W filmie Rica Romana Waugha ćwiczenia gimnastyczno-kaskaderskie przewidziane są w tle dość sprawnie zarysowanej i niepozbawionej subtelnych akcentów intrygi. 7
Michael Mason schował się przed światem w latarni morskiej u wybrzeży Szkocji. Jessie u boku wujka przypłynie tu z aprowizacją niezbędną dla lokatora tego miejsca. Gdy zerwie się sztorm, dziewczynka znajdzie się pod wodą. Michael pospieszy z pomocą i uratuje Jessie. Jej opiekun utonie wraz z kutrem. Wujek był dobrze znany Michaelowi jako kolega z piechoty morskiej. Stróż latarni morskiej czuje się w obowiązku roztoczyć opiekę nad sierotą, pasierbicą kumpla. Dawni mocodawcy Masona nie dają jednak o sobie zapomnieć. Brytyjskie służby specjalne testują właśnie najnowocześniejszy system inwigilacji wizualnej TALA. Gdy Michael wybierze się do najbliższego miasta w poszukiwaniu garderoby dla Jessie, inteligentny monitoring zamelduje centrali o wykryciu poszukiwanego obiektu. Mason wprawdzie jest byłym asem służby, ale zdjęcie które wyświetla się na ekranach badanych przez TALĘ przedstawia całkiem inną postać. Wskazanym osobnikiem będzie niebezpieczny terrorysta, którego należy natychmiast zlikwidować. Wysłani na szkockie Hebrydy komandosi nie wiedzą jeszcze, iż trafią tam na niedawnego kolegę po fachu, który nie zapomniał, jak się strzela do ludzi.
Michael za wszelką cenę chciałby uchronić Jessie przed zaciskającą się na jej szyi pętlą. Dane Masona zostały przed dekadą zatarte w aktach rodzimej organizacji. Od tamtego momentu Michael nie figuruje nawet w bazie tak nowoczesnego programu jak TALE. Na skutek impulsu wygenerowanego przez system ktoś wewnątrz „firmy” przypomniał sobie jednak o istnieniu byłego „cyngla”. Wysłana do spacyfikowania na szkockim brzegu omyłkowo zdefiniowanego terrorysty grupa została wybita „do nogi”. Mocodawcy poległych tej sprawy nie puszczą płazem. Mason i Jessie mają nóż na gardle. Jedynym kontaktem Michaela jest przyjaciel z armii, który wiele lat temu wymyślił „legendę”, jaka pozwoliła Masonowi skutecznie zniknąć z radarów byłych przełożonych. Nadzorujący system TALE są zdezorientowani pojawieniem się „martwego” w ich świadomości komandosa. Do jego zlikwidowania szef służby deleguje najlepszego w branży człowieka od czarnej roboty. „Fachura” bez mrugnięcia okiem podejmie się misji zabicia Masona i Jessie. „Kto to jest?” - pyta przerażona dziewczynka, widząc bezwzględnego mordercę, który drepcze po piętach uciekinierom. „To on…. tylko dwadzieścia lat temu” - odpowiada lakonicznie jedyny sojusznik w rozgrywce, wskazując na Masona.
Kolejny raz Jason Statham może wykazać się niezwykłą brutalnością oraz sprawnością podczas „oklepów”, które jako jedyny sprawiedliwy urządza swoim niemniej wyszkolonym w bójkach rywalom. Nie inaczej będzie w produkcji spod znaku pięści i karabinu pt. Samotnik. Z tą wszelako różnicą, iż w filmie Rica Romana Waugha ćwiczenia gimnastyczno-kaskaderskie przewidziane są w tle dość sprawnie zarysowanej i niepozbawionej subtelnych akcentów intrygi. Mason komuś ewidentnie uwiera. Dla byłego komandosa czas pozostawania w dyskretnym cieniu właśnie się skończył. Mężczyzna chciałby więc przynajmniej ocalić los nastoletniej Jassie oraz ustalić, kto wydał wyrok na byłego marines. On sam wiele lat temu odmówił „odstrzelenia” osoby, która wbrew przekonaniom „góry” była niewinna. Może to właściwy trop w spirali poszlak i domysłów? Będzie więc Samotnik wypadkową dwóch leitmotivów zaczerpniętych z kultowych produkcji – Trzy dni kondora oraz Leona Zawodowca. Pierwszy z protoplastów każe tajnemu wywiadowcy szukać „kreta” z własnej organizacji, działającego na zgubę podwładnego. Drugi opowiada historię małoletniej dziewczynki i dorosłego płatnego zabójcy, która to relacja przeradza się w więź romantycznie platoniczną. Samotnik te wzorce wprawdzie powiela, nie czyniąc jednak własnej autonomii w tym względzie wartością skazaną na łaskę i bezwzględny prymat poprzedników.