Po porwaniu syna autor powieści kryminalnych zwraca się o pomoc do swojego ojca, emerytowanego detektywa, i odkrywa nieoczekiwany związek z seryjnym mordercą skazanym dziesiątki lat temu. Kristo
Mnóstwo gwiazd i całkiem zgrabna historia – wszystko do momentu kulminacyjnych scen zapowiadało naprawdę niezły thriller, ale wyszło jak zwykle. Natłok wątków, które należało domknąć był tak duży, że wyszło bez ładu i składu. Sama historia przewidywalna od samego początku, odgadłem większość elementów jak tylko pojawiały się na ekranie. Budowanie napięcia przez 1,5h nie dało efektu wow, a wręcz przeciwnie, budziło rozczarowanie tak nieeleganckim zamknięciem. Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Keaton nie dowiózł moim zdaniem; mógł stworzyć mroczniejszą postać po tym jak przygotowywano widza na jego rolę. 6/10 choć zawyżam z nostalgii.
Ogólne
Czy wiesz, że?
Pozostałe
Początek dobrze zapowiadał się,ale czym dalej to robiło się sztampowo, aż do finału gdzie zawiódł. Można obejrzeć bo tragedii też nie ma.