urozmaica jedynie fakt, że ów nastolatek jest wampirem, żyjącym prawie sto dziesięć lat. Film ukazuje,jak w każdym tego typu, że miłość jest wieczna. Mimo tego typu zmian, film niczym szczególnym nie zaskakuje widza.

4 z 16 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Co tak naprawdę spowodowało, że miliony fanów obejrzało "Zmierzch"? 8
  • 2009-01-13
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Co tak naprawdę spowodowało, że miliony fanów obejrzało Zmierzch? Czy była to obsada? A może była to powieść Stephenie Meyer pod tym samym tytułem, na podstawie której ten film powstał i która znalazła wiele sympatyków na całym świecie?

Film ten łączy w sobie horror, film akcji i romans. Jest to opowieść o miłości między zwykłą nastolatką Bellą Swan (Kristen Stewart) i tajemniczym wampirem Edwardem Cullenem (Robert Pattinson). Ta adaptacja kinowa scala losy ludzi i wampirów. Powstało wiele filmów o tych bladych nieśmiertelnikach. Ten jednak różni się od pozostałych, bowiem w nim krwiożercze istoty pokazane są w zupełnie inny sposób – potrafią kochać. Właśnie dlatego ten film jest takim fenomenem.

Zmierzch zaczyna się na pozór spokojnie. Widzimy biegającą po lesie sarnę, schwytaną nagle przez jednego z głównych bohaterów, Edwarda Cullena. Następnie Bella Swan opowiada o tym, że nigdy nie zastanawiała się jak chciałaby umrzeć. Początek jest więc dość tajemniczy. Przez kolejne, długie minuty zapoznajemy się z losami miłości Belli i Edwarda. Jednak niespodziewanie następuje zwrot akcji. Wreszcie zaczyna się robić bardzo niebezpiecznie. Widzimy sceny ucieczki i walki, powodujące szybkie bicie serca. Film kończy się szczęśliwie, co można było przewidzieć.

Po obejrzeniu tego filmu, można stwierdzić, że ma on wady i zalety. Plusem tego filmu jest z pewnością pokazanie wampirów w innym, lepszym świetle. Podobała mi się też ścieżka dźwiękowa – usłyszałam wiele pięknych utworów instrumentalnych, które świetnie współgrały ze scenami. W filmie doszukałam się również kilka naprawdę świetnych scen m.in. na łące oraz walka w sali baletowej. Znalazłam również minusy tej adaptacji. Moim zdaniem niektóre sceny są zbyt krótkie. Minusem jest też to, że widz, który nie czytał "Zmierzchu" Stephenie Meyer może mieć problemy ze zrozumieniem filmu. Negatywną cechą tego filmu jest również to, że widz, który ma zamiar obejrzeć ,,Zmierzch” oczekując makabrycznego horroru, po uczynieniu tego może być zawiedziony, gdyż film ten ma niewiele wspólnego z takowym. Myślę, że film ten jest skierowany do określonej grupy odbiorców, jaką są nastolatki. Nie oznacza to jednak, że innym na pewno się nie spodoba.

Po rozważeniu pozytywnych i negatywnych cech tego filmu stwierdzam, że warto jest obejrzeć ekranizację Zmierzchu. Uważam jednak, że aby dobrze go zrozumieć, należy wcześniej sięgnąć po powieść na podstawie której ten film powstał.

5 z 18 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Mdły melodramat z wampirami w tle. 4
  • 2009-01-11
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Zacznę od tego, że nie czytałem książki, na podstawie której został nakręcony film Zmierzch, więc moją recenzję skupię jedynie na filmie, nie zaś na porównaniach miedzy filmem a książką. Do obejrzenia filmu skusił mnie olbrzymi sukces komercyjny za oceanem oraz to, że uwielbiam filmy w których pojawiają się wampiry.

Osią fabuły filmu Zmierzch jest miłość między zwykłą nastolatką, w którą wcieliła się Kristen Stewart, a pewnym wampirem, którego zagrał Robert Pattinson.

Plusem filmu są na pewno zdjęcia oraz ciekawy, panujący właściwie przez cały czas filmu - deszczowy klimat. To niestety chyba wszystkie plusy tego dzieła. Do minusów można zaliczyć bardzo długie wprowadzenie całego wątku. Właściwie przez znaczną większość filmu bohaterowie oprócz strzelania najróżniejszych minek, nic nie robią. Coś zaczyna się dziać dopiero pod koniec, ale to w żaden sposób nie ratuje filmu. Dużą wadą jest też drewniane aktorstwo, w którym przoduje Kristen Stewart. Wypowiadane przez nią oraz przez Roberta Pattinsona dramatyczne teksty, zamiast angażować widza w opowiadaną historię wzbudzają jedynie uśmiech politowania. Wszystkie rozterki miedzy głównymi bohaterami są ukazane w tak bardzo irytujący sposób, że ja, jako widz zacząłem odliczać czas do końca filmu.

Włączając film Zmierzch nie liczyłem na film pokroju Draculi lub Wywiadu z wampirem, raczej nastawiłem się na miłą rozrywkę, podobną do Buffy - Postrach wampirów. Niestety otrzymałem nużący, mdły, irytujący oraz słabo zagrany obraz, w którym gdyby nie było postaci wampirów, to byłby słabym melodramatem, których pełno w telewizji. Więc jeśli ktoś nie jest fanem książki, to odradzam oglądanie tego filmu.

11 z 26 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Zaskoczył wszystkich swym wynikiem w Box Office, ma miliony fanek na całym świecie, ale czy jest dobrym filmem? 7

Książka Stephanie Meyer, to niejako następca (biorąc pod uwagę popularność wśród młodzieży) Harry'ego Pottera. Ma jednak małą wadę w porównaniu do przygód o młodym czarodzieju, jest skierowana raczej głównie do dziewczyn. "Zmierzch" opowieść o wielkiej miłości dziewczyny do wampira. Wątek jakże popularny w tego typu literaturze. W czym więc tkwi sekret popularności tej książki? Może w tym, że wielu dziewczynom łatwiej się utożsamiać z postacią Belli - marzycielki, trochę nieudaczniczki. Największą rolę w u Meyer odgrywają uczucia, nie można jej jednak odmówić ciekawego wątku akcji, choć ten zaczyna się dopiero w połowie powieści.

Oczywiście znając popularność "Zmierzchu" (przez osiem tygodni na pierwszym miejscu rankingu „New York Timesa”!), nietrudno było zgadnąć, że prędzej i później nadejdzie ekranizacja. No i doczekaliśmy się, co więcej, rozpoczęto już prace nad częścią drugą.

Film w pewien sposób niszczy magię tej książki, pokazując jak nierzeczywiste i naiwne są dialogi książkowe. Nie można za to winić scenarzystów, a raczej pewne wady w sposobie pisania autorki, gdyż miejscami wypowiedzi są wzięte dosłownie z kartek książki. Wątek zapoznawania się Belli z Edwardem został przez nich spłycony i bardzo dobrze, gdyż mało kto zdołałby usiedzieć na miejscu, gdyby trwało to dłużej. Długi fragment wypada więc bardziej na komedię, niż na romans. Kolorytu dodaje rozpoczęty wcześniej wątek akcji. Budowany dużo bardziej umiejętnie niż w książce. Narasta on podczas zbliżania się Belli i Edwarda, dzieję się w tle, choć wiadomo, że w pewnym momencie będzie musiał wypłynąć na plan pierwszy. Wszystko zaczyna się od meczu baseballa, który obok skakania po drzewach jest jedną z najbardziej efektownych scen filmu.

Należy pochwalić pracę montażysty i autora zdjęć, gdyż niektóre ujęcia prezentują się niezwykle okazale. Również krajobrazy, domy, szkoła wyglądają bardzo realistycznie.

W obsadzie nie znajdziemy gwiazd. Jednak gra aktorów była na dobrym poziomie, choć nikt nie wystawał ponad przeciętność. Należy pochwalić twórców za dobór obsady, biorąc pod uwagę cechy pasujące do klimatu filmu. Rodzina Cullenów wygląda razem niesamowicie, to samo można powiedzieć o trójce złych wampirów. Kristen Stewart, grająca Bellę wypadła bardzo dobrze, poza jedną, bardziej wymagającą sceną w szpitalu. To samo można powiedzieć o Robercie Pattinsonie, który wykazuję się w tym filmie umiejętnością gry na fortepianie. Czy wyrosną z nich nowe gwiazdy, czy wraz z końcem serii odejdą w niepamięć? Czas pokaże.

Obrazowi towarzyszy niesamowity, wciągający klimat, dzięki któremu łatwiej "zanurzyć się w historii". Ponure i deszczowe miasteczko Forks, jest rzeczywiście ponure i deszczowe. Wszystkie lokacje w filmie przedstawione są bardzo klimatycznie.

Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Nawet ścieżka dźwiękowa zawiera dwie piosenki zespołów bardzo popularnych wśród młodzieży: Linkin Park i Paramore. Natomiast utwory instrumentalne, skomponowane przez Cartera Burwella i uwaga! Roberta Pattinsona, dobrze wkomponowują się w całość.

Czy film spodoba się każdemu? Raczej nie. Bardziej ortodoksyjnym fankom, może zabraknąć wątku miłosnego, który został w tym filmie (według mnie sensownie) skrócony. Wielbicieli horrorów z pewnością nie przestraszy, a może nawet znudzić. Jest to film dla tych, którzy podejdą do niego z dystansem. Każdy wprawiony kinomaniak dostrzeże piękne zdjęcia i sceny przesycone świetnymi efektami specjalnymi i dobrym montażem. "Zmierzch" jako ekranizacja nie zawodzi, jest może nawet lepszy niż książka, bo został nakręcony z dużo większym luzem i daje wiele zabawy.

15 z 23 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie