Glen czy Glenda 1953

Glen or Glenda

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Obsada Zobacz pełną obsadę

Bela Lugosi
jako Naukowiec
Lyle Talbot
jako Insp. Warren
Timothy Farrell
jako Dr Alton
Dolores Fuller
jako Barbara
"Tommy" Haynes
jako Alan
Charles Crafts
jako Johnny
Captain DeZita
jako Diabeł
Shirley Speril
jako Panna Stevens
Mr. Walter
jako Patricia
Evelyn Wood
jako Sheila, siostra Glena

Fabuła

Dodaj pierwszy opis

Gatunek
Dramat, Komedia

Szczegóły

Premiera
1953-04 (świat)
Wytwórnia
Screen Classics (II)
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
I Led 2 Lives (Wielka Brytania) (USA)
Glen or Glenda? (USA) (alternatywna pisownia)
Male or Female (USA) (tytuł na plakacie)
I Changed My Sex (USA)
Glen or Glenda, Which Is It? (USA)
Glen or Glenda: Confessions of Ed Wood (tytuł niezdefiniowany)
He or She (tytuł niezdefiniowany)
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
65 minut
Budżet
20 000 USD

Recenzje

Zaskoczył mnie ten film pozytywnie, bo nie spodziewałem się w tym zakalcu jakichkolwiek rodzynków. 2
  • 2019-02-04
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Zaskakująco szlachetna porażka

Ed Wood, najgorszy reżyser w historii, znany jest głównie z badziewnych filmów SF, ze sztandarowym Plan 9 z kosmosu na czele. Jednak jego debiutancki film, Glen czy Glenda, jest – o dziwo – poważnym dramatem, w dodatku poruszającym trudną i, jak na lata 50., bardzo odważną tematykę zaburzeń identyfikacji płciowej. Wood w swoim filmie prezentuje na pewno kompletnie nieznane wtedy ogółowi zjawisko transwestytyzmu, w dodatku bez taniej sensacji, z intencją „oswojenia” tematu i zwiększenia tolerancji wobec tych osób. Pod tym względem film wyprzedzał swoje czasy o dziesięciolecia. Patrząc obiektywnie, docenić również należy trzynastominutową (sic!) sekwencję snu, przedstawiającą zmagania toczące się w podświadomości głównego bohatera.

No dobrze, jest to więc film w pewnym sensie nowatorski i pełen dobrych intencji. Czy nadaje się on jednak do oglądania? Otóż nie za bardzo. Oczywiście dla miłośników złych filmów będzie to cudowna perełka, ale przeciętny widz uzna go raczej za niestrawny zakalec. Niestety, pomimo najlepszych chęci, musiałem się poddać po jakimś kwadransie i dalej już tylko przewijałem, zatrzymując się na krótką chwilę tu i ówdzie. Właściwie wszystko w tym filmie jest okropne – gra aktorska, montaż, udźwiękowienie, muzyka. Tę straszną warstwę techniczną dałoby się jeszcze może jakoś przełknąć. Jednak scenariusz, dialogi i przede wszystkim koszmarny narrator sprawiają, że oglądanie tego „dzieła” naprawdę boli. A już przebrnięcie bez przewijania przez wspomnianą scenę snu powinno być nagradzane jakimś medalem za wytrzymałość.

Mimo wszystko zaskoczył mnie ten film pozytywnie, bo nie spodziewałem się w zakalcu pana Wooda jakichkolwiek rodzynków. A tymczasem za przesłanie i chęć nakręcenia ważnego społecznie dzieła przyznaję na pocieszenie drugą gwiazdkę.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Jedyny film Edwarda D. Wooda Jr., którego nie wyprodukował, a jedynie zajął się reżyserią. zobacz więcej

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą