Milczenie 6.5

W XVII wieku dwóch jezuickich księży wyruszyło do izolowanego od wszelkich zewnętrznych kontaktów Królestwa Japonii, by odnaleźć ich mentora i sprawdzić jak wiodą się jego misje ewangelizacyjne. Na miejscu stają się świadkami prześladowań japońskich chrześcijan przez ich własny rząd, który chce zniszczyć wszelkie wpływy zachodniej kultury.

Recenzje

Dwaj księża wyruszają w wędrówkę by odnaleźć swojego mistrza 9
  • 2018-03-15
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Scorsese jest znany z filmów, przy których widz niemal odczuwa jakby obcował z arcydziełem, czymś natchnionym i mocno refleksyjnym. Tym razem pod płaszczykiem kina historycznego twórca przemyca wielowymiarową opowieść o wierze każdego człowieka.

Przenosimy się do siedemnastego wieku, do Japonii w której misjonarze z Portugalii nawracają ludzi na ich wiarę, co nie podoba się cesarzowi tego kraju. Wielu zwykłych ludzi zostaje skazanych na śmierć, a księża męczennikami za wiarę. Na samym początku dwóch jezuitów zostaje poinformowanych, iż ojciec Ferreira (Liam Neeson) został buddystą. Nie dają wiary w to co słyszą więc wyruszają w podróż, by dowiedzieć się jaka jest prawda. W Japonii głoszą słowo Boże i pomagają innym wierzącym. Niestety obaj zostaną wystawieni na trudną próbę - próbę swojej wiary. I tak Scorsese poprzez różnorodne postacie stara się pokazać rozmaite oblicza wiary człowieka.

Dostrzec możemy krytykę postawy wiary za którą nie idą czyny tylko same słowa ( taki człowiek sam może się zaprzedać, a ten który nie jest mocny w mniemaniu o sobie i nie pyszni się swoją wiarą może się okazać kimś kto da piękne jej świadectwo). Film pokazuje wiarę: tę naiwną, chłopięcą i bardzo gorliwą, wiarę przepełnioną dumą i pychą, oraz wiarę taką jaką ma większość ludzi czyli mimo, iż popełniliśmy jakieś grzechy i czujemy skruchę to i tak wciąż je popełniamy.

Obraz ten ukazuje bardzo okrutne sceny i oryginalne tortury jakie wtedy stosowano. Dostajemy lekcję, że nie da się kogoś zmusić do swojej wiary, nawet przemocą. Tym co sobą reprezentujesz, jaki jesteś, swoim przykładem możesz przekazać drugiej osobie to w co wierzysz, ale nigdy na zasadzie agresji czy mocnej perswazji nawet tylko słownej bo to po prostu nie da pożądanych rezultatów. Człowiek sam musi dojść do wiary czy też niewiary. Jest to dzieło trudne, bardzo refleksyjne, pokazujące kawałek historii i upamiętniające mord na tych biednych chrześcijanach z Japonii w tym czasie. Ci ludzie niczym nie zawinili, tylko uwierzyli w inną religię- buddyzm. A każda religia, która zapętla się w pewien fanatyzm może prowadzić do zguby wielu ludzi. Scenariusz pozwala całkowicie odnieść się w przedstawiane realia i poznać na wskroś bohaterów. W swoje kreacje bardzo dobrze wcielili się Adam Driver i Andrew Garfield. Największe wrażenie może zrobić Issei Ogata jako Naczelnik Inoue po prostu kradnie film scenami w których występuje, magnetyzuje swoją postacią. Brak muzyki, a raczej dźwięki i odgłosy natury tylko podkreślają surowy klimat tegoż dzieła.

Scorsese stworzył film dobitnie przemyślany, poukładany, hipnotyzujący. To obraz wobec którego nie można przejść obojętnie. Zostaje na długo w pamięci po wyjściu z kina. Jak najbardziej godny polecenia.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Milczenie głośno krzyczy o istocie wiary, ale brakuje mu widowiskowości godnej utrzymania uwagi. 6
  • 2017-02-07
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Mgły spowijają japońską prowincję. Niewyraźny obraz, przyćmiony krajobraz i ukryte znaczenia dominują w Milczeniu Martina Scorsese. Dwóch głęboko wierzących księży wyrusza na niemal samobójczą misję na azjatycką wyspę by odnaleźć swego nauczyciela i duchowego przewodnika – ojca Ferreirę (Liam Neeson). Znajdują się w nieprzyjaznym świecie nastawionym na wytępienie wszelkich znaków wiary chrześcijańskiej. Japonia silnie oparta na tradycji i buddyzmie w przybyszach z Zachodu upatruje wrogów i wichrzycieli, którzy chcą rozsadzić od tysiącleci panujący tam porządek. Ich wyprawa stanie się nie tyle misją wybawienia, co duchową wędrówką jezuitów w głąb cierpienia i poszukiwania sensu wiary.

Martin Scorsese wodzi swoich bohaterów na pokuszenie. Wystawia ich na liczne próby jak w Ostatnim kuszeniu Chrystusa, ale brakuje mu werwy czy kontrowersyjnego sznytu. Długie ujęcia, cicha kontemplacja ponurego krajobrazu odzwierciedlającego nastawienie i nastroje nielicznych chrześcijan ukrywających się w Japonii. Spokojne przyglądanie się rekwizytom – duchowym symbolom czy zmęczonym, ale natchnionym twarzom księży w dłuższej perspektywie nuży i denerwuje wtórnością. Niezłomna postawa zasługuje na uznanie, ale reżyserowi nie udało się stworzyć żadnej emocjonalnej więzi z bohaterami. Ich los, choć przynosi bolesny sprawdzian, nie wzbudza niepohamowanych porywów serc.

Adam Driver jako Francisco Garupe i Andrew Garfield w roli Sebastiao Rodrigues zachwycają fizyczną przemianą. Oboje wyglądają mizernie, zatopieni w swoim świecie z natchnionymi twarzami wierzą głęboko w Boga i Jezusa. Ale ich bohaterowie różnie rozumieją pojęcia zła, grzechu i poświęcenia. O ile Francisco prezentuje bardziej radykalną postawę, to Rodrigues nosi w sobie zadatki na nowego mesjasza. Scorsese upodabnia go do Chrystusa i operuje dobrze znaną biblijną symboliką. Szykanowany nie jest w stanie wyprzeć się swojej wiary, przyjmuje cierpienie w imię Boga, z pokorą znosi przeznaczony mu los i nieustannie głosi Słowo Boże. O groteskę ociera się jego wjazd do Nagasaki na koniu (choć dobrze wiemy, że zwierzę symbolizuje osiołka) i obrzucenie jego postaci kamieniami przez oburzonych Japończyków.

W Milczeniu zachwycają sceny konfrontacji Rodriguesa z naczelnikiem Inoue (Issei Ogata). Ich polemika pełna jest argumentacji i barwnych metafor. Z lubością można się wsłuchać w dyskusję na temat Japonii jako męża, który posiada cztery żony – Anglię, Holandię, Portugalię i Hiszpanię. Rozkrzyczane kobiety przynoszą tylko zmartwienia i niepokój, dlatego jedynym rozwiązaniem zdaje się wyganianie. Równie ważna jest konfrontacja z Ferreirą, który w końcu punktuje kulturowe różnice stojące na przeszkodzie pełnemu zrozumieniu istotny chrześcijaństwa przez społeczność Wschodu.

W filmie Scorsese mamy do czynienia z intrygującymi indywidualnościami oraz bohaterem zbiorowym: japońskimi chrześcijanami i oddanymi starej wierze. Obie grupy są dość silnie zamknięte i w pełni oddane swoim poglądom. W ich świcie nie ma odcieni szarości. Zdaje się, nieco ironicznie, że tylko Kichijiro (Yosuke Kobozuka) jest w tej opowieści prawdziwym chrześcijaninem. Wciąż popełnia te same błędy i nieustannie przychodzi po rozgrzeszenie.

Martin Scorsese tworzy wielką opowieść o człowieku i jego wierze. Przedstawia prawdziwą historię o apostatach, z której płynie morał, że czyny mogą być złudne, a to, co najważniejsze i tak pozostaje w sercu. Religia nie jest na pokaz, nie ogranicza się do rytuałów i studiowania ksiąg, może być cichą i samotną kontemplacją, pomimo zewnętrznej wzgardzie. Milczenie pokazuje piękne obrazy, ale jego sens tkwi pod powierzchnią. I choć mowa tutaj o ciszy w oczekiwaniu na znak od Boga, wciąż film twórcy Kasyna pozostaje dość głośny i otwarty w swej wymowie.

Nie wszystko się w tym filmie udało. Momentami razi nachalne aktorstwo, zbyt wyrazista symbolika i długie ekspozycje. Opowieść nie płynie do przodu, ale zdaje się powolnie wlec. I choć dyskomfort oczekiwania może wpisać się w nastrój filmu, obojętność emocjonalna nie pozwala w pełni zaangażować się w losy ostatniego obrońcy wiary chrześcijańskiej w Japonii. Milczenie głośno krzyczy o istocie wiary, ale brakuje mu widowiskowości godnej utrzymania uwagi.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie